RODNYJA VOBRAZY Vobrazy miłyja rodnaha kraju,               
Smutak i radaść maja!..
      
 
Jakub Kołas
    Hałoŭnaja      Słoŭniki           Spasyłki      Ab sajcie       Кірыліца      Łacinka    
Frańcišak Bahuševič
Daviedka
Kantekstny tłumačalny słoŭnik
Dudka biełaruskaja
 
Pradmova
 
Maja dudka
 
Durny mužyk, jak varona
 
Jak praŭdy šukajuć
 
U sudzie
 
Voŭk i aviečka
 
Maja chata
 
Praŭda
 
Zdareńnie
 
Niemiec
 
Dumka
 
Z kirmašu
 
Padarožnyja žydy
 
Chreśbiny Maciuka
 
Boh nia roŭna dziele
 
Chciviec i skarb na Śviatoha Jana
 
Hdzie čort nia moža, tam babu pašle
 
Kiepska budzie!. Paema
 
U astrozie
 
Byŭ u čyscy!
Pradmova
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
 
 
 
 
Maja dudka
Ech, skruču ja dudku!
Takoje zajhraju,
Što ŭsim budzie čutka
Ad kraju da kraju!
Oj! to budzie hrańnie,
Jak na pavitańnie
I jak na vasele,
Niadoŭha tykiele*#Tykiele#Tolki.:
Prendka skonču pieśni...
Poki dudka treśnie,
Ci pahłochnuć ludzi,
Ci vysachnuć hrudzi,
Siły nadarvucca
Na radasnaj dudcy,
I vyciekuć ślozy
Na suchija łozy...
Vyjdzie duša paraj,
Padymiecca chmaraj,
Tumanom pa rečca,
Rasoj raźłijecca,
Kałasočki zrosia,
Kab žyta ŭdałosia.
A chleb źjaduć ludzie,
I znoŭ ślaza budzie.
Nu, dyk hraj ža, dudka,
Kab ža była čutka,
Kab až vušy drała;
Kab ty tak ihrała,
Kab ziamla skakała!
Zahraj tak vasoła,
Kab usie u koła,
Uziaŭšysia ŭ boki,
Dy pajšłi u skoki,
Jak vichor u polu –
Až vyjučy z bolu,
Kab až rahatałi,
A usio skakałi...
Kab skakałi hory,
Jak fala na mory,
Jak pany na bałi, –
Kab vot jak skakałi!
Kab až pył kuryŭsia,
Kab śviet zavałiŭsia
Dy usio kruciŭsia,
Jak ŭ našaha brata
U pjanoha chata...
        Ha! Čamu ž nia hraješ?
Chiba ty nia znaješ,
Nia viedaješ chiba,
Što, jak taja ryba
Dy na lodzie bjecca,
Tak vot ja, zdajecca,
Sorak hadoŭ bjusia,
Nijak nie źviarnusia,
Nijak nie natraplu
Vadzicy choć kaplu,
Dy takoj vadzicy,
Dy z takoj krynicy,
Što jak chto napjecca,
Dyk volnym stajecca.
Hraj, vasoła ž hraj
Albo dolu daj!..
 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
 
Jenčyš biezumołku!
Nie, nia budzie tołku!
Kinu ž dudku tuju,
A zrablu druhuju.
        Ciapier zrablu dudku
Ad žalu, ad smutku.
Ha! zrablu ž druhuju,
Žalejku smutnuju,  –
Dy kab tak zahrała,
Kab ziamla stahnała,
Ot kab jak zahrała:
Kab ślaźmi prabrała,
Kab až było žudka,
Ot to maja dudka!..
Vot zrabiŭ takuju!
Daj ža paprabuju...
        Nu, dyk hraj ža, hraj ža,
Usio spaminaj ža...
Štodzień i štonočy
Płač, jak maje vočy,
Nad narodu dolaj,
I płač štoraz bolej.
Płač tak da astatka,
Hałasi, jak matka,
Chavajučy dzieci,
Dzień, druhi i trejci
Ihraj śloznym tonam
Nad narodu skonam!
Kab ty tak ihrała,
Kab niemaraść brała.
Jak ślazy nia stanie,
Zacichnie hrańnie,  –
Kiń naŭkoła vokam,
Dyk kryvavym sokam  –
Nie ślazoj  – zapłačyš,
Jak usio abačyš.
Jak kryvi nia stanie,
Tahdy konču hrańnie!
 
 
 
 
Durny mužyk, jak varona
Vieś śviet kažyć, bjeć u zvona:
«Durny mužyk, jak varona!»
Heta tyki spraviadłiva:
Jon durniejšy ad varony,
I nia dziva – było b dziva,
Kab mužyk dy byŭ vučony.
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Da navuki jon nia braŭsia,
Zakasiŭsia, zaaraŭsia;
Durniem umre, jak radziŭsia,
Sam saboj durnym zrabiŭsia.
Viedama, mužyk – chamuła –
Ad navuki adviarnuła!
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Ci ž nia durań mužyk heta:
Hare, sieje usio leta,
A jak pryjducca dažynki,
Niama zbožža ni aśminki,
A daždaŭšy na Kalady,
Mužyki miakincy rady.
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Usiu zimu vozam ciahnie
Da vakzału ružne zbožža,
Nohi źmierznuć, sam zaśmiahnie,
A na chleb kažuch załoža,
Kab dažyć jak da krapivy,
Aby ŭ pole vyjšaŭ žyvy.
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Ad Piatra i da Jakuba*#Ad Piatra da Jakuba#Z 29 červienia da 25 łipienia (n. st.).
Jon kasoj machaŭ ad rańnia:
Nakłaŭ stahoŭ, ludziam – luba,
Ŭ chacie ž siena – anizvańnia;
Ravieć z hoładu skacina,
Choć kiń, biažy za vačyma!
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Hladzi, kaścioł až da nieba,
Vołaść blachami pakryta!
Srebram skryje, kałi treba,
Bo za heta jaho bita,
A sam žyvieć ŭ mokraj jamie,
Dźviery zatknuŭ anučami!
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Z kamarovy nos siakierku
Ścisnie, kreknie, zamachaje –
Zroble pušču, jak talerku,
Śviet dryvami zakidaje!
A u chacie – zvaryć stravu,
Paščapaje staru łavu!
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
Hladzi! hory parazryty,
A čuhunkaj śviet abvity:
Ŭsio z mužyckaj ciažkaj pracy,
Usie jeduć u pałady;
Ŭ mužyka ž niama bileta!
Ci ž nia durań mužyk heta?
        Dyk kryčycie ž, bicie ŭ zvona:
        Durny mužyk, jak varona!
 
 
 
 
Jak praŭdy šukajuć
Jak prostaja praŭda zhinuła u śviecie,
Dyk praŭdy i ź śviečkaj šukajuć,
I zołatam maniać, i ludziej skłikajuć,
I Boha całujuć, – a ŭsio-taki precie#Precie#polsk. przecie#Adnak, ale; tut u značeńni darma, daremna.,
Jak kamień u vodu, tak praŭda prapała!
Sudoŭ narabiłi, načalstvaŭ ci mała:
Pasrednik i vołaść, synod i sanaty,
Prysuctva i vokruh, upravy, pałaty.
A najbolš miravych, učastkovych i źjezdaŭ,
Što ŭ połi kamieńnia, što hviezdaŭ#Hviezdy#Zorki.!
Zatoje ž žyćcio ciapier trudnaje stała,
U śviedki uleźci, ni sieła – ni pała,
Ad sudu da sudu praź leta ciahacca
Tak lohka, što naviet nia treba staracca!

Raz jedu ja ŭ Vilniu adviedać synka,
Ažno pry darozie pasiecca kabyła,
Staić čałaviek jakiś la młynka,
Za młynam suka tam brachała ci vyła,
I hdzieści «ratujcie» kryčała kabieta,
A mostam lacieła jakajaś kareta.
I što ž tut takoje było? Mnie zdajecca:
Chto jedzie, chto vyje, chto, moža, śmiajecca...
(A mielnik stajaŭ u dźviarach i śmiajaŭsia.
Čaho jon śmiajecca? – dyk ja ž nie pytaŭsia!)
Minuŭšy ja młyn toj, jedu ŭžo lesam, –
Lažyć čałaviek pad kustom la darohi
Biaz šapki i bosy, tak štałtam ubohi#Štałtam ubohi#Na vyhlad ubohi.;
Ale ja jedu z svaim intaresam,
Mnie niama dzieła bolš ni da koha;
Lažačaha ž ludu usiudy jość mnoha!
Ja ahlanuŭsia, až honicca chtości,
Kłiča: «Pastoj ža dla Boskaj miłości!..»
Staŭ ja, čakaju, až jon i pytaje:
Chto ja, adkul jość i chto mianie znaje?
I kaža viarnucca mnie až da młynu,
Śviedkam uradnik zavie na hadzinu.
Viarnuŭsia, hladžu, až kareta u rečcy,
Mielnik ciapier užo nie śmiajecca,
Kabyłu sotnik ciahnie da stanu,
Cyrułik#Cyrułik#Lekar. kroŭ kinuŭ abmokšamu panu,
Dziura na moście tak, jak na chatu,
Dva chłopcy łoviać sučku kudłatu;
Baba staić u parvanaj spadničcy,
I kroŭ joj ciače pa ruce i pa łytcy.
Viazuć i trup toj zaraz na vozie,
Što ja to vidzieŭ, ležačy pry darozie.
Pytajecca ratnik#Ratnik#Uradnik. mianie dy za śviedka:
Ci mielnik ckavaŭ, ci kryčała kabietka?
Ci sučka parvała? A sučku ci biłi?
Ci vidzieŭ, što ŭ moście maściny pahniłi?
Ci vidzieŭ, jak mielnik śmiajaŭsia?
Jak pan z furmanom u karecie kupaŭsia?
Jak furman ŭtanuŭ, a jak pan ratavaŭsia?
Jak złodziej cikaŭsia z-pad młynu da koni?
Jak śvisnuŭ kabyłu i lacieŭ na Rykoni#Rykoni#Miastečka Rukojny (Rukajniaj), niepadaloku ad Vilni; u Rukojnienskim kaściole chryściłi paeta.?
Ci znaju, chto to zabity valaŭsia?
I kim zabity, dy kab ja pryznaŭsia,
Ci nie ja jaho vioz dy pośle ukłaŭ?
Moža, mieŭ hrošy, moža, ja ich zabraŭ?
(I duch mnie zaniaŭ, skazać słova nia moh!
Vot napaść na mianie, čysty kryž pasłaŭ Boh!)
Čamu ja nie chacieŭ ratavać furmana?
Čamu majstra taho nie łaviŭ la młyna?
Čamu sučki ad baby kuśłivaj nia hnaŭ?
Čaho ja ŭciakaŭ, što ledź socki nahnaŭ?..
Pratrymaŭ jon mianie ceły dzień.
A badaj ty prapaŭ! Jašče daŭ ja rubiel,
Jon tak sprytna jaho zapuściŭ u kišeń.
Ja pajechaŭ sabie! Až u vosiem niadziel
Socki preć mnie paviestak i šmat:
Ŭ pieršaj śviedkam – jak mielnik ckavaŭ,
Ŭ druhoj śviedkam – što most biez pryhat#Biez pryhat#Biez parenčaŭ.,
Ŭ trejciaj śviedkam – jak koni chtoś kraŭ,
Ŭ čvartaj śviedkam – jak pan zavałiŭsia,
Jak vypłyŭ navierch, a furman jak załiŭsia,
Ŭ piontaj śviedkam – što trup pry darozie
Byŭ ubity, a dvoje ludziej uciakałi,
I što ja dahaniaŭ tych ludziej dy na vozie,
A jany praz łamy#Łamy#Zavały z halla i suchastoju ŭ lesie. udvaich paskakałi!
Až na šostaj užo dyk ja staŭ vinavat,
Što ratunku nia daŭ, jak kareta płyła.
Jak ja staŭ pa paviestkach chadzić ad Kalad,
Dyk asieŭsia jakraz, jak Pakrova#Pakrova#Pakrovy, rełihijnaje śviata 1 kastryčnika. była!..
I nia siejaŭ, nia žaŭ, nie kasiŭ sienažać,
U arendu addaŭ, bo nia moh dadziaržać.
I što mieŭ, to pradaŭ, pierajeŭ,
Pa sudach ahaleŭ, jak šeść razy zhareŭ;
I ŭ kazie#Kaza#Astroh. adsiadzieŭ niadziel šeść,
Za niajaŭku płaciŭ, moža, trejčy i štraf.
Jak na toje ž i praŭda schavałasia hdzieść,
A šukaŭšy jaje, i mnie zdaryŭsia traf#Traf#Vypadak, zdareńnie..
 
 
 
 
U sudzie
Daviałosia ž i mnie być na vielkim sudzie,
Na akružnym sudzie, hdzie usie ŭ hramadzie:
Mužyki i pany, maskałi i žydy,
Chto u čym, jak papaŭ, – ŭsio tudy dy tudy.
Tut kažuch, i šynel, i burnos, łapsardak,
I surdut, i mundzier... a adzin byŭ i chrak
(Tak jak kurtka z chvastom), i bradziažka* była...
Pryjšłi ŭsie, i Panturčycha naviet pryjšła...
Byŭ tut ksiondz, byŭ i pop, byŭ i rabin žydoŭ,
Tolki naš ałindar*, toj čahoś nie pryjšoŭ.
Samy sud za šyroki sieŭ stoł ŭpiaciaroch,
Šosty chodzie sabie, – ŭsie ŭ załatych kaŭniaroch*,
Jak dukat na dukat, tak na ich zichacić.
(Kab ja byŭ tak bahat – nie chacieŭ by sudzić.)
Pa adnej staranie duš čtarnascia siadzić,
Pa druhoj – aryštant, toj, što buduć sudzić,
A prad im – biez pały, tolki chvoscik visieŭ -
Advakat, što to mieŭ baranić, toj siadzieŭ.
Aryštantam tym byŭ naš Piatruk Panturok,
Što u puščy hdzieś mieŭ patajny bravarok.
A akcyznik* Jaśkoŭ braŭ z jaho kubana*,
Dyj danios, dyj złaviŭ, jak toj voŭk barana.
I akcyznik toj byŭ, prysiahaŭsia i jon,
Jak jamu chtoś danios, jak sačyŭ jon piać dzion,
Jak kacioł tam kipieŭ, jak hdzie braha była,
Jak Piatruk nie paspieŭ uciačy ad katła...
A brachaŭ dyk brachaŭ i siabie ŭsio chvałiŭ,
A taho ž nie skazaŭ, jak Panturku daiŭ.
Potym nas pa adnym stałi ŭ sud vykłikać.
Prysiahaŭšy na tym, treba ž praŭdu kazać!
Tut pytajuć mianie, a tut žal Pietruka;
I maja ž u jaho tam prapała muka,
I ja dumaŭ sabie vyhnać vodki z viadro
Na vasele dački (vot było by dabro),
Dy zavioz Pietruku dzvie aśminy muki,
Dyk jakraz na toj čas nalaciełi ž «kruki»,
Dy mianie ž paviałi u toj les paniatym,
Kab im dna nie było i akcyznikam tym!
Jak spytałisia ŭsich, – pračytałi toj «a ch»,
Što złaviŭsia Piatruk (a nabrechana ž – strach).
Tam takoje staić, što i ŭ dumcy niama:
Paravik, zmiejavik i jakajaś šlama*...
Pračytałi oto i jašče tam papier;
Pahladžu ž, kažu ja, što-to budzie ciapier?
Prascidaciel skazaŭ: «Piać minut pieraryŭ!»
I ŭ kamorku šmyhnuŭ, tolki ksionžku zakryŭ.
I usie padniałiś i pajšłi chto kudy;
Ja zastaŭsia siadzieć, usio roŭna z nudy.
Jak viarnułisia znoŭ, dyk adzin toj ustaŭ,
Što siadzieŭ na kancy i najbolej pytaŭ;
Pahladzieŭ na usich, jak uziaŭsia za stoł,
Jak začaŭ jon kryčać: «Prytakoł, prytakoł!»
I kaznu spaminaŭ, i trubu, i kacioł,
I muku, i miašok... dy usio – «prytakoł!».
Ja siadžu i dryžu, kab mianie nie nazvaŭ;
Kałi – brazć! i ja tut! – A badaj ty prapaŭ!..
Ale chvale mianie, spraviadłivym zavie,
Na Panturku ž zirknie, – jak skacina, ravie:
«Vinavat, vinavat, niachaj płacie kaznie,
I ŭ turmu, i ŭ Sibir!» – i jašče kudyś pchnie...
Havaryŭ, havaryŭ, ažno pić zachacieŭ,
Tak, jak bulbu, Piatra pasałiŭšy dy zjeŭ.
A skazać by, za što? – Za svajo za dabro.
Čałaviek zachacieŭ zrabić vodki z viadro;
Što za naŭda* jamu, kab jon svietu nie znaŭ,
Ci Panturka zjeŭ błin, ci harełki nahnaŭ?
Potym staŭ vyłičać svaje straty akcyz:
Toj dyk tak by zubami Panturku zahryz!
Nałičaŭ, nałičaŭ – i dvajnu i trajnu,
Jak šynkar u karčmie tvaju čarku adnu.
I načynnie zabrać, i chudobu pradać,
Što ŭ kaznu, to ŭ kaznu, i jašče kamuś dać,
Tysiač try tam, ci što, nałičyŭ jon piani.
(U Piatra ž kab choć hroš, nie to što, ŭ kišani.
Smačny žabie harech, da zuboŭ Boh nie daŭ -
Kab akcyz toje mieŭ, što ŭ Panturki zabraŭ;
Dzvie kazy pradałi, dy siarmiahu, dy voz,
I to brat adkupiŭ, a nazaŭtra advioz.)
Až nie sciarpieŭ toj pan, što u kurtcy siadzieŭ;
Pietruku štoś skazaŭ, akulary nadzieŭ.
Kałi ž kryknie-zyknie, až zatrossia toj sud.
«Hdzie tut, – kaža, – vina, čym Piatruk vinien tut?
Što skacinku karmiŭ pracavanym dabrom,
Nasiŭ brahu z dvara na nasidłach viadrom?
Tut turmu, tut i štraf dla akcyza schavać...»
Jak začaŭ havaryć, jak začaŭ biedavać,
Dyk Piatruk i nie hnaŭ, i u lesie nie byŭ,
A to ja vinavat, ja sam hnaŭ, i padbiŭ,
I danios na jaho... Vinavat ja uvieś!
A badaj ty prapaŭ, a badaj ciabie reź!
Jak kata dahary, tak jon dzieła skruciŭ:
Na mianie nabrachaŭ, Panturka zaščyciŭ.
Ja hladžu, što tut kuc, – prapadu, jak suka,
Bo miašok tyki moj, dy maja ž i muka!..
Kałi dzviery «skrypiel»,
                                  a ja – «šusć» praz ludziej,
Dy na dvor, dy ŭ karčmu, da kabyły bardziej;
Prylacieŭ až u dom, buračkoŭ trochi zjeŭ,
Skazaŭ žoncy: «Maŭčy ž!» Sam u les palacieŭ:
Na tym miejscy, hdzie byŭ bravarok Panturka,
Daj sadzić dzieraŭca, až samleła ruka.
Sciežku mocham zakłaŭ i sled toj tak zakryŭ,
Što nichto b nie paznaŭ, hdzie i brovar, ci byŭ.
Dy iznoŭ až na sud, a suda ŭžo niama,
Tolki płača, klanieć Panturčycha sama.
Panturka adviałi-tyki zaraz ŭ astroh;
Toj kurtaty zaščyt, jak kadzidła, pamoh.
Ja ž jakość ucaleŭ ad suda na toj čas.
Kab ža Boh nie davioŭ na toj sud druhi raz!


Kamientary

Bradziažka – vałacuha; biaspašpartnaja.
Ałindar – arandatar.
Usie ŭ załatych kaŭniaroch – u aŭtohrafie: usie ŭ adnych kaŭniaroch.
Akcyznik – słužboviec akcyznaj ustanovy, jakaja zbirała padatak za vyrab i prodaž harełki.
Kuban – chabar.
Šlama (polsk. szlam) – šłam; cina, asadak (u paravych katłach pry adstojvanni ci filtracyi).
Naŭda – karysć.
 
 
 
 
Voŭk i aviečka
Złaviŭ voŭk jahniatka
I panios žyvoje!
Płačuć syn i matka,
Jak babry, aboje.
Voŭk nad matkaj źłitavaŭsia,
Jak jaki akonam,
U aŭčynku pierabraŭsia
Dy idzieć z pakłonam.
«Pryjšoŭ, – kaža, – ja zdaločku
Raskazać pani aviečcy
Dobru viestku ab synočku, –
Jak jamu ciapier žyviecca.
Nie paznała b ty nikołi,
Taki staŭ dasužy
I žyvieć sabie na vołi,
Bieź biady, biaz nužy.
Zuby vyraśłi z kłykami,
I adpałi rožki,
Nožki ciapier z pazurami,
Chvost daŭžejšy troški.
I ŭžo voŭka nie baicca,
Ŭ chleŭ nichto nia honie;
Maje čym abaranicca
I druhich baronie!
Pryjdzi, imaść, da nas ŭ hości,
Spravim sabie viečarynku:
Budzie miasa, buduć kości,
Budziem jeść biez adpačynku!»
«Dziakuj, dziakuj, jahamości,
Za vieści takija!
Niachaj pryjdzie syn u hości,
Pahladžu, ci vyje?
Bo, kažuć, miež vami
Treba vyć vaŭkami.
Ja ž pa-voŭču nie umieju
Ni vyć, ni jeści, ni łhać.
Dy skiń skurku, dabradzieju,
Bo zubki vidać».
I aviečka, choć durnaja,
A voŭka ž paznaje!
 
 
 
 
Maja chata
Biedna ž maja chatka raśsiełasia z kraju,
Miež piaskoŭ, kamieńniaŭ, la samaha haju,
La samaha boru, na bieražku lesu;
Nichto tut nia trafie, choć by z intaresu.
Jak niama harełki, niama kuska chleba,
Dyk jaki ž interas, kamu siudy treba?
Da choć niama chleba, žabravać nia budu,
Pražyvu jak-kolviek ad pracy, ad trudu!
 
Kiepska ž maja chatka, padvałina zhniła,
I dymna, i zimna, a mnie jana miła;
Nia budu mianiacca choć by i na zamki –
Kałok svoj milejšy, jak čužyja klamki.
Na strasie moch vyras, na machu biarozka.
Milšaja mnie chatka, jak čužaja vioska.
 
Svatałi ž mnie ŭ pryjmy u novuju chatu,
Na ziamlu ražajnu i dzieŭku bahatu;
Budu žyć, kazałi, jak jaki pasesar,
Jeździć paraj koni, jak sam pan asesar;
Da mnie daražejšy vuhał hety hniły,
Kamień pry darozie, piasok la mahiły,
Jak čužoje pole, jak dom muravany! –
Nie addam za surdut kaptan svoj padrany.
 
Kłikałi ž u hości i kłičuć susiedzi –
Nie pajdu, nia treba, bo, kažuć, zajedzi
Ad čužoha chleba huby absiadajuć,
Što čužoha prahnuć, to svajo kidajuć.
Ja nia kinu chaty, choć vy mianie režcie,
Nie pajdu da vas ja, chiba u arešcie.
A choć siłaj naviet adarvałi b z domu,
Kałiści viarnuŭsia b, jak miadźviedź da łomu.
Zavałicca j chata, zarastuć pakosy,
Usio b ja viarnuŭsia, choć hoły da bosy!
 
Nasiek by biarvieńniaŭ, naciahaŭ by mochu,
Znoŭ by skleciŭ chatu jak-kolviek patrochu,
Zrabiŭ by kamoru, vykavaŭ by žorny, –
Usio ž svoj chleb jeŭ by, choć by sabie čorny!
Nu dyk ža adstańcie, našto ja vam treba:
Ci kab vaš chleb jeści, ci rabić vam chleba?
 
 
 
 
Praŭda
450
Oj, ciažka ž, ciažka,
Nie siarmiažka ciažka,
Ale z hetaj dolaj,
A ŭsio štoraz bolej!

 
Och, ciažkaja ž dola! Ot tak by, zdajecca,
Skroź ziamlu prapaŭ by b ci ŭ ślozy b raźłiŭsia!
Ci mnie žyć na śviecie, ci mnie kudy dziecca?
Oj, Boža ž moj, Boža, našto ž ja radziŭsia?!
Oj, našto ž mnie dana taja maja mova,
Jak ja nie umieju skazać toje słova,
Kab jaho pačułi, kab jaho paznałi,
Kab jaho, to słova, dy praŭdaj nazvałi;
Kab i razyšłosia to słova pa śviecie,
Jak pramieńni słońca ciopłaha u lecie;
Kab na toje słova dy ludcy zradziełi
Tak, jak tyja dzietki na śviatoj niadziełi;
Kab ža toje słova dy ludcoŭ źjadnała,
Kab na toje słova varahoŭ nia stała;
Kab ludcy pryznałi bratoŭ dy bratami –
Działiłisia b dolaj i chleba šmatami.
A biez taho słova ja – niamy kaleka!
Choć by zaniamieć mnie i da kanca vieka!
Oj, našto ž mnie vočki, oj, našto ž mnie jasny?
Kab hladzieŭ, jaki ja ad usich niaščasny?
Kab duša baleła, hledziačy na dolu,
Kab serca ščymieła i rvałasia z bolu?
Kab było čym płakać i udzień i ŭnočy?!
Oj, Boža ž moj, Boža, vaźmi ž maje vočy!
Našto ž tyja vušy, jak nia čuć ničoha
Ni ad ludcoŭ dobrych, ni ź nieba ad Boha?
Oj, ci nie na toje ž, kab čuć ludzku łajku
Dy tuju płačoncu dudku-samahrajku,
Našuju žalejku, što jenča, nia jhraje, –
Choć jak vyjhravaj ty, a jana smutnaja?
Oj, ci nie na heta ž, kab čuć, jak źviakajuć
Łancuhi na ludcach, što z chat uciakajuć.
Nia ździekujsia ž, Boža, nada mnoj, nad imi:
Parabi usich nas, jak kamień, hłuchimi!
Vaźmi usie zmysły, poki pryjdzie Praŭda,
Bo žyć bieź jaje nam nie viałika naŭda!
Prasi ŭ Boha łaski: «Adviarni Ty, Boža,
Złuju našu dolu na suchija puščy,
Adviarni na kamień ci na biezdarožža,
Na viałiki rojsty, na piaski sypuščy,
Dy kab nie zaznała nijakie stvareńnie
Hetaj dołi našaj da vieku skančeńnia!»
Nie pačuŭ jon jenku, nie uvidzieŭ muki,
Kryž ujeŭsia ŭ plečy, łancuhi u ruki!
Prasiŭ ja susiedziaŭ sa mnoj padziałicca,
Pamahčy kryž nieści, jak «z Boham nia bicca»
Abśmiajałi ludzi mianie, jak durnoha,
Da Ciabie pasłałi, da samoha Boha,
Tam, kazałi, praŭda, tut tykiele siła!
Daŭniej, kažuć, praŭda pa śviecie chadziła,
Žabrujučy ž, źmiorła, a ludcy schavałi,
Kamieniem nakryłi, ziamlu paarałi,
Kab nia čuć, nia viedać ab jej ani vieści,
Dy ciapier i kažuć: «Praŭda ŭ niebie hdzieści!»
Da pašłi ž Ty, Boža, Praŭdu svaju tuju
Ź nieba na ziamielku, ślaźmi załituju!
Pasyłaŭ Ty Syna, Jaho nie paznałi,
Mučyłi za praŭdu, siłaj pakanałi;
Pašłi ž ciapier Ducha, da pašłi biaź cieła,
Kab usia ziamielka adnu praŭdu mieła!
 
 
 
 
Zdareńnie
Jechaŭ ja raz ad Kijany
Dy ŭ Smurhoni, i nia pjany,
I dajechaŭ na Vaŭkieły,
A koń dobry byŭ – moj bieły.
Tyc! Staŭ koń, naravicca!
I chrapieć i dyba staŭ,
Što nia možna prystupicca,
Čuć ahłobłi nie złamaŭ.
Hladžu: bočka la darohi.
Čysta ž bočka, tolki rohi
Jak by trochi vidać zboku.
Dumka: vioz chtoś, dy zdaloku.
Jak prystała, dyk, skaciŭšy,
Sam načuje hdzieś u vioscy.
Abo, moža, byŭ padpiŭšy,
Straciŭ bočku pry darožcy!
A što ŭ bočcy? chto tam viedaŭ?
Moža, braha, moža, vodka!..
A ja ž toj dzień nie abiedaŭ, –
Vot kab, dumaju, sialodka?!
Abo kab alej Boh daŭ by,
Ŭžo ž nie ściarpieŭ by, ukraŭ by!
Oto ž, dumaju, zakrašu!
Nadta ja lublu ź im kašu.
Padyšoŭ da bočki, zruchaŭ,
Kałi adatknuŭ, paniuchaŭ,
Až z radaści strapianuŭsia,
Na ŭsie boki ahlanuŭsia!
Nu, śviažusieńkim alejem
Smak pačuŭ pa hubie, nosie!..
Choć nia byŭ jašče zładziejem,
Ale ž tut dyk daviałosia.
Tak užo ja čahoś rad,
Padviarnuŭ svoj panarad,
Za utory padniaŭ bočku,
Abpior jaje na łučočku...
A koń smyk – padaŭsia ŭpierad.
A badaj tabie tut vierad!
Padkaciŭ ja bočku znoŭ
I jakraz užo navioŭ,
A koń smyk – nazad, dy toŭk!
A badaj ciabie tut voŭk!
Ja iznoŭ davaj kaci...
Zdumaŭ – lepiej rasprahci.
Ŭziaŭ kania, jak śled rasproh,
Zirk – až koń moj i biaz noh.
Koń nia koń, a zydlam staŭ;
Ja spałochaŭś, pražahnaŭ...
Dyk znoŭ koń i sam zaprohsia,
Ja spałochaŭsia i zmohsia,
Skinuŭ opratku, pieražahnaŭsia,
Znoŭ-tyki za bočku ŭziaŭsia.
A tak ciomna – choć kol vočka.
Kałi hlanu: to ž nia bočka,
A kaza staić z rahami!
Chvost, barodka i z nahami...
Až tut piatuch kałi kryknie,
Kaza ŭ łužu kałi skiknie,
Kałi ŭ lesie zarahoča,
Koń dachaty kałi skoča...
Vot tut ja i dahadaŭsia,
Kamu ŭ ruki-to papaŭsia.
Davaj kazać: «Anioł pański,
Zhiń, prapadni, duch šatański!»
I ciapier, jak chto śmiajecca, –
Mnie usio kaza zdajecca.
Z taho času da aleju
Ja nia moh dušu prymusić,
Adviarnuła, dabradzieju,
Tak-to čort nas, hrešnych, kusić!
Kab nia kryž, – prapaŭ by, musić?
 
 
 
 
Niemiec
Nie lublu ja miesta (pa-rasiejsku – horad).
Nadta tam ciasnota i viałiki smorad.
A panoŭ jak maku dy sierad harodu,
Aproč taho, propaść roznaha narodu!
Naš brat jak uvojdzie, – sam siabie baicca:
Ci iści biaz šapki, ci hdzie pakłanicca?
Dyk nadta ž i stydna, kab nie pamyłicca:
Pakłanicca niemcu ci jakomu žydu!
Niachaj jaho stoča – nabiareśsia stydu;
Niachaj lepiej z domu ja toj dzień nia vyjdu.
A paznać ža trudna jak žyda, jak niemca,
Jak pana jakoha ci tam čužaziemca.
A što žyd da niemiec – dzieci adnej matki:
I mova padobna, i adny uchvatki.
I abodva łasy na čužuju pracu,
I, musić, abodva jaduć z kroŭju macu!
Abodva abdurać, abdziaruć jak łipku,
Adbiaruć i sošku za bituju skrypku.
Pan naš niabožčyk (niachaj jamu śviecia),
Jak umior, ci čvarta viosna to, ci trecia.
Jak jaho skruciłi, čysta abadrałi,
Hladzić – budzie kiepska, što tut rabić dalej?
Ŭsio puściŭ arendaj; najpierš puściŭ žyda,
U młynie sieŭ niemiec – jakajaść abryda,
Hraŭšy pa darohach, pryjšoŭ z-za hranicy,
Prynios tolki torbu i ŭ joj dźvie skrypicy.
Dvor kupiŭ chtoś ruski tak jak za durnicu,
Pan zyšoŭ daloka kudyś za hranicu!
Žyd zaraz ubiŭsia u ruskaha ŭ łasku:
Štodzień chodzie ŭ lesie ad samaha brasku...
Ot chodzić jon heta da ŭsio duby łiča,
Jak treba, i hrošy ruskamu pazyča.
A jak abłičyŭsia dy duby abmieraŭ, –
Uvosieni vyhnaŭ z tysiaču siakieraŭ, –
Sčyściŭ pušču čysta, za pasieki ŭziaŭsia,
Jak kaban, raźjeŭsia dy, jak pan, zaznaŭsia,
Havora pa-rusku i z ruskim hulaje,
Razam laža, ŭstanie i ŭsim upraŭlaje!
Ruski sabie jeździe, nia ŭdomu nikołi,
Niemiec usio miele dy chodzie pa połi.
Najeŭšysia miasa, pivam zapivaje,
U śviata ž na skrypcy, až piščyć, ihraje.
Zdajecca b, ničoha? kałi chto nia viedaje,
Ale pačakaŭšy, dyk vyjšła kamedyja.
Žyd kupiŭ u mieście sabie kamianicu,
Hladzim – i naš ruski kinuŭś za hranicu:
Pakinuŭ i žonku, adroksia i dzieci;
Źjaviŭsia pan novy (heta užo treci)...
A jaki b to pan toj?.. Nu, ci chto paviera?..
Hety ž samy niemiec! kab jaho chalera!
Ot ciapier zhadaj ty – chto kim kałi stanie?
Ab panu ni vieści, ni słychu, nizvańnia,
Žyd panam zrabiŭsia, niemiec jašče bolšy,
A mužyk byŭ hoły, ciapier jašče holšy!
Tak i na harodzie: lebiada, krapiva, –
Tolki vyrvi repu, – dyk zarastuć žyva,
Tak jak čort nasieje! Oto ž tak i ludzie:
Tutejšy zahinie, dyk vorah prybudzie!
 
 
 
 
Dumka
Čahoś mnie markotna, na płač zabiraje:
Musić, duša čuje jakojeści hora
Ci štości zrabiłaś... što? Chto jaho znaje:
Ci hrad žyta vybje, ci zhinie abora,
Ci uradnik zahniavicca, pahonie padvodu,
Ci znajduć u lesie kradzienu kałodu?
Ci syn umre, što maskalom słužyć,
Ci toj, u Meryku padaŭsia, dy tužyć?..
Ot tak ciažka, zdajecca, kab hrechu nie bajaŭsia b,
Ci ŭ piatlu palez by, ci ŭ vadu schavaŭsia b!
Letaś mnie było tak – i vały prapałi,
Svinni bulbu zjełi, harod pakapałi,
Niabožčyca matka čysta zachvareła,
I dziadźkava chata z kaminom zhareła;
Sukna nie zvałiłi – chadziŭ biez siarmiahi,
A tut i biez chleba... prapadaŭ ad smahi!
Choć by prandzej stała, što ŭžo stacca musie,
Kab tak nie ciahnuła za serca, jak łina*;
Biedavać nie pierša, ja i nie bajusia:
Niachaj usio zhinie, dyk duša ž nie hłina?
Tahdy b užo viedaŭ, jak i ratavacca,
Ci tam ad niaščascia, ci z ludskoj napasci,
Ci siadzieć u chacie, ci kudy padacca,
Ci, złažyŭšy ruki, navieki prapasci!..

Dy što ž mnie takoha, čaho mnie žurycca?
U mianie nie budzie, – znajduć ludzi chleba;
Na biadu mnie plunuć, Bohu pamałicca,
Da słušnaha času dažyvu jak treba!
Vun staić biarozka tut la samaj chatki,
Kosy papusciła... płača, kažuć ludzie,
A mnie tak zdajecca, što joj anihadki:
Što było – nie pomnie, nie ŭznaje, što budzie.
A moža ž, i pomnie, jak to ja kałiści,
Byŭšy małym chłopcam, łaziŭ, kałychaŭsia.
Jana była hibka, bolej było łisci...
I ja dziś nie moh by, jak tahdy spinaŭsia.
Čaho ž mnie markotna? Ty ž skažy, biarozka,
Maŭčyš, jak niamaja, i sama smutnaja!..
Musić-taki praŭda – heta jaje slozka,
Što kažuć druhija – kapla rasianaja.
Mnie žal i biarozki, čaho ž jana płača,
Kałi užo dołi nie pierainača?
Nie tužy, biarozka, sviet z nami nie zhinie,
Viecier jak pavieje, šyšački raskinie;
Choć by ty zasochła – vyrascie vas bolej...
Pierastaniem płakać my nad svajoj dolaj!
Jakoś jano budzie, dažyviom da doški,
Choć lepiej, choć horaj, aby nie tak troški!
Šyšački raskinie, jak paraskidała
Maich šesć synočkaŭ – zdajecca, ci mała?
Usie razyšłisia! – Adzin u nabory*,
Adzin pajšoŭ pročki, za čornyja mory,
Adzin za Dunajem saŭsim asiadłiŭsia,
Adzin u Sibiry – z staršynioj pabiŭsia;
Piaty na pisarstvie hdzieś u Patarburku,
Kinułi u chacie vot kryvoha Jurku!..
Nu dy rana-pozna, tyki mnie zdajecca,
Kožny zanudzicca, da domu prybjecca...
Pahladzieć, jak ludzi ŭ biadzie sabie radziać,
Absiaducca ŭ domu i ład zapravadziać.


Kamientary

Łina – kanat, toŭstaja viaroŭka z kanoplaŭ abo lonu.
U nabory – u rekrutach.
 
 
 
 
Z kirmašu
Hej, laci, kabyła, choć ty padarvisia,
Bo mianie čakaje tam maja Ludvisia,
Čakaje, čakaje, až vyjšła za dzviery,
Vot užo i poŭnač, a nie jesć viačery.
Zvaryła zacirku, dyk až honie słinku,
Małačkom zbiałiła, jak tuju sniažynku!
Hej, laci ž, kabyła, pa pniach, pa kamienniach,
Bo jana čakaje usia u płamienniach.
Usia u płamienniach ad adnej miłosci!..
Hej, laci, kabyła, kab nie ŭspiełi hosci.
Hej, basuj, basuj ža, maja ty kabyła,
Kab žonka nie spała, dzviery adčyniła.
Maskałi ž u vioscy jašče nie pasnułi,
Pralaci ž, kabyła, kab jany nie čułi!
Rvi, kabyłka, žyva, viazu ja hascinčyk:
Ci chustku čyrvonu, ci vałovik-bičyk.
Hej, viazu hascinčyk, viazu kirmašovy,
Ci novuju chustku, abo i bič novy!
 
 
 
 
Padarožnyja žydy
Što kruk kruku nie vydziubaje voka,
To viedama daŭno i viedama daloka;
I hdzie krapčejšyja dziarucca,
Dyk słabšyja niachaj ža nie sujucca,
Bo ŭžo čuby napeŭna što parvuć,
Kałi jany adzin druhoha nie pajmuć.

Z dvuch miastečkaŭ dva padvozcy
Dvuch žydoŭ viazłi naproci.
Spatkałisia ž na vuzieńkaj darožcy,
I ni adzin nie ustupaje pa achvocie.
Toj kaža: «Parcha ty viazieš, darohu daj!»
A toj kryčyć: «Ty pana mnie nie łaj,
Bo ja tvajho i bić hatoŭ!..»
I bič smalony tut zavioŭ,
A toj u ruki dy bičyšča...
I zamachałi tak, až svišča!
Žydki u prośbu, kab hadzicca.
Kudy tabie! - ni prystupicca.
Tak bjuć, až kroŭ ciače žydam!
«Ty bješ majho, a ja tvajmu addam!»
I, moža b, tak nasmierć pabiłi,
Dyk chitra ž i žydki zrabiłi:
Toj pierasieŭ tamu na voz, a toj tudy.
I tak zapchałi abodva biez biady;
I mužykam tak stała błižej domu,
I kryŭdy nijakaj nikomu.
Paznałisia žydki, pahierhatałi,
Dyk mužyki i bicca pierastałi!
          A što, kab tak i my zrabiłi,
          A moža by, i nas nie biłi?
 
 
 
 
Chreśbiny Maciuka
Kałiś, jak u nas kazaki-to stajałi,
U «šnurach»  za horkaj raz mianie spatkałi.
Skazaŭ «pachvalony», a jany śmiajucca,
Adzin štoś śpiavaje, inšy dźmie na dudcy,
A staršy skipieŭsia: «Ty što za adzin?»
Dumaju: chto ž ja? – užo ž Jurkaŭ syn!
«Tutejšy, – kažu ja, – svoj čałaviek:
Syn baćki svajho, a baćka dziaciej,
Tut i radziŭsia, tut žyvu viek;
Jurkam zvać baćku, ja dyk Maciej.
Vun hdzie i chata, i vyhan, i sad;
Tam žnieć maja žonka, a tut hareć brat!..»
      Jon kipić horaj, pytajučy, łaje,
Kryčyć, i bjecca, i ŭ tvar šturchaje.
«Da chto ty, da chto ty, ci ruski, ci nie?»
Ja daj krucicca tudy i siudy,
Dumaju: što b tut skazać jamu mnie?
«Ja nie našu, – kažu, – barady».
«Da ty, – jon kaža mnie, – viery jakoj?
Ci ty pravasłaŭny, ci ty – palak?»
«A dajcie ž, panočku, – kažu, – mnie pakoj,
Da ja ž tutejšy, ja ž kazaŭ tak!..»
      Jak ściebanie, praklaty, mianie, –
Až u vačoch čyrvona zdałosia!
Kab ja ž čym-kolviek ŭ jakoj vinie,
A to nia viedać, skul uziałosia?
Ja kažu hetak: «Kałi ž užo tak,
Što vaspan bjeśsia biaz daj pryčyny,
To, musić, i praŭda, što ja i palak
I budu palak ja ad hetaj hadziny!..»
      Nu i dałi ž mnie dobra na znak:
Ciahnułi, biŭšy, u Zamasłaŭ,
Kab pomniŭ krepka, što ja palak,
Kab i vam heta zdareńnie skazaŭ!
      Toje prajšłosia, najšłi i kazaki,
Kałi pad vosień zavuć nas u zbor.
«Pryjechaŭ, –  kažuć, – načalnik taki,
Sam kniaź Chavanski, idzicie u dvor!»
Treba ŭsie kidać (choć śviatam było).
      Narodam, jak makam, vieś dvor załiło:
Kniaź u paletach, vasoły taki!
«Ech, – kaža, – rybiaty! – vy duraki,
Što ŭ ruskaj ziamłi dy katałiki!
Nu, car vas prymaje u svaju vieru;
Daść ziamłi mnoha!.. Vy na papieru
Tut padpišycie, a pop paśviencie, –
Budzie ŭsio dobra, usiudy pašencie.
Nu, bratcy, vypjem pa čarce usie;
Baciuška kryž i krapidła niasie!»
      My ž tolki zirk adzin na druhoha,
Maŭčym, trasiomsia, nia kažym ničoha.
Jon Miruna za plečy ŭziaŭ,
Viadzieć da stała, harełki padaŭ:
«Pij na zdaroŭje i tak pišy:
– Vot sabrałisia dźvie tysiač dušy;
Ruskuju vieru chočym pryniać,
Kab katałickaj nia viedać, nia znać...»
      Mirun papiarchnuŭsia, jak chusta źbialeŭ,
Hlanuŭ na ŭsich, na mianie pahladzieŭ.
«Jak, – kaža, – ludzi, tak, – kaža, – ja,
Spytajcie, – kaža, – vun Maciaja;
Jak jon dy skaža pieraviarnucca,
Dyk usie vioski na jaho zdaducca».
      Ciahnuć mianie da taho kniazia,
A tut až muraška za skuraj łazie.
«Nu što, maładziec, napjomsia vodki?»
Dajeć mnie hrošy, taki sałodki:
Usio havora, radzie, pytaje,
Žonku całuje, dziaciej hajdaje.
«Nu što ž, nadumaŭsia, hatoŭ?..»
«Nadumaŭś, – kažu, – kab sto katoŭ
Drałi mnie skuru, piakłi na ahniu,
Ja viery svajej tyki nie źmianiu!»
      Ich! zakipieŭ toj kniaź, až zaroŭ,
Až vyłupiŭ vočy, sčyrvanieŭ jon, jak kroŭ...
«Rozah padajcie, nahajek, sto łoz!
Jon ź viery śmiajecca mnie tut pad nos!»
      Chapiłi mianie jakiść hajduki,
I rozah padałi čatyry puki,
I bjuć – nie bałić, choć za serca biare:
Za što ž jon mnie heta dy skuru dziare?!
Jak kryknu heta: «Ej, bijcie ž maćniej,
Maćniejšy ad viery vašaj Maciej!»
      O tak-to chryściłi mianie kazaki
Z tutejšaha dy ŭ palaki!
 
 
 
 
Boh nia roŭna dziele
380
Boh siroty lubie, ale dołi nie daje.
#Prykazka

 
Čym-to dzieicca na śviecie,
Što nia roŭna dziele Boh?
        Adzin chodzie u sajecie,
U zołacie z pleč da noh,
A druhomu, kab prykrycca
Choć anučaj, – vielki trud;
Vieś, jak rešata, śvicicca,
Adny łaty, adzin brud!
Adzin maje chataŭ mnoha,
A viałikich – kaścioł moŭ;
Uviaści b tudy choć Boha,
I toj by ź ich nie pajšoŭ.
U druhoha ŭ ścianie dziury,
Viecier chodzie, dym i śnieh;
Tut karova, śvińni, kury...
Tut pakuta, tut i hrech!
Hety jedzie u vahonie –
Ciopła, miakka, tolki žyć!
A lacić, jak vichar honie,
A jon sabie tolki śpić!
Toj ŭ miaciełicu, ŭ marozie,
Što až von jamu pre duch,
Paŭzie z kłunkam pa darozie,
U śniahu uvieś pa bruch!
Hety chleba i nia znaje,
Tolki miasa dy piroh,
I sabakam vykidaje
Usio toje, što nia zmoh.
A toj chleb žuje ź miakinkaj,
Chlobča kvas dy lebiadu,
Razam žyvieć i jeść ź śvinkaj,
Z kaniom razam pjeć vadu!
Adnamu dziesiatki-słužki
Zarablajuć sotni sot;
Ruki ŭ jaho, jak paduški,
Jak kisiel, dryžyć žyvot!
Druhi ž sam, až na dziesiatak
Pracujučy, lje svoj pot.
A vysachšy, jak apłatak,
Cianiusieńki, jak toj knot.
 
 
 
 
Chciviec i skarb na Śviatoha Jana
Pry vyhanie ŭ vioscy, ŭ samaj pierahoncy,
Była chata kryvieńka u adno vakonca;
Ŭ chatcy adzinoki žyŭ chciviec lanivy,
Što dumaŭ biaz pracy zrabicca ščaśłivy.
U hrošach, jon dumaŭ, usio ludskoje ščaście,
A jon ža pavinien hdzieści skarb napaści!
      Za milu ž za vioskaj dy byŭ les zaklaty;
A chciŭcu ža les toj jakraz proci chaty,
Ŭ tym lesie zaklatym nie rasło ničoha,
Praź jaho nikołi nie išła daroha;
Bajałisia ludzi u toj les zachodzić,
A jak chto zabłudzie, – čort pa try dni vodzić!
      Pjany chciviec, išoŭšy z vasela dadomu,
U toj les ubiŭsia, zalez sierad łomu.
Vot staić jon heta, klanieć, prakłinaje,
Kałi hlanie voddal, – śvietłačka mihaje.
Dumaŭ, chata błizka ci chtoś pasieć koni,
Kinuŭsia na śvietła, prajšoŭ, moža, honi,
Až hladzić, ahoń toj dy ź ziamłi biarecca.
Choć haryć – nia pale; niamožna j sahrecca.
Spałochaŭsia chciviec, až praćvieraziŭsia,
Sam nie ahladzieŭsia, jak i apyniŭsia
Až u svajoj chacie, až na pieč zabiŭsia!
      Nazaŭtra pa vioscy ab usim ab hetam
Viestka ablacieła, jak papier štachvetam.
Adzin skaža vierna, druhi prainača,
A každy pa-svojmu zdareńnie tłumača.
Adzin kaža: peŭnie, małanka błiskała,
Dyk pjanomu chciŭcu u vačoch i stała.
Druhi: što to śvietłaść z mahiłki śviatoha,
Peŭnie, chciviec budzie ščaśłivy u Boha.
A druhija kažuć, što to skarb zaklaty,
Što chciviec, jak znajdzie, dyk budzie bahaty!
      A chciviec daj dumać: jak by tut razžycca,
Choć by hetym skarbam z čortam padziałicca.
I siadzić na pryzbie ci ŭ śviata, ci ŭ budni.
Kałi raz pad viečar vyłazie čort z studni!
Opratka niamiecka, śpieradu kurtata,
Kapialuch vysoki, jak žyd nosie ŭ śviata,
Portački, jak dudki, sam jakiś cybaty,
I šklanyja vočy, zzadu chvost kurtaty...
Chciviec dahadaŭsia, što to za pasłaniec,
Sa strachu zatrośsia tak, jak toj pahaniec,
A tyki pytaje, trochi ačuniaŭšy:
– Chto ž taki, paničyk? – niby nie paznaŭšy.
– Dy ja nie tutejšy, kłipatent, zdaloku,
Dušy zakuplaju dla pana štoroku.
– A vaš pan bahaty? Ci doraha płacie?
– Ich! – kaža. – Miljony jon na heta tracie.
Jamu treski a hrošy, što hrošy – to treski,
Usiakaha kupie, aby tolki kiepski!
– Našto ž dušy kiepskija, zdajecca?
– E! bo dobry u dobrym psujecca!
– Ci b to mnie niamožna pradacca vašeci,
Kab ja byŭ bahatšy ad usich na śviecie?
– Možna, – kaža niemčyk, – a čamu ž niamožna?
Čeraz maho pana nihdy nie parožna.
Pry sabie nia maju, ale vun, u puščy,
Lažyć skarb zaklaty za rojstam u huščy,
A tam, na zaścienku, jość viedźma staraja,
Pakaža, jak brać skarby, jana ŭsio znaje!
Naša duša, tvaje hrošy! – I zapisaŭ štości,
A sam kinuŭsia ab ziemlu, zabrazdžałi kości!
Vichram zakruciła, i jon źnik, jak piena.
Chciviec źviak na kamień, až pabiŭ kalena.
Spałochaŭsia čysta, što až pražahnaŭsia,
Naviet plunuŭ trejčy, złažyŭ trejčy chvihu,
Ale čort zakryśłiŭ dušu sabie ŭ knihu!
      Vot nazaŭtra chciviec prad uschodam rana
Lacić da toj viedźmy, kazaŭ by da pana.
Vot užo i błizka jamu da zaścienku...
Stała čahoś strašna! Idzieć pamaleńku,
Až skul uziałisia, jak tuman z dubrovy,
Kruki i varony, saroki i sovy
Dy jak stałi krakać, hałasić, śmiajacca, –
Chciviec až schitnuŭsia, kab nazad padacca;
Uziaŭ kamień, kałi puście, kałi uciarebie,
Dy trafiŭ nia ŭ ptaški, a sabie pa łebie!
Až zarahatałi kamieńni pa polu,
Až sypnułi ślozy u chciŭca ad bolu.
Davaj taptać łapciem kamiani sa złości...
Kałi hlanie – viedźma! Adny tolki kości!..
Kałi harknie chciŭcu u varońnie horła:
«Jakaja ž to niemač ciabie tut prypiorła?»
«Maju intaresy, – kaža, – da vašeci
I daŭno pryjšoŭ by, kab nie tvaje dzieci...»
A jana praz komin hladzid i havora:
«Ja ciabie čakała, ale nia tak skora.
Nie rabi mnie hłumu, a idzi u sieni,
Ale zažmur vočy, vyvierni kišeni.
I paŭzi na brusie, dy napierad zadam,
Pad ścianu pralezieš jaščarkaj ci hadam».
      Uvajšoŭ jon hetak u toje miaškanie,
Až spacieŭ sa strachu! – kałi heta hlanie,
Paŭniusieńka chata ptaškavych hałovak,
Skrydełak, i nožak, i cełych pałovak.
Ta śvišča, tam viščyć, to krekča,
Hetaja stohnie, a druhaja klekča.
A viedźma jak kryknie karšunovym basam,
Dyk usio zamoŭkła zaraz tym ža časam.
«Nu, kažy ž, što treba? Musi, ci nia hrošy?
Bo vidžu, dla nas ty čałaviek charošy».
«Ehe ž, – kaža, – skarbu chacieŭ by dabracca,
A vaša dyk znaješ, jak za jaho ŭziacca».
«Vidziš, jaki łasy? šyk heta nia žarty!
Pahladžu ja pierviej, ci ty jaho varty:
Zadam try raboty, – jak vydzieržyš probu,
Dyk zabiareš skarby, a nie – dyk chvarobu!
Nanasi ž paznohciem mnie vady viadzierca,
Z maleńkich pyłinak, vot pa hetaj mierca,
Pastaŭ słup vysoki dy, jak vołas, cieńki
I źłičy łistočki na vieś les huścieńki!»
      Musić, tut i niemčyk tyki pamoh troški,
Dość, što krutam-mutam vypaŭniŭ da kroški,
Adkul i achvoty, i rozumu stała?
Usio zrabiŭ chciviec, što ni zahadała.
Viedźma jaho chvale, hładzie pa hałoŭcy,
Padała viačerać čahoś u łatoŭcy?
Zdajecca, jaječniu i z savinym šmalcam,
Sama jaho kormie, papichaje palcam...
Potym taho kaža: «Kałi ty, ladačy,
Zachacieŭ tak skarbu, dyk idzi ž unočy
U les pierad Janam, kab ni brech sabačy,
Ani śpieŭ piatušy, ani ludzki vočy
Nie byłi ŭ praškodzie. U paparać siadziš,
Chustačku padściełiš, dobrańka razhładziš
I čakaj paŭnočy. Paparać daść kvietku;
Ty struśni na chustku paparaci vietku,
U chustku zaviažaš kvietačku ty tuju
I budzieš mieć skarby, kałi pašancuje.
Tolki, dziaciuk, słuchaj! Kab ty nie žahnaŭsia
I, niesučy skarby, kab nie ahladaŭsia!»
      Chciviec, dačakaŭšy prad śviatoha Jana,
Zajšoŭ ŭ les daloka ad samaha rana,
Vyspaŭsia za słońca, viečaram pamyŭsia
I sabie čakaje: ci prendka paŭnočy?
Pastaviŭšy słupam na paparać vočy,
Tolki zirk: pa lesie kažany, jak muchi,
Kala jaho kruciać, poŭzajuć rapuchi,
Hadziny sujucca, a sovy hałosiać,
Vaŭki strašna vyjuć, až recha raznosiać,
Ažno les trasiecca! I chciviec zatrośsia,
Ale strach padoleŭ, i usio prajšłosia,
I usio zacichła, jak mahiłka ŭnočy.
Chciviec znoŭ pastaviŭ na paparać vočy,
Vieciarok pa lesie łistki raźviavaje,
Struchnułasia paprać, jak by to žyvaja!
Kałi hladzić chciviec: kvietačka, jak słońca,
Zabłiščała jasna, choraša biaskońca!
Strusanuŭ na chustku chciviec kvietku heta
I lacić dachaty z kvietkaj, jak štachveta!
      Ciapier chciviec viedaŭ ŭsio na śviecie čysta:
Što ŭ ziamłi ŭ siarodku, hdzie siła niačysta,
Jak źviary havorać, skul vada u rečce,
Kałi što pasiejać, adkul što biarecca,
Kałi budzie viecier, maładzik nastanie,
I kamu jakoje hdzie budzie spatkańnie.
Umieŭ pierakinuć siabie ci druhoha,
Choć u što zachoča, aby nie ŭ śviatoha!
Z skarača nadoje małaka kadušku,
Z vady zrobie vodku, z kamienia padušku;
Jak zachoča, – dochnie skacina ad voka,
Viedaje, hdzie skarby, choć by jak hłyboka!
Znaŭ lačyć šalonych i kroŭ strymać z rany,
Zahavaryć zuby ci vočy pahany,
Załomy u žycie zakrucić pa złości
Ci vyžać čužyja, jak zakrucie chtości.
Taki staŭ dasužy, što śviet ździvavaŭsia,
Adkul heta chciviec rozumu nabraŭsia?
Usio, usio čysta staŭ viedać jak treba,
Tolki što nia viedaŭ, jak zarabić chleba!
      Uziaŭ jon siakieru, rydloŭku pad pachu
I idzieć u les toj biaz žadnaha strachu.
Prychodzie da miesca, hdzie śvietła mihnuła,
Štyrchanuŭ rydloŭkaj, až ziamla zdryhnuła,
Jak ludzkija hrudzi, i až zastahnała
Žałaśłiva, ciažka, jak by vot kanała!
A vaŭki, miadźviedzi, katy i sabaki,
Hadziny, rapuchi i źviary usiaki
Kałi zahałosiać, jak zakryčać ptaški,
Až chciŭcu za skuraj sypnułi muraški,
Pot pałiŭsia curkam, vałasy paŭstałi...
Chciviec strach padoleŭ i kapaje dalej.
Troški pačakaušy, skul brałisia kryki,
Šabłi zaźviniełi, zabraščałi piki,
Bjuć u barabany i kryčać sałdaty:
«Łavi, rubi nohi, kab nia ŭciok dachaty!»
A chciviec kapaje, jak by i nia čuje.
Tut lacić kareta! – ot-ot zadratuje!
Tam sotniami koni jaho nalatajuć,
Furmany haniajuć i aścierahajuć,
Jon usio kapaje – vot tak, jak naniaŭsia.
Jak užo ž i hetym stracham nie paddaŭsia;
Hadziny z bałota i vužoŭ ci mała
Lezuć prosta ŭ vočy i tykajuć žała...
Ani strapianuŭsia! A usio kapaje,
Jak by to nia čuje, jak by to nia znaje!
Potym vaŭkałaki, smaki, vaŭkaludy,
Zubastyja viedźmy sabrałiś z usiudy;
Na jaho sujucca, zubami skryhočuć, –
Jon tyki kapaje, až čerci rahočuć!
Asesaraŭ, sockich, uradnikaŭ chmara
Nalaciełi, hroziać, druhi až udara...
Jon usio kapaje, ani ahlaniecca.
      Skarb i pakazaŭsia, – niama kudy dziecca.
Kacioł, jak kaduška, žalezam zabity...
Abuchom jak tresnuŭ, dyk puściłi nity,
Rečkaj pałiłisia novyja dukaty,
A chciviec padumaŭ: «Ciapier ja bahaty».
Nabraŭ ich biaź łiku, u miašok nasypaŭ!
Na plečy zakinuŭ, zradzieŭ, až zachłipaŭ!
I... lacić dadomu z tymi dukatami.
      Až tut i pahonia ziamlu kapytami
Rvieć, jak dahaniaje, až sapuć ich koni!
Jon čuje, što błizka, moža, niama honi,
Dukaty ŭ łisički, a sam u kałodu
Pierakinuŭś zaraz i prapaŭ, jak ŭ vodu!
Kałi ž nalaciełi kałmyki, arapy,
Šablami machajuć, až trasucca chrapy,
Dy nijak ničoha nia mohuć daradzić:
Tak-to umieŭ chciviec i śled svoj zahładzić.
Tyja ž pastajałi, pacmokałi trochi,
Koni zaviarnułi i pajšłi, jak błochi.
Kałodu ŭ siabie znoŭ, łisički ŭ dukaty
Pierakinuŭ chciviec i lacić dachaty.
      Kałi ŭ paŭdarohi čuje – iznoŭ honiać,
Kryčać, i stralajuć, i šablami zvoniać.
To ciapier byłi tatary: kudłatyja šapki,
A tvar, jak dźvie skuły, a vočy, jak krapki.
Jak zhladziełi chciŭca, kałi zapiščełi,
Až prylahłi koni... ale nie paśpiełi:
Chciviec vierć u duba, a hrošy u roja,
A miašok u vulej! Udałosia j toja!
Cmokajuć tatary! Prapaŭ, jak u vodu!
Adzin kaža: «Treba b złasavać choć miodu».
A tut na ich koni pščoły jak sunucca, –
Ledva paŭsiadałi, kab nazad viarnucca!
      Chciviec znoŭ ucioki. Pad vioskaj, za honi,
Čuje – zabubnieła i znoŭ chtości honie!
To hnałisia turki. Tak jak padčas bitvy:
Pałašy kryvyja, vostryja, jak brytvy,
U zubach kinžały, hołavy abryty,
Brovy tak, jak vusy, a tvary siardzity!..
Chciviec kinuŭ kamień, a hdzie jon kaciŭsia,
Tam ručaj hłyboki, šyroki zrabiŭsia;
Na ručaju čovien i buč na dnie rečki,
Poŭny karasiami. Turki, jak aviečki,
Saŭsim nie paznałi, što to pierakinuŭ
Chciviec siabie ŭ čovien! I ciapier nia zhinuŭ.
Turki zaviarnułi, a chciviec ucioki!
      Užo tut pad chataj susied niedaloki
Jak kryknie na chciŭca: «Pačakaj ty, sknera!
Padziełimsia skarbam! A, jaki niaviera!»
Vytrymaŭ i heta i nie ahladaŭsia,
Stanuŭ na parozie, za zakrutku ŭziaŭsia;
Až tut sam z saboju uziaŭ miech pradraŭsia;
Jak sypnuć dukaty, dyk až zahrymieła!
Nia vytrymaŭ chciviec, u vačoch ściamnieła...
Ahlanuŭsia, vidzie – ažno čort śmiajecca,
Kryŭlaje, rahoča, za boki biarecca!
      Tut abamleŭ chciviec, jak snop pavałiŭsia,
Na ranicy tolki z rasoj prabudziŭsia
I napierš zahlanuŭ – skarb jaho ci ceły?
Zirk! i huby raźviesiŭ, i staić zdurnieły:
U miachu ŭsio treski, a hrošy nia stała.
A duša za čary navieki prapała!
Z paparaci kvietku chciviec hdzieści straciŭ,
Pamarki zabiła i nie razbahacieŭ!
Ciapier nia to dziesiać, troch nie pierałiča,
Nia chciŭcam, a durniem kožny jaho kłiča.
Vot chcivaść na hrošy daviała da zhuby:
Niama ŭ śviecie lepiej, jak svoj hrošyk luby.
A to, jak katory čałaviek charošy,
U dobrym zdaroŭi viek zžyvie biaz hrošy!
 
 
 
 
Hdzie čort nia moža, tam babu pašle
Adzin mužyk dy dobra z žonkaj ładziŭ,
A heta ž čortu ŭ horle kość,
I što jon tolki ni rabiŭ, – nia zvadziŭ,
I niemaraść biare i złość.
Čort z chaty von idzie, chvastom tre vočy;
Žal duš jamu, a naviet styd;
Nia raz nia jeŭšy byŭ, nia spaŭšy nočy,
A skutku nic – sabie abryd!
      Kałi hladzić, škułdyk, škułdyk babusia,
Jakraz u tuju viosku jdzieć;
Čort dumaje: daj babie pakłaniusia, –
Jana ich peŭnie raźviadzieć?
Prad babaj čort takim charošym staŭsia,
Až vyščyryŭsia babin kłyk.
Čort žal svoj raskazaŭ i abiacaŭsia
Dać babie paru čaravik,
Jak tolki muž dy žonku addubasie,
I prysiahu pa-svojmu daŭ;
A baba vnet za dzieła uziałasia!
(Čort babu, peŭnie, dobra znaŭ
Jašče tahdy, jak jabłyk krała Eva
U rai božym, hdzieści tam,
Z taho praklataha praz Boha dreva,
Što praź jaho prapaŭ Adam!)
      Vot babka zaraz šuść da žonki na sakrety,
Davaj chvałić: što dobra tak žyvuć,
Što redka hdzie takoj znajści kabiety,
A lepšych dyk nihdzie nia čuć.
A možna by i lepiej naviet žyć,
Kab žonka viedała sakret,
Umieła jak na toje varažyć, –
Jašče by lepšy staŭ joj dzied!
«Jość u mužčyn na samym harlaku
Hrubiejšy vałasok adzin;
Jak śpić, – zhałi jaho, dyk budzie da viaku
Słuchmiany dla ciabie, jak syn!»
      Tut babie žonka nadała što mieła,
I baba z Boham vyjšła von,
A žonka z radaści i południa nia jeła, –
Što viek ža budzie dobry jon!
      Mužyk hare, a błizka la miažy,
A baba mima jdzie... škułdyk –
I stała! kaža: «Boža, pamažy!»
Jak treba adkazaŭ mužyk.
«Što dobraha čuvać, babusia, ŭ ludziach?» –
«Aj, čuła, čuła dziś ja šmat!
Ci to kazać, ci nie kazać? bo strach.
Ciapier na brata idzie brat,
A žonki viernaj, – hdzie ciapier šukać?..
I u tvajej kachanak jość;
Zmaŭlałasia – jak budziš ŭ połi spać,
Dyk brytvaj tabie zrobie štość!..»
Skazaŭšy heta, marš u les babusia,
Jak łis, lahła za pieršy kust,
Cichusieńka lažyć, choć kašal dusia,
Nia puście naviet pary z ust!
      Až žonka z południem lacić ad vioski,
Schavaŭšy brytvu u kišeń;
Na vobmiežku pastaviła dar boski
I kłiča muža, jak štodzień.
Jon chmurny štoś i jeść nia nadta choča,
A potym zaraz loh zasnuć.
Zasnuŭ! a žonka ŭ kišani šamoča...
Dastała brytvu – i čuć-čuć...
«Ha! rezać, podłaja ty dušahubka? –
Zaroŭ, jak toj šalony byk. –
Dyk vot jakaja ty, maja hałubka?..»
I daj bić žonku toj mužyk!..
      Ździviŭsia čort, što baba tak zrabiła.
Uziaŭ jaho prad babaj lak.
Cižemki babiny natknuŭ na viły,
Zdaloka daŭ, bajaŭsia tak,
Kab baba i jamu žyćcia nia struła,
Nie narabiła ŭ piekle štuk,
Nie nabrachała b tam, što čuła,
Abo što jon – jaje bajstruk.
      Z tych por, jak čort hdzie nie daradzie,
Tam słuchaje jon babskich rad,
U babskaj krucicca hramadzie
I ŭ piekle tym trymaje ład!
 
 
 
 
Kiepska budzie!
Paema
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
 
 
 
 
U astrozie
Papiery pryjšłi u turmu z akružnoha,
Što zaraz začniecca sud posle Kalad.
Siadzieła ž tam našaha brata i mnoha,
Było i niavinnych pamiežy nas šmat!
Byŭ pan, što u banku kraŭ hrošy čužyja,
Byŭ pisar, što vydaŭ papiery błahija...
Ja sam tut siadzieŭ, a za što? kab spytałi,
Dyk ja b nie skazaŭ, i jany by nie znałi.
A pisana tak: «Što strabiŭ žyvy znak».
Kałok na kapcy (byŭ hniły, jak burak)
Pry połi maim mnie styrčaŭ tak, jak skuła, -
Najechaŭ kabyłaj, i słup toj zviarnuła.
Kab ža lulku pałić było čym, nie krasaŭšy,
Ahoń razłažyŭ, toj kałok paščapaŭšy.
Pryjechaŭ dadomu, pasiejaŭšy hrečku,
Zakinuŭ kabyle, zabraŭsia na piečku.
Nazaŭtra, praspaŭšysia dobra uranku,
Zavieć mianie sotnik, stuknuŭšy pa hanku:
Uradnik skłikaje narod až na pole,
Pisać tam štoś treba jamu ŭ pratakole.
Pajšoŭšy, hladžu ja – až jon štoś pytaje:
«Čyja to hranica i hrečka ot taja?
Chto słup asmiałiŭsia spałić samapraŭna?
Kałi to było? ci daŭno, ci niadaŭna?..»
Uradnik ža piša, a ja dyk smiajusia,
Kažu: «Och, ja nadta ciabie dy bajusia!»
Pytaju: «Ci brat tvoj, ci baćka hnilak,
Što ŭziaŭsia pisać pratakoł ščyra tak?
Ci, moža, toj koł tolki josć tvoj ziamlak?
A moža, viałiki jakiś byŭ čynał,
Ci spraŭnik, ci bolšy jašče hanarał?
Prybłuda! schavajsia, adkul ty pryjšoŭ,
U nas užo dosyć takich prybyšoŭ,
I kožny zhnije, bo jak koł tut ubiŭsia,
A zrubleny pień tam zhnije, hdzie radziŭsia.
Kabyła maja dyk usich vas paviernie,
Nie to što čapać, ale tolki jak p...!»
A ludzi rahočuć, zyšoŭšysia z chat,
Bo kožny ŭtapić byŭ uradnika rad.
A jon dyki toje, što ja kažu, piša,
Druhi raz spytaje, čaho nie pasłyša.
Mianie ž jašče bolej dy smiełasć biare.
A dziadźka moj błizka za honi are;
Ja ž, bič jaho ŭziaŭšy, dy zzadu zajšoŭ,
Uradniku trejčy jak dam miež vušoŭ!
Až jon zakryčaŭ: «Kałavur, tut razboj!» -
I znoŭ zapisaŭ, ŭziaŭ papiery z saboj,
Jak sieŭ na kania, daŭ, až pył zakureŭ!
Narod ža sa smiechu uvieś až pamleŭ.
Smiajomsia sabie, a taho nieŭdahad, -
Uradnik – načalnik, nie to što naš brat.
Za tydzień ža sotnik paviestki prypior,
Kab my usie zaŭtra zjaviłiś u dvor.
Tut pan prylacieŭ, až na trojcy z zvankom,
Raspytyvać budzie pad strohi zakon.
Tut niekudy dziecca, nazaŭtra, čuć sviet,
Mužčyn z dva dziesiatki, dvanascia kabiet
Idziom da dvara, za małym nie dzvie miłi,
Idziom, a čaho? Kab my znałi, choć sniłi!
Adzin kaža, vyjšaŭ to, peŭnie, ukaz,
Kab skinuć padatki jakija iz nas;
Druhi, že ziamłi dadaduć ci abrok
Darujuć za prošły ci hety choć rok.
Łhuć baby, što biskupa viernuć iznoŭ
Ci, moža, bić rozhami buduć panoŭ
Za toje, što niemcam usio pradałi
I nadta pašmat što daŭhoŭ zaviałi:
U bankach usie až pa vušy siadziać,
Kidajuć dvary, na Paryžu hladziać;
Usie puščy zmiałi u žydoŭski kišeń
I žyvuć tak biez zaŭtra, aby z dnia na dzień.
Nichto nie zhadaŭ, čaho kłičuć u dvor,
Nichto nie paniaŭ, što to sotnik prypior!

Prychodzim u dvor, – toj načalnik josć tut.
Vychodzie da nas, apranuŭšy surdut,
Pytajecca tak: «A za što vy, rabiaty,
Uradnika zdułi, ledź trapiŭ dachaty?»
«Za toje, – my kažym, – što nadta jon łasy:
Što lubie jaješniu, kurej i kiałbasy;
Unadziŭsia nadta jon łazić pa chatach
Dy niuchać, katoraj muž słuža ŭ sałdatach;
Svinnioj haspadara u našym harodzie,
Praz dzviery ułazie, praz vokny vychodzie;
Dy nadta cikavy, katory što maje,
Nie to što u svirny, ŭ kišeń zahladaje;
Na pole słupki – i da ich jamu naŭda;
Taho ž nie ŭtaropie, hdzie kryŭda, hdzie praŭda,
Jon had, kab pisać, a rabić nic nie robie,
A nam jon dyk tak, jak toj kašel ŭ chvarobie!»

My ž hetak łapočym, a jon usio piša,
Pytajecca tolki, a sam – jak nie słyša;
A potym čytaje: «Takija-to ludzi
Uradnika biłi, ciahałi za hrudzi;
Pryznałisia sami, i jak, i čym biłi,
I znałi sami, što zakon prastupiłi
Suproci načalstva, zakonnaj ułasci
I zmoviłiś vioskaj uradnika ŭkłasci!»
Začynščyk ža ja, – abo ja toj kałok
Spałiŭ, a druhich ja u bunt uvałok;
Dyk mianie u astroh toj ža čas zapiarci
I sudzić najstražej pa viałikaj stacci!
Čytaje jon hetak, a mnie dyk zdajecca:
Jon z našaha brata i z praŭdy smiajecca;
Bo ŭ zakonie ŭsie roŭny – i pan, i mužyk*,
A što ž to uradnik za vielki indyk?
Jak jon kaho tresnie, dyk heta ničoha,
Jaho ž nie datkni, tak jak Jurja sviatoha*!
To tak dumaŭ ja, ažno vyjšła nie toje;
Uradnik na słužbie, to dzieła druhoje;
Tahdy scieražy ty jaho, jak toj skuły,
Bo jon – to nie jon, a to josć artykuły,
Razdzieły, stacci i ŭsie zvody zakona!
Mužyk ža, naš brat, toj usiudy – varona.
Zdałosia ž mnie tak, što ci durniu, ci šelmie,
Ci chitry jon budzie, bahaty choć vielmie,
Mundzir choć nadzienie, župan choć by novy,
A durniem ža budzie durny, biezhałovy;
A šelmu ža niucham pačuje sabaka,
I ŭsiudy dla šelmy česć budzie jadnaka.
I prykazka ž kaža, što Boh – nie ciala,
Z usioj hramady paznaje kruciala!
Zakony ž, a dumački našaha brata,
Jak noč, a to dzień; heta budni, to sviata.
Vot hetych zakonaŭ paniać ja nie moh,
Za heta ž ciapier ja papaŭsia ŭ astroh.
Ciapier užo tut dyk mnie vočy praciorłi,
Paznaŭ, jak u baćkavu chatu zapiorłi...
Oto ž i zavuć i mianie na toj sud,
Vučyć šanavać i načalstva, i knut,
I słup, što hnijeć, stajačy la daroh,
Bo načał, knut i słup to daŭ Boh!


Kamientary

Bo ŭ zakonie ŭsie roŭny – i pan, i mužyk – sudovaja reforma 1864 hoda abviasciła roŭnasć usich sasłoŭjaŭ.
Sviaty Jurja (Hieorhij) – viałikapakutnik, prazvany taksama hrekami «viałikim sviatym»; za haračuju prychilnasć idejam chryscijanstva byŭ abiezhałoŭleny; dzień smierci 23 krasavika – rełihijnaje sviata.
 
 
 
 
Byŭ u čyscy!
Raz u dzień zadušny, jakraz apaŭnočy,
Idu ja dadomu... a niomna i ŭjuha —
Nie kab załiŭšy saŭsim užo vočy,
Ale tak, u mieru padvypiŭšy tuha;
Idu i miarkuju: ci to ciapier ščaście,
Jak panoŭ nia stała, ci to była dola?
I łiču na palcach: panščyzny dvanaście,
A hadoŭ da tryccać, jak nastała vola...
Tam byŭ akonam, kamisar i civun,
Namieśnik, laśničy, chmistrynia, pany.
I kožny mieŭ prava uziać za bizun,
I kožny mieŭ prava da našaj śpiny...
A ciapier?.. Oj, štości kiepska vychodzie,
Ciapier ci nia bolej nastała panoŭ,
Nia nadta svabodna u hetaj svabodzie.
I davaj ja łičyć panoŭ novych znoŭ:
Starasta, socki, pisar, staršyna,
Pasrednik, uradnik, asesar i sud,
Źjezd miravy, prysutstva i schod...
Až padniałasia sa strachu čupryna,
Až palcaŭ nia stała na vieś hety ščot.
A palcami ž treba karmić hety lud!..
Idu... kałi, šuść, jak małankaj spałić,
Staić, tak jakraz, što umior, akanom.
Pryhledžusia – jon, tyki jon i staić,
I stryžany ž vus, i staić ź bizunom...
Schudaŭšysia tolki: skura dy kość.
A bieły vieś čysta, bieły jak śnieh,
Tolki na sercy plamački jość
I plamki na palcach – musić, to hrech?..
«Braciku, – kaža, – bracie Maciej!
Ratuj maju hrešnuju dušu
Z čysca, z ruk podłych čarciej,
Albo navieki zahinuć ja mušu!
Dvaccać piać let, što u čyscy ja pioksia,
Usie hrachi vybyŭ, usich ža adroksia,
Tolki na sercy vot hrech, jak smała,
Pryłip da mianie i nia zmyty;
To za žonku tvaju: sahrašyŭ, jak žyła,
Za ciabie, što niavińnie byŭ bity.
Och, idzi ty sa mnoj, začarpnuŭšy vady,
Až da čyscu taho, až na dnie,
I vybač ty mianie, što, jak byŭ małady,
Tvaja žonka-krasa spadabałasia mnie.
I pałij ty vadoj mnie na serca, Maciej,
Budu Boha małić za ciabie, za dziaciej!»
Ja zapłakaŭ z žalu, ale dumaju: dość
Naciarpieŭsia i jon, bałazie što žyvy,
Hetak ssoch ad ahniu – tolki skura dy kość.
Pajdu ŭ čyściec ja toj, pahladžu na dzivy!
I dzivy ž, bracie moj, u tym čyscu, ale!
Čerci kormiać smałoj i hatujuć ŭ smale,
I ciahajuć, i rvuć, zaprahajuć u voz,
Kručkom ciahnuć kiški i zubami za nos,
Vočy koluć ražnom, pazurami rvuć tvar,
Skrabuć skuru nažom, jak na boty tavar.
I kaho ž tut niama? – tut i pan, i žabrak,
Hanarał i sałdat, akanom i mužyk.
A što bab i dziavok – skazać tak –
Ŭtroje bolš, jak mužčyn jość na łik.
Chto za što, a jak bab – dyk najbolš za jazyk.
Jazyki ž daŭžyni – tak, jak dobry ručnik.
Ich i palać smałoj, i nažami skrabuć,
I nijak dabiała prapałić nie mahuć.
Nadta šmat maładych, što duryłi  mužoŭ;
Čaraŭnic a i  zvodniaŭ starych,
Tut ja šmat i znajomych najšoŭ,
Ale tak nie čapaŭ užo ich.
Z mužykoŭ tut nia nadta kab šmat,
A ŭsio bolš dyk bahatych panoŭ.
Na ziamłi adciarpieŭšy, naš brat
Na toj śviet, jak pa maśle, pajšoŭ.
A panam dyk i trudna ciarpieć
Biez pryvyčki, dyk stohnuć, až strach!
Hlanieš, pan, jak, zdajecca, miadźviedź,
A čort dyšłam zaproh i trach-tararach,
Bičam bje, ražnom pora u tył,
Mordu krucie nabok i za kudły trasie;
Stuk i kryk, až vichor krucie pył,
Tak pan čortavy voz toj niasie.
Tam  pany i murujuć j aruć,
Vymiatajuć i śvińni pasuć,
A smału dyk, jak miod, tam žaruć,
A kamieńnia, jak hory, niasuć, –
Usio ŭ piekle kab dno jak zrabić,
A ŭsie tołku niama ich raboty nihdzie:
Tut jany robiać ŭsio, aby zbyć,
I tam im hetak rabota idzie.
Ja ž to dumaŭ, što ksiandzoŭ tut niama.
Kałi zirk! až i ksiondz tut siadzić:
Čort jaho abłažyŭ hrašyma,
Zapałiŭ u hrašoch tych, i ksiondz tak haryć.
A druhi dyk visić, ale jak? –
Dyk i stydna mnie vam havaryć,
A sa stydu čyrvony jak rak,
Vočy žmura, jak kot, i haryć.
A tut baba jaho tak klanie
Dy tak łaje z astatnich ža słoŭ,
Što, kab hetak chto łajaŭ mianie,
Ja b jaho ź śvietu daŭno pieravioŭ.
Stanavy, staršyna i tyj tut.
Tym dyk čort usio hrošy źbiare,
Skrucie ćviordy kruciel abo žmut
Dy u horła zapre i daŭbieškaj piare;
Kałasiram ci čym tam pałiŭ,
I žmut toj u horle ahniom zapałiŭ...
Ale ž i jość tam narodu, až ćma!
I rodu ŭsiakaha, i stanu, i vieku,
Chto nia žyŭ na ziamłi, taho tut niama;
Niachaj Boh ścieraže tam być čałavieku!
Ledź ja prajšoŭ až u tuju kanuru,
Hdzie akonam Bizuński ciarpić.
Čort i jaho zaprahaje u furu.
Spacieŭšy, biedny, a jenča:  «Daj pić!»
Ja bryznuŭ krapidłam na tvar,
Jon až zradzieŭ, jak dzicia,
Jak chapiŭsia rukoj za toj kałamar,
Što uziaŭ ja z vadoj jamu dla pićcia,
Dyk vysachła zaraz vada až da dna;
Jon staŭ taki śvietły, jak hety dymok,
Staŭ niknuć, zastałasia para adna,
I źnik tak, jak niknie na słońcy abłok.
Nia pomniu, jak vyjšaŭ ja z čyscu taho,
Prasnuŭsia u chacie na piečy až dniom.
Usie kruhom płačuć, nia viedać čaho,
A pale mianie dyk tak, jak ahniom!
Traščyć hałava, balać usie kości,
I nadta vady zažadałasia pić.
Napiŭsia i znoŭ paŭ ja u młości!..
Ot daviałosia ž u čyscy mnie być.
 
 
 
 
Padabajecca     Nie padabajecca
2009–2019. Biełaruś, Miensk.