RODNYJA VOBRAZY Vobrazy miłyja rodnaha kraju,               
Smutak i radaść maja!..
      
 
Jakub Kołas
    Hałoŭnaja      Słoŭniki           Spasyłki      Ab sajcie       Кірыліца      Łacinka    
Asia Papłaŭskaja
Daviedka
Kantekstny tłumačalny słoŭnik
Uładzimier Arłoŭ: «Ujaŭlajecie, jaki ja byŭ natchniony? Ja viedaŭ u niečym bolš, čym Karatkievič!..»
        Kali pačynaješ razmovu pra sučasnuju biełaruskuju litaraturu ŭ asiaroddzi, jakoje dačyniennia da jaje nie maje, to, badaj, adzinym piśmiennikam, imia j tvory jakoha pryhadvajuć adrazu, zjaŭlajecca Uładzimier Arłoŭ… Z im, musić, žadaje pahavaryć kožny žurnalist, jaki maje choć jakoje-niebudź dačyniennie da litaratury. Ciapier ja jak nichto inšy ich razumieju: Uładzimier Alaksiejevič vielmi žyvy, cikavy čałaviek. Hutaryć z im – sucelnaje zadavalniennie. Siedziačy na ŭtulnaj kanapie ŭ kvatery piśmiennika, my pahavaryli pra Uładzimira Karatkieviča, Stanisłava Aŭhusta Paniatoŭskaha, cenzuru, telebačannie…
        

        
        – Vy ličycie siabie pierajemnikam jakoj-niebudź litaraturnaj tradycyi?
        
        – Ja, mahčyma, jak i bolšasć biełaruskich litarataraŭ, liču siabie pierajemnikam ci, dakładniej, pradaŭžalnikam, nacyjanalnaj litaraturnaj tradycyi.
        U studenckija hady my z siabrami adkryvali dla siabie nie prosta biełaruskuju litaraturu, a pa sutnasci, krainu. My pačynali razumieć, što naša radzima – heta nie dom i nie vulica, nie Sieviecki Sajuz, jak tady spiavałasia ŭ adnoj piesiency. Adbyvałasia heta dziakujučy najpierš tvoram Uładzimiri Karatkieviča. Cikava, što skončyŭšy škołu, ja navat nie viedaŭ, što ŭ nas josć taki piśmiennik, jak Karatkievič – nie pašancavała z nastaŭnicac biełaruskaj movy i litarautry… U peŭny čas, kali ja zajmaŭsia jašče samvydatam, kali pisalisia pieršyja vieršy, pieršyja prazaičnyja praktykavanni, Karatkievič, možna skazać, byŭ Boham dla mianie, jak i dla majho nievialikaha litaraturnaha asiaroddzia.
        Potym pryjšło adkryccio Vasila Bykava jak druhoj vielizarnaj vieličyni na niebaschile biełaruskaj litaratury. Pryčym adkryŭ ja jaho jak nacyjanalnaha piśmienniki pasla zjaŭlennia “Znaku biady”. I pryjšło ŭsviedamlennie taho, što hetyja dva piśmienniki ŭzajemna dapaŭniajuć adzin adnoha, bo Karatkievič adkryvaŭ, možna skazać, dušu biełarusa, historyju krainy samim biełarusam, a Bykaŭ nie mienš talenavita rabiŭ heta dla ŭsiaho svietu. Hetyja piśmienniki najbolš paŭpłyvali na mianie.
        Kali kazać pra paeziju, to… Ja nie chaču skazać, što jany byli maimi nastaŭnikami, zusim nie, ale jany paŭpłyvali svaimi talentami, svaimi knihami, svaimi admietnymi tvorami. Heta Ryhor Baradulin i krychu pazniej Aleś Razanaŭ. Biezumoŭna, siarod paetaŭ, u mahičnym poli ŭpłyvu jakich ja znachodziŭsia, byŭ Uładzimir Karatkievič. Dastatkova skazać, što jahony zbornik vieršaŭ «Maja Ilijada» ja ŭ studenckija hady całkam vyvučyŭ na pamiać...
        
        – Vy byli znajomyja z Karatkievičam?
        
        – My byli znajomyja, ale na adlehłasci. Niekalki razoŭ razmaŭlali z im pa telefonie, jon prysłaŭ mnie vodhuk na adno z pieršych maich bolš-mienš udałych apaviadanniaŭ, jakoje ŭžo naležyła bolš da litaratury, čym prosta da praktykavanniaŭ, – apaviadannie “Dobry dzień, maja Šypšyna”. Dziakujučy takomu, moža być, niezasłužana natchnionamu vodhuku Karatkieviča, ja i svaju pieršuju knižku nazvaŭ “Dobry dzień, maja Šypšyna”. Karatkievič mnie ŭ hetym vodhuku šmat čaho napisaŭ. Mahčyma, u jaho była takaja mietoda: davać avansy maładym litarataram (smiajecca). Tam byŭ taki momant: maje hieroi ŭnačy siadzieli na bierazie sažałki i hladzieli na suzori harłačykaŭ. Karatkievič mnie napisaŭ: “Vałodzia, u mianie josć tolki adna zaŭvaha da vašaha apaviadannia: mnie zdajecca, što žoŭnyja harłačyki, jak i biełaja lileja, na noč svaje kvietki zakryvajuć. Praviercie”. (Smiajecca) A ja viedaŭ, što nie, bo apaviadannie było aŭtabijahrafičnaje. Ujaŭlajecie, jaki ja byŭ natchniony? Ja viedaŭ u niečym bolš, čym Karatkievič!..
        Karatkievič žyŭ pobač z Adamam Hłobusam. Tady Hłobus žyŭ šče z baćkami. Ja niekalki razoŭ navat spyniaŭsia ŭ jaho. Adnojčy byŭ piśmiennicki zjezd, ja nočyŭ jakraz u Adamčykaŭ i my damovilisia, što Hłobus abaviazkova mianie paznajomić z Karatkievičam. Heta ŭsio adkładałasia, adkładałasia i ŭrešcie ja pryjechaŭ u Miensk, kali ŭžo zapłanavanaje było znajomstva. Vałodzia, jon ža Adam Hłobus, pazvaniŭ da Karatkieviča, i vysvietliłasia, što jakraz naparedadni Karatkievič pajechaŭ z siabrami na Palessie. Stałasia tak, što heta była jahonaja apošniaja vandroŭka…
        Potym ja nie raz byvaŭ u jaho kvatery, kali jana ŭžo straciła svajho haspadara. Na vialikaje ščascie, dziakujučy siastry Karatkieviča, Natałli Siamionaŭnie, duch Uładzimira Siamionaviča tam zastaŭsia. Pa sutnasci, jana miemaryjalizavała pakoj, dzie pisaŭ Karatkievič. Tam i jaho biblijateka, i stoł, i navat jaho kamizelka, nakinutaja na kresła, u jakim jon siadzieŭ, cacki jahonyja, jakija jon nazyvaŭ svaimi dziećmi, bo dziaciej jamu nie daŭ Boh… Doŭhi čas pasla smierci Karatkieviča my zmahalisia za toje, kab tam byŭ stvorany muziej, ale ŭłady na ŭsie našyja zvaroty adkazvali adno: muziei naležać tolki narodnym piśmiennikam. A pakolki Karatkievič nie byŭ narodnym, značyć, muzieja nie budzie. Tady my sprabavali inicyjavać pasmiarotnaje prysvajennie zvannia “narodny” i listy našyja padpisvali vielmi viadomyja ludzi, našyja litaratary. Ja pamiataju, kali my byli ŭ Maskvie, na sieminary maładych litarataraŭ, pieršym svoj podpis pastaviŭ Aleś Adamovič. Praŭda jon skazaŭ: “Vałodzia, ničoha ŭ vas nie atrymajecca. Ja padpisvajusia, adie ŭłada na heta nikoli nie pojdzie”.
        Budziem ciešycca z taho, što zachavaŭsia kabiniet, i tudy možna trapić na ekskursiju. Na žal, užo ŭ lepšym sviecie Natałla Siamionaŭna, ale zaraz tam žyvie plamiennica piśmiennika, i ja spadziajusia, što jana taksama zachoŭvaje dziadźkaŭ pakoj.
        
        – Čamu vy abrali mienavita histaryčnuju prozu?
        
        – Ja nie tolki histaryčnuju prozu abraŭ, chacia sapraŭdy značnaja častka maich knih prysviečanaja histaryčnaj temie. Moža być tamu, što ja naradziŭsia ŭ Połacku, tamu što radzilnia była pobač z Safijskim saboram, tamu što ŭlubionymi hulniami byli pošuki padziemnych chadoŭ i staražytnych skarbaŭ. Ja absalutna ŭpeŭnieny, što ŭ XXI stahoddzi połackija łabirynty, apietyja Vacłavym Łastoŭskim u jaho adnajmiennaj apoviesci, jašče padorać siensacyjnyja adkryccm našym historykam. Moža być, sapraŭdy zdziejsniacca litaraturnyja praroctvy Łastoŭskaha pra toje, što biblijateka Safijskaha sabora schavanaja pad Połackam, moža być, tam znojducca knihi, pisanyja rukoj samoj Jefrasinni, moža być, tam znojdziecca i połacki letapis. A Siaržuk Sokałaŭ-Vojuš pierakanany, što i aryhinał kryža Jefrasinni Połackaj znachodzicca tam, u sutarenniach. Ja dumaju, heta byli znaki losu: horad naradžennia, miesca naradžennia. Dumaju, nievypadkova i Volha Ipatava piša na histaryčnuju temu, bo naradziłasia nie dzia-niebudź, a ŭ Miry i navat niejki čas žyła ŭ tych staražytnych murach, bo pasla vajny tam žyło cełaje miastečka, spalenaje niemcami.
        
        – U vas josć lubimy pieryjad u historyi Biełarusi?
        
        – Nie, Asia, u mianie niama takoha jakoha-niebudź adnaho pieryjadu. Mianie cikaviać roznyja pieryjady i roznyja asoby. Časam u mianie pytajucca, jakaja asoba vas najbolš cikavić, z jakoj vy b chacieli sustrecca? Ja vielmi šmat z kim chacieŭ by sustrecca, kali była b takaja mahčymasć. Ja kaliści pačaŭ fantastyčnuju apoviesć “Pradajecca mašyna času”. Jana niaskončanaja, ale tam była takaja ideja: sustrečy z tym, z kim chaciełasia b pabačycca. Tam taki atrymlivaŭsia davoli doŭhi spis, u jakim byli, naprykład, asoby z časoŭ Połackaha kniastva. Ja sviadoma nie zbiraŭsia z samymi viadomymmi asobami sustrakacca, mnie chacieła sustrecca z Łazaram Bohšam ci z Iaanam, jakija pracavali ŭ tyja čysa ŭ Połacku, stvarali svaje šedeŭry.
        Kali kazać pra epochu Vialikaha Kniastva Litoŭskaha, to mnie chaciełasia sustrecca, naprykład, z Ivanam Niamiram, jaki kiravaŭ połackaj charuhvaj u Hrunvaldskaj bitvie.
        Kali kazać pra apošni pieryjad isnavannia radzimy našych prodkaŭ VKŁ, to mianie, buzumoŭna, vabić asoba vialikaha kniazia i karala Stanisłava Aŭhusta Paniatoŭskaha. Voś z im ja, vidać, z usim našych manarchaŭ, chacieŭ by sustrecca najbolš. Mianie ŭražvaje jaho trahičny los. Jaho žyccio, jaho kachannie da Kaciaryny II, kali jana jašče nie była rasiejskaj impieratrycaj vartaje nie adnaho ramanu… Mała chto viedaje, što ŭ ich naradziłasia dzicia, praŭda, jano małoje pamierła. Jany sapraŭdy nie mahli žyć adno biez adnaho. Potym los skłaŭsia tak, što Kaciaryna dapamahła Stanisłavu ŭzysci na tron u Rečy Paspalitaj, potym sama j pazbaviła jaho hetaha tronu, zniščyła jahonuju dziaržavu, a tron, darečy, zahadała pieraviezci ŭ Pieciarburh i pastavić u svajoj prybiralni: prystasavała jaho pad unitaz. Taki finał ich kachannia atrymaŭsia. Dakładniej, finałam było toje, što na hetym tronie jaje i razbiŭ paraluš u 1796 hodzie.
        
        – Z vašaj knihaj “Orden Biełaj myšy” zviazana niekalki cikavych historyj…
        
        – Z “Ordenam Biełaj Myšy” atrymałasia tak. Knižka ŭ papiarovym farmajcie vyjšła ŭ 2003 hodzie. Jak ni dziŭna, u vydaviectvie “Mastackaja litaratura”, ź jakoha mianie 1998 hodzie zvolnili z unikalnaj farmuloŭkaj: “Uvołиt za vypusk иstorиčieskoj и druhoj somnиtielnoj łиtieratury”. Ja da apošniaha momantu nie vieryŭ, što heta kniha vyjdzie. Tym nie mienš, jana zjaviłasia z minimalnymi cenzurnymi praŭkami. Pa sutnasci, u tekst cenzura nie ŭlezła: mnie ŭdałosia adstoić tyja momanty, da jakich čaplalisia. A prydziralisia, u pryncypie, da čaho zaŭhodnaja.
        Naprykład, u apaviadanni “Maša i miadzviedzi” biełyja miadzviedzi zjeli ŭ zviaryncy dziaŭčynku Mašu. Niejki čynoŭnik z Ministerstva infarmacyi praz redaktarku hetaj knihi pieradaŭ pytannie: čamu mienavita rasiejskuju dziaŭčynku zjeli miadzviedzi, a nie jakuju-niebudź inšuju? Nie treba dumać, što heta niejkaje kryvažernaje apaviadannie, jano napisanaje ŭ davoli iraničnym styli, prysviečanaje prablemie reinkarnacyi i hetak dalej (smiajecca). I mnie treba było adkazać praz redaktara – sam hety čałaviek, kuratar majoj knihi, zastavaŭsia nieviadomym, my mieli znosiny praz radaktarku. Ja davaŭ tłumačenni, jana zapisvała, a potym jamu nasiła, pakazvała. Ja patłumačyŭ hetaj spadaryni Inie, što tut niama nijakaha padtekstu, što, jany zjeli rasiejskuju dziaŭčynku Mašu, bo ŭ našych šyrotach jany sustrakajucca značna časciej, čym hruzinskija, kaŭkazskija… Jana tak pieradała, i heta prajšło.
        Jašče była takaja situacyja ŭ apaviadanni “Orden Biełaj Myšy”, ci ŭ apaviadanni-kazcy, jak jaho časta nazyvajuć: karol siadzić za stałom z piśmiennikam, jakoha choča hetym ordenam uznaharodzić, i raskazvaje jamu, što kaliści jahonyja prodki daŭnija razbili ardu vialikaha kniazia Ivana Ivanaviča. Pasla ŭ ich zjaviłasia familnaja strava na ich stale ŭ honar toj pieramohi. Mianie zapytalisia: čamu Ivana Ivanaviča? Što tut za namioki? Ja padumaŭ: nu ŭsio, pačalisia pryčepki, kniha nie vyjdzie, vidać. Ina, kažu, pieradajcie, što ja hatovy zrabić zamiest Ivana Ivanaviča Vavana Vavanaviča, i heta, jak ni dziŭna, prajšło. Tak što ŭ knizie vy možacie pabačyć vialikaha kniazia Vavana Vavanaviča. Tady jakraz Pucin byŭ abrany prezidentam u Rasiei (smiajecca).
        Kniha, tym nie mienš, vyjšła, ale razhareŭsia skandał. Tekst cenzuravać nie ŭdałosia – cenzuravali ilustacyi, što naležali talenavitaj ruce Alaksieja Maračkina. Da “Ordena Biełaj Myšy” na słuctytule byŭ namalavany piersanaž z vusikami karotkimi… U apošni momant prybieh čynoŭnik u redakcyju “Mastackaj litaratury” z krykam (prabačcie, Asia, ja cytuju, jak heta było): “Nam i tak za knihu Arłova jajca adkruciać! A tut jašče Maračkin namalavaŭ Łukašenku i mužyka z jajcami!” Havorka šła jašče pra adnu ilustracyju, dzie Maračkin padkresliŭ mužčynskija połavyja prykmiety. U vyniku, malunki hetyja biez zhody aŭtara zmianili: vusy padkrucili, zrabili, jak ŭ Don-Kichota, a hetamu mužyku, jak jany vykazalisia, “z jajcami”, hetuju samuju častku adrezali.
        Tady mnie skazali, što mianie nie buduć drukavać u hetym vydaviectvie 10 hadoŭ. Ale hetaje apaviadannie nabyło žyccio, niezaležnaje ad aŭtara: hazieta “Иzviestиja” napisała pra jaho materyjał pad nazvaj “Cienzura otriezała orhany”, jaho pierakłali na českuju, polskuju, ukrainskuju movy…
        
        – Jak vy staviciesia da pracesu pierachodu litarutry z virtualnuju prastoru?
        
        – Ja stanoŭča staŭlusia, bo heta zavajova novaj prastory.
        
        – Mnohija piśmienniki majuć svij ułasny błoh, dzie vykładajuć teksty, abmiarkoŭvajuć peŭnyja prablemy j realii z čytyčami… A vy da ŽŽ tak i nie dajšli…
        
        – Ja nie viedaju, ci dajdu da jaho, ale ŭžo dajšoŭ da ŭłasnaha sajtu (www.arlou.org), chacia jon jašče daloki ad ideału. U pryncypie, z bolšasciu maich tvoraŭ možna paznajomicca albo niepasredna praz hety sajt, albo znajsci spasyłki na tvory ŭ Siecivie. Moža być, tamu jašče ja nie zavioŭ sabie ŽŽ, što mnie chapaje karespandencyi ŭ jaje zvyčajnaj formie. Ja prosta, napeŭna, nie zmoh by tak siabie kamfortna pačuvać, bo ja čałaviek adkazny… U mianie niejak byŭ forum, i ja pačuvaŭ nieabchodnasć adkazać kožnamu ŭdzielniku, ale na heta prosta fizična nie staje času.
        
        – Niekalki miesiacaŭ tamu pa BT jšła pieradača “Žarsci pa kultury”, temaj jakoj była “Sučasnaja biełaruskaja proza” i razmova zajšła pra toje, što nie staje pijaru, chacia ja kazała pra toje, što dosyć pijaru. Toj ža słem, jak adna z najbolš cikavfychz form. Tyja ž biaskoncyja viečaryny… Jak vy ličacie?
        
        – Kali vy ŭžo zahavaryli pra biełaruskaje telebačannie, to, viadoma, jano mahło b adyhrać svaju rolu ŭ hetym. Nakolki mnie viadoma, jak byli začynienyja redakcyi litaraturna-dramatyčnaha viaščannia na našych telekanałach u svoj čas, tak ich i nie adnavili. Pa sutnasci, niama parahram, jakija b znajomili z navinkami mienavita nacyjanalnaj litarautry. Malujecca na ekranie niejki čałaviek, ja nie viedaju, chto jon, za jakija zasłuhi jon viadzie hetuju prahramu, znajomstva z litarutrnymi navinkami, bajusia, što nijakich zasłuh ŭ jaho niama, miarkujučy pa tych knihach, jakija jon rekłamuje. Heta knihi rasiejskich vydaviectvaŭ, vielmi časta vielmi sumniŭnaj jakasci, albo tyja knihi, jakija nie patrabujuć rekłamy: Kaelja tam ci jašče što-niebudź, što ŭ luboj kniharni pabačyš, jak tolki tudy zojdzieš. Mnie vielmi nie chapaje na telebačanni tych prahram, jakija pijaryli našu litaraturu.
        Chocia j hučać čas ad času hałasy skieptykaŭ, što našaj litarutra niecikavaja, što ničoha nie stvarajecca, ale… Moža, hetam skieptykam jana j niecikavaja, ale letaś vyjšła trochtomnaja antałohija biełaruskaj litaratury pa-polsku, antałohija pa-litoŭsku, za apošnija hady vyjšła antałohija sučasnaha biełaruskaha apaviadannia pa-polsku, pa-česku, rychtujecca na italjanskaj movie antałohija sučasnaj biełaruskaj prozy… Darečy, česki časopis “Plav”, jaki spiecyjalizujecca na zamiežnaj litaratury, ceły numar prysviaciŭ letaś biełaruskaj litaratury, i ŭ redaktar u svaim artykule napisaŭ, što na ich dumku, biełaruskaja litaratura ciapier adna z najcikaviejšych u Jeŭropie, i tamu, maŭlaŭ, my prysviačajem joj asobny vypusk našaha vydannia…

Крыніца: http://asia-paplausk.livejournal.com/68928.html#cutid1/
Padabajecca     Nie padabajecca
2009–2019. Biełaruś, Miensk.