RODNYJA VOBRAZY Vobrazy miłyja rodnaha kraju,               
Smutak i radaść maja!..
      
 
Jakub Kołas
    Hałoŭnaja      Słoŭniki      Haścioŭnia      Spasyłki      Ab sajcie       Кірыліца      Łacinka    
Janka Kupała
Daviedka
Kantekstny tłumačalny słoŭnik
Na Dziady
1
Chto tam stohnie tak na ŭźmiežku,
          Na kapcy u poli?
Jak zhubiŭšy k doli ściežku,
          Jak nia znaŭšy doli.
 
Ci tam viecier vodzić huli
          Tak pa samahubie, –
By svajo dzicio matula
          Pieścić dy hałubie?
 
Ci nad baćkaŭskaj mahiłaj
          Žalicca sirotka,
Ci svajoj šukaje miłaj
          Chłopiec-adzinotka?
 
Oj, nie płača brat nad bratam
          Na miažy kurhana,
A biaduje tak duša tam –
          Źviazana, skavana.
 
Chto umieje słuchać, moža
          Šmat pačuć čaho tam;
Jak pryčytvaje, niaboža,
          By Łazar pad płotam.
 
Nie žyłosia mnie daŭniej tak
          (Ljecca hetki hołas),
Nie taki moj byŭ paletak,
          Inšy mieŭ jon kołas.
 
Šła maja ŭ dal dziva-siła,
          Jak by chvali Niomnu;
Na kasie svajoj nasiła
          Kniažacku karonu.
 
Niŭ maich nichto b nia źmieryŭ,
          Nie źličyŭ sialibaŭ;
Mieła ŭ puščach mnoha źviera,
          Mnoha ŭ vodach ryby.
 
Zasiadała, raśćvitała
          Za hadami hody;
Załatyja dumki tkała
          Z ščaścia i svabody.
 
Mieli straž hraničny viechi;
          Hadavała dzietak
I čakała ź ich paciechi,
          Jak viasnoju z kvietak.
 
Troch synoŭ dała sudźbina
          Da majho paroha,
A takija – syn u syna,
          Jak nidzie, ni ŭ koha!
 
Ich piaściła, jak umieła,
          Łaskaju viasiołaj;
Krasak, sonca nie žaleła
          Ja dla ich, sakołaŭ.
 
I raśli jany, raśli tak,
          Maje kniažaniaty,
Na bahaćcie, na prybytak,
          Na voś toje śviata.
 
Jak sa mnoju buduć razam
          Žyci, panavaci,
Słavy być žyvym abrazam
          U ludziej i ŭ chacie...
 
Bieham biehli dni i nočki,
          Lety za latami...
I pavyraśli synočki
          Sami, jak nia sami,
 
Jak duby u poli čystym,
          Jak sasonki ŭ bory,
Jak u niebie abadzistym
          Tyja śviečki-zory, –
 
Tak mahutny, jasnaśvietny
          Na pahlad byli ŭsie,
Choć da boju z apramietnaj...
          Ažna śviet dziviŭsia!
 
Dy ŭdalisia, oj, synki mnie
          Nie adnej natury,
Jak by tyja notki ŭ himnie
          Cišy i vichury.
 
Pracavitaha byŭ pieršy
          Składu i nahibu,
Tak, zdajecca, što j pamieršy
          Ŭsio araŭ, kasiŭ by.
 
Za druhim była achvota
          K ležni, k panavańniu;
Za čužoj by žyŭ rabotaj,
          Spaŭ by da źmiarkańnia.
 
Trejci ŭsich by tolki mučyŭ –
          Skład mieŭ byci katam,
Z pahaniakaju na ŭzruččy
          K ździekam byŭ zaŭziatym.
 
Voś takoj natury, składu
          Ŭ ich ja dačakała;
Na darma, jak miod-prynadu,
          Dumka ŭ dumku tkała.
 
Nie pryšłoś mnie žyć na śviecie
          Ŭ słavie i dastatku:
Zahubili rodny dzieci,
          Zahubili matku.
 
I siaredni, i małodšy,
          Rodnyja dziaciny,
Jak maja – pajšli k sałodšaj
          Łascy biez pryčyny.
 
Ŭ śviet zbryli čužy dzivicca,
          Hnuć u jormy šyi...
I ŭtapili ŭ čužanicy
          Dušy maładyja.
 
Zastavaŭsia tolki staršy
          Haspadaryć doma,
Bo ad tych byŭ haspadaršy,
          Choć byŭ ŭ ich za łoma.
 
Zastavałasia adna ja
          Syn adzin sa mnoju
Jak toj putnik na rasstai,
          Letam i zimoju.
 
Siak ci tak, žyłoś pavoli
          Ŭ pałavinie z horam –
Tym u chacie, tym na poli,
          A druhim za moram.
 
Až dakučyła, znać, dalej
          Niedzie tak badziacca,
I synki źbiracca stali,
          Zzadalok viartacca.
 
Jak pryjšoŭ damoŭ siaredni,
          Vyhladaŭ bahata,
J nie paznaŭ, jak źvier paśledni,
          Ni mianie, ni brata.
 
Ŭ płuh zaproh svajho bratočka
          Naviek, da skanańnia,
A mianie asieńniaj nočkaj
          Vyhnaŭ na badziańnie.
 
Jak damoŭ viarnuŭsia mienšy,
          Śvietu jak uvidzieŭ, –
Akazaŭsia daścipniejšy,
          Čym siaredni, ŭ kryŭdzie.
 
Nad starejšym bratam staviŭ
          Stražy i zapory,
Cieła ranami kryvaviŭ,
          Ździekavaŭsia ŭ hory.
 
Ździek i dalej stroić daj ža,
          Łasku z serca vyžyŭ:
Sud sudziŭ, što ja – nia ja ŭžo,
          I raśpiaŭ na kryžy.
 
Tak maja krasa zaviała
          I majoj sialiby!
Lichata apanavała
          I kapcy, i skiby.
 
Adpłacili rodnaj matcy
          Kniažaniaty-dzieci:
Vidmaj kinuli badziacca,
          Siratoj hibieci.
 
Chodziać, honiać suchaviei
          Praŭdańku śviatuju;
Brata brat nie razumieje,
          Brata brat katuje.
 
Ja na hetym na kurhanie
          Ŭsio siadžu i płaču,
Usio čakaju źmiłavańnia,
          Dyj niskul nia baču.
 
Ci apomniacca synočki
          U svajoj pravinie?
Ci zahinud siarod nočki,
          Što i śled zahinie?..
 
Stohnuć vietram kałychany
          Lipy dy biarozy,
A noč sieje skroź tumany
          Zol, słatu, jak ślozy.
 
Łapaciać kryłami žudka
          Kažany, načnicy,
Jak by sud spraŭlali tutka
          Viedźmy-čaraŭnicy.
 
A duša sama – biaz chaty,
          Znać, ź vialikaj muki
To zryvaje ź siabie šaty,
          To ŭ kryž złožyć ruki,
 
To pakazvaje na plečy,
          To kapiec abojmie...
Boh jaho usio darečy
          Zrazumieje, pojmie!
 
Moža, ź inšaha chto kraju
          Skiemiŭ by sumleńnie,
Što jana tam vyčvaraje
          Z žalu i ciarpieńnia.
 
To nam kaža nočkaj ciomnaj
          Na miažy ŭ praklaćci,
Jak Dziady ŭ nas viekapomny
          Stanuć adpraŭlaci.

Padabajecca     Nie padabajecca Vodhuki
2009–2017. Biełaruś, Miensk.