RODNYJA VOBRAZY Vobrazy miłyja rodnaha kraju,               
Smutak i radaść maja!..
      
 
Jakub Kołas
    Hałoŭnaja      Słoŭniki           Spasyłki      Ab sajcie       Кірыліца      Łacinka    
Viktar Šnip
Daviedka
Kantekstny tłumačalny słoŭnik
Balada kamianioŭ
 
Paezija i proza
1
Balada Mindoŭha
1195(?) – 1263
...Jak łancuhi, źviniać kaścielnyja zvany,
I viestka, što nia budzie bolej tut vajny,
Nibyta ŭ vočy pył, lacić, lacić kryłata.
 
Hulaj chto moža! – u Novaharodku śviata –
Karonaj karaleŭskaj kniaź karanavany,
I ŭžo Eŭropaj rodny kraj i my pryznany,
Dy kryžakam usio achvota bicca z nami,
I budziem my za volu bicca z kryžakami,
I na mahiłach našych vyraście pałyn,
Jak voi vyrastajuć, kab znoŭ stać travoju.
Ty – kniaź Mindoŭh, i ty, jak rodny kraj, adzin,
I siońnia ty z karonaj ciažka-załatoju,
Ale časova ŭsio, jak dzień, jak noč, zima,
Jak viera, ad jakoj ty zaŭtra adračeśsia,
Bo jość tvoj šlach, a inšaha ŭ ciabie – niama,
I na šlachu jość zdrada, nad jakoj śmiajeśsia
Ciapier, choć zaŭtra – śmierć.
Ty nie baiśsia śmierci.
 
I projdzie čas...
Jak ź biełaha nam biełaje nia ścierci –
Nia źniščyć nas!
 
12.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Hiedzimina
kala 1275 – 1341
Nibyta śmierć, chałodnaja zima,
I ŭ Vilniu ani chočacca viartacca,
Bo ŭsio zamieciena, i ŭžo vina niama,
I ŭ zamku nie źbirajucca zdavacca.
 
I ty na zamak, jak na son, hladziš
Praź bieły śnieh, nibyta praz samotu,
I la ahniu, jak la carkvy, staiš
I nieba nad taboj nibyta ź lodu,
 
I ŭ hetym lodzie treščynaj strała
Lacić u serca, što nia lubić cišy.
Lacić strała, jak ciemra, da śviatła,
I kroŭ tvaju miaciełica załiža.
 
I zaźviniać u haradach zvany,
I chtoś zapłača, niechta zaśmiajecca.
I ad tvajoj truny, jak ad ściany,
Adydzie noč, i novy dzień pačniecca...
 
12–13.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Alhierda
1296 – 1377
...Załataja Arda załatoju nia budzie,
I praź sinija vody Ardzie nie prajści,
Bo tut naša ziamla, bo tut našyja ludzi,
A tatarskaja kroŭ na travie i łiści
 
Našych dreŭ, što šapočuć ab našaje vołi,
Budzie styć i źnikać, jak źnikaje vada,
U jakuju ty dvojčy nia zojdzieš nikołi,
Bieź jakoj, jak trava, pačarnieje Arda.
 
I hladziš ty naŭkoł i ŭdychaješ prastoraŭ
Nieznajomych, ale zvajavanych, viatry,
I ty mroiš užo kraj ad mora da mora,
Dzie na movie tvajoj viek ludziam havaryć.
 
I tak budzie, bo ty tak žadaješ pad Boham,
Ale projdzie jašče i nia hod, i nia piać,
I tvaja tut nia zhubicca ŭ travach daroha,
I jaje, niby viečnaść, ničym nie strymać.
 
A pakul što Arda, jak ahoń, załataja
Prad taboj i prad vojskam viałikim tvaim,
Jak ahoń u vadzie, čorna ŭ travach źnikaje,
I latajuć varony nad joj, niby dym...
 
15.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Aldony
1309 ci 1310 – 26.05.1339
Dziaŭčynka, dziaŭčyna, žančyna...
Aldona zrabiłasia Hannaj.
I śnicca, jak vola, Ajčyna,
Kniazioŭnie, što stała žadanaj
 
Pad niebam čužym i chałodnym,
Jak viecier, jak śnieh, što viasnoju
Lacić adzinoki i rodny
Na pole, što tut za ścianoju
 
Staroha, jak Polšča, pałaca,
Dzie tancy, uciechi, zabavy,
Dzie ślozy, i śmiech, i pajacy,
Dzie kožnamu chočacca słavy...
 
A ty karalevaju stała
I mužu pakornaju budzieš,
I hetaha budzie tut mała
I mužu, i Bohu, i ludziam.
 
I budzie niadoŭhaj daroha...
 
Dy budzie, jak sonca, Ajčyna,
Dzie ty nie raźlubiš nikoha,
Bo lubiać dačku Hiedzimina
U Kniastvie Viałikim i vierać,
Što šlub niedaremny, dla spravy...
 
Ćvicie akryvaŭlena vieras,
I viecier samotna-harkavy.
 
21 – 22.IX.2005.
 
 
 
 
Balada Vitaŭta Viałikaha
1350 – 27.10.1430
...Viazuć karonu, jak vadu žyvuju,
Staromu kniaziu, u jakoha jość
Usio i ŭsio ŭ časinu załatuju
Było, i byŭ jon sam by ŭ horle kość
Dla kryžakoŭ, dla Załatoj Ardy,
Jakich jon biŭ, ź jakimi razam piŭ.
I padrastałi zamki, harady,
I lud pa-biełarusku havaryŭ,
Bo jon byŭ ichni kniaź, jon kniaź – viałiki.
Ciapier stary, niamohły, i jamu
Z karonaj chočacca sustreć zimu.
Ale nia čutny radasnyja kryki,
Što ŭžo karonu, jak vadu žyvuju,
Pasły pryvieźłi... Nie sustreć pasłoŭ –
Ich polskija pany ŭ lasach pilnujuć,
Karonu adbiaruć, kab kniaź syšoŭ
U viečnaść, jak vada ŭ piasok źnikaje...
 
16.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Jahajły
1352(?) – 1.06.1434
...Prad taboj kryžaki, jak na połi kryžy,
Dzie tvoj brat, dzie tvoj syn, dzie tvoj baćka lažyć,
Dzie lažać biełarusy ŭ kryvavaj travie,
Dzie viatry i vaŭki, dzie samota žyvie...
 
Kniaź hladzić na travu, niby ŭ viečnaść hladzić,
I nia bačyć, kaho tut lubić, kaho bić,
Kab Ajčyna była – u Eŭropu vakno,
Kab jaje nie działiłi, nibyta vino,
Ni svaje, ni čužak, ni kaścioł, ni carkva...
 
I na zamkavych viežach nia ŭzydzie trava,
Bo travu naša kroŭ vymyvaje, jak tło,
Bo ŭ kryvi jość ciamreč, bo ŭ kryvi jość śviatło,
Ad jakich pačynajucca noč, śvietły dzień...
 
Prad taboj kryžaki, prad taboju tvoj cień,
Za taboj Biełaruś, za taboj usie my,
Niby kvołaja ruń paśla doŭhaj zimy.
 
23.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Hrunvaldskaj bitvy
15.07.1410
Pad łatami stalnymi kryžakoŭ
Žyvyja dušy i žyvaja kroŭ,
I im, jak nam, žyćcio taksama miła,
Ale palubić siońnia ich mahiła,
 
Bo z nami Vitaŭt naš, nad nami Boh,
I kopjaŭ les, i našych strełaŭ chmary,
Što ŭ niebie nad samotaju daroh
Latuć i lotam abudžajuć mary
 
Ab pieramozie, da jakoj idziom
Za Vitaŭtam, nibyta za ahniom,
Praz noč u dzień, dzie našyja mahiły,
Niby prystupki leśvicy, ź jakoj
Nam volaj dychać, bačyć kraj naš miły,
Nibyta Chram bialutki, prad saboj...
 
Źviniać miačy, kryvaviacca šałomy,
I kopjaŭ les traščyć, niby tryśnioh.
I ŭžo adkaz jość na pytańnie: «Chto my?»,
Ale jaho jašče nia čuje Boh...
 
17–19.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Bony Sforca
2.02.1494 – 9.11.1557
Za karetaj, jak samota, šery pył
Ź vietram asiadaje na travu sivuju.
 
U Itałiju da zamkaŭ i mahił,
Niby ŭ maładość svaju daŭno byłuju,
Uciakaje Bona Sforca ad siabie,
Ad kachańnia, ad kniazioŭ, ad šlachty pjanaj,
Što ŭ majontkach, varjaciejučy ŭ žurbie,
Moža paśmiajacca nad staroju pannaj,
Što była krasuniaj, za jakuju bicca
Kožny byŭ hatovy, chto ź joj pobač byŭ.
A ciapier ža śledam tolki pył kłubicca,
Pył sivy, jak tyja, chto jaje lubiŭ...
 
U karecie karalevy Bony mnoha
Dyjamentaŭ, załatoje drabiazy,
I jany hrukočucca na ŭsiu darohu,
Byccam brama ŭ Biełaruś na ŭsie časy
Zabivajecca ćvikami załatymi...
 
25.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Barbary Radzivił
6.12.1520–8.05.1551
...A Krakaŭ nia płakaŭ, a płakała Vilnia.
Karona, jak zorka ź niabios, z hałavy
Kaciłasia ŭ zmrok adzinoty mahilnaj,
I ŭ chmary ŭźlatałi z kaścioła j carkvy
Anioły, nibyta małitvy śviatyja,
Ale ŭsio nia tyja, ale ŭsio nia tyja,
Kab imi Barbaru iznoŭ ažyvić.
 
Atruta, nibyta ahoń, u kryvi,
I pobač kachany, jak dym, rastaje,
Źnikaje, i ruki, jak kryły, tvaje
Ciažejuć, a niechta daloki śmiajecca.
 
Spyniłasia serca, spyniłasia serca,
I Krakaŭ prycich, ale płakała Vilnia,
I sonca ŭzyšło ź Biełaviežskich lasoŭ,
Jak ščyt, nad darohaju rodnaj i pylnaj,
Jakoj nazaŭsiody viarnucca damoŭ
Tabie, maładoj i pryhožaj, jak son,
Jaki moh pryśnicca aniołam tvaim,
Što zaraz hladziać na ciabie, jak z vakon,
Ź niabios, dzie chmuryny – jak viečnaść, jak dym...
 
23.IX.2005.
 
 
 
 
Balada Symona Budnaha
1530 – 13.01.1593
1

 
...I jon u Varšavie, i jon u Paryžy
Moh zamkaŭ, majontkaŭ sabie nakuplać,
Ale jon drukarniu buduje ŭ Niaśvižy,
Kab knižki na movie svajoj drukavać.
 
I niechta śmiajecca i złosna pytaje:
«Navošta jon hrošy na škoły daje?»
I vosień idzie, jak Arda, załataja,
Što ŭ dymie stahodździaŭ, jak dym, rastaje,
 
Bo ŭžo nie viarnucca i nie paŭtarycca
Tamu, što było tut, na našaj ziamłi.
U Chram jon idzie, kab za biednych małicca,
Kab ludzi jak ludzi na śviecie žyłi.
 
I słovy małitvy ŭźlatajuć vysoka
Da zor, jak da śviečak, što Boh zapałiŭ.
I robicca sercu tryvožna i horka,
I ŭ niebie, jak knihi, latuć žuraŭłi,
 
Źnikajuć, jak radaść, źnikajuć, jak leta,
Jakoje było, niby siońnia Niaśviž.
I, pył padymajučy, mčycca kareta,
Ale nie jaho – u daloki Paryž,
 
Bo jon zimavać zastajecca ŭ Ajčynie,
Dzie viecier, dzie chmary, dzie buduć śniahi,
Dzie ŭ knizie, niby na maleńkaj ildzinie,
Nam płyć i praź śviataść i płyć praz hrachi
 
Ad Kniastva dalej, bolš jakoha nia budzie,
Ale zastaniecca ziamla i na joj
Pryhožyja, volnyja, śvietłyja ludzi,
Jak Kniastva Viałikaje z našaj kryvioj.
 

2

 
Nie adšukać u Višnievie tvajoj mahiły.
Mahiłaju tvajoju stała ŭsia ziamla,
Pa-nad jakoj busły svaje raskryłi kryły,
Jak vietrazi vandrujučaha karabla,
 
Dzie našych słaŭnych prodkaŭ dušy i małitvy
Nad nami ź viečnaści da viečnaści płyvuć
Pa toj kryvi, što ŭžo za Biełaruś prałita
Była i stała niebam, dzie busły latuć
 
Da rodnych niŭ, da Łoska, da Niaśviža,
Dzie ty drukarni zasnavaŭ, kab knihi nam
Viek aśviatlałi šlach u biełaruski Chram,
U Chram bialutki pad adzinym Boskim kryžam...
 
...I ty staiš na biełaj rodnaje ziamłi,
Na śniezie, jak na biełym-biełym karabłi,
Jaki spuściŭsia, kab ciabie zabrać z saboju
I viečna płyć nad biełaju jak śnieh ziamloju,
Kab bačyŭ ty, što Biełaruś žyvie, i nam
Pryjści z taboju ŭ biełaruski Chram...
 
26.IX.2005, 30.XI.2008.
 
 
 
 
Balada Lva Sapiehi
4.04.1557 – 7.07.1633
U Ružanach na vułicy viecier,
Niby voŭk, što ŭnačy zabłudziŭ,
La vakon, što da ranicy śvieciać,
Prypyniŭsia, svoj šlach prytaiŭ
I zacich...
 
I prycišyŭ dychańnie
Pa-nad knihaju novaju jon –
Adzinoki, sivy, by ŭ tumanie,
I samotny, jak viečnaść, jak son,
 
Leŭ Sapieha, što siońnia načuje
Siarod knih, jak siarod cišyni,
U jakoj pa stahodździach vandruje
Bieły rycar na biełym kani.
 
I harać śviečki śvietła, by ŭ Chramie,
I pa knihach znoŭ cieni, jak dym,
Prapaŭzajuć, hublajucca z nami
U pavietry, ad zor załatym.
 
I zapiša jon znoŭ, što spaznaje,
Zapisaŭšy, zakreśłić iznoŭ.
Jon – Sapieha, Sapiehu śviet znaje,
Jak sam znaje Sapieha luboŭ
Da ziamłi, na jakoj naradziŭsia,
Za jakuju małiŭsia i biŭsia...
 
I nazaŭtra jon siadzie ŭ karetu,
Znoŭ u Vilniu pajedzie, u śviet,
I za im, niby voŭk, na kraj śvietu
Budzie viecier lacieć śled u śled...
 
24.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Michała Kleafasa Ahinskaha
7.10.1765 – 15.10.1833
Radzima viečnaja, jak nieba heta,
Ź jakoha, niby doždž, sychodzić Boh
I ŭ muzycy žyvie, nibyta leta
Žyvie ŭ travie i kamianiach daroh,
 
Jakimi ty Radzimu pakidaješ,
Bo Kniastva niemahčyma adnavić,
Jak kroŭ prałituju nie paźbiraješ,
Dy Kniastvu žyć u našaje kryvi,
 
Jak muzycy ŭ travie, vadzie, łistocie,
U vietry, što źmiataje pył z kryžoŭ.
Žyć Kniastvu, jak śviatłu ŭ niabiesnym lodzie,
Małitvam – u kryłataści busłoŭ,
 
Jakija nad tvajoj darohaj kružać,
Niby anioły, dla jakich naš kraj
Płyvie aziorna-załatoju ružaj,
Jakoj ty kažaš śvietłaje: «Byvaj...» –
 
Praź Letu, praz dušu, jakaja płača
Pa tym, što ŭžo nia viernucca siudy
Ni Kniastva, ni kniazi z kryvioj haračaj,
Ni, zakachany ŭ biełarusak, ty...
 
31.VIII.2005.
 
 
 
 
Balada Turava

Na Biełarusi Boh žyvie.
#Uładzimier Karatkievič

 
Turyny roh u Turavie hučaŭ,
I praz tuman, jak praz stahodździ, z traŭ
Znoŭ uspłyvała sonca, jak šałom,
Što, jak kryvioj, napoŭnieny śviatłom.
I pačynaŭsia dzień, niby vajna,
I noč, niby raźbitaja ściana,
Niby Arda, hublałasia ŭ travie,
I ty ŭžo viedaŭ – Biełaruś žyvie
I budzie, jak śviatłyń u Chramie, žyć,
Bo roh turyny ŭ Turavie hučyć
I žyvić biełaruskuju dušu,
I my, niby trava paśla daždžu,
Da sonca ciahniemsia, što jak šałom,
Jaki napoŭnieny śviatym vinom,
Jakoje pić, niby siabie pałić
Za hety śviet, dzie nam turyny roh
Hučyć nad pylnaj viečnaściu daroh,
Kab ty i ja mahłi svoj kraj lubić,
Jak lubić Biełaruś naš Boh...
 
 
 
 
Balada biełaj viežy
Ź ziamłi paŭstaje i ŭrastaje ŭ ziamlu,
Nibyta ŭ dušu maju, słova «lublu».
Lublu letni viečar nad viežaj, jak dym
Nad kominam chaty, dzie ja viek čužym
Nia budu, jak drevy prad viežaj čužymi
Nikołi nia buduć, nia zhubiacca ŭ dymie
Pažaru, bo vieža staić na ziamłi,
Jak stražnik, jak pomnik ludziam, što žyłi
I ŭ hetu ziamlu adyšłi, jak śviatło,
Jakoje nia źnikła, ź ziamłi prarasło,
Jak Biełaja vieža, jak sonca nad joju,
Jak słova «lublu» nad dušoju majoju,
Kab my nie zhubiłisia ŭ pyle daroh,
Kab znałi, što jość Biełaruś i jość Boh,
Jak hetaja Biełaja vieža, jak my,
Jak sercaŭ ciapłyń u zaviejnaść zimy,
Jak kryk žuravoŭ, što nia chočuć lacieć
Ad nas na čužynu, jak vosieni miedź
Nia choča źnikać u darožnaj hrazi,
Dzie my ŭsie chałopy, dzie my ŭsie kniazi,
I našaja kroŭ – nie vada, nie vino,
I nieba nad nami, by ŭ viečnaść vakno,
I Biełaja vieža, jak Nojeŭ kaŭčeh,
Płyvie praz daždžy,
                                                praz stahodździ,
                                                                                      praź śnieh...
 
 
 
 
Balada Ŭładzisłava Syrakomłi
29.09.1823 – 15.09.1862
Tam, dzie kvietki ćviłi, vyras – pyrnik,
Siońnia pyrnik, a zaŭtra – kryžy.
I tutejšaj ziamłi sumny łirnik
Dumu dumaje – jak tut žyć? –
I ślazu, niby vierš, nie chavaje,
Nu a vierš, jak na viejcy ślaza,
Novy dzień, novy šlach aśviatlaje,
Na jakim kasinieraŭ kasa
Zabłiščyć, akryvavicca j pyłam
Zaniasiecca, ale – nie naviek.
Choć zabuducca ŭ travach mahiły,
Dy nia źmienieje śloz na travie.
 
Jon idzie, a pany, jak sabaki:
«Što jon chodzić da hetych sialan?!»
I ŭnačy ŭ chatach śviečki, jak maki,
Prarastajuć śviatłom praz tuman,
I praz noč, i praź viek da vakołic,
Pa jakich nam z taboju chadzić,
I ŭsio dumać ab ščaści i dołi,
I svoj kraj, niby volu, lubić...
 
4.II.2005.
 
 
 
 
Balada Frańciška Bahuševiča
21.03.1840 – 28.04.1900
380
Jasnavialmožnaj pani, napeŭna, viadoma,
što jaje vysakarodnamu synu ja abaviazany
ŭsioj svajoj budučyniaj; mabyć, i da siańniašniaha
dnia ja abivaŭ by biez usiakaj karyści vilenski bruk,
kałi b nie jahonaja šlachietnaja dapamoha...
#Ź łista F. Bahuševiča da A. Karłovič
ad 26 žniŭnia 1865 h., Niežyn

 
Łukiški. Plac. Natoŭp maŭčyć, čakaje.
Piatla čarnieje, jak źmiaja, jakaja
Z uschodu prypaŭzła da našaj vołi,
Kab my nia znałi lepšaj śvietłaj dołi.
 
I ty ŭ natoŭpie, byccam serca ŭ ciele
Paŭstanca, što jašče žyvy, ale
Nadzieju na zmahańnie ŭžo ledź cieple.
Žyćcio, jak śnieh na viesnavym śviatle,
 
Źnikaje i ślazoj ciače pa tvary,
I ŭžo Kastuś, niby ŭ zvana jazyk,
Visić pad niebam, dzie dymiacca chmary,
I ty ŭ natoŭpie, jak u horle kryk,
 
Staiš, nia znajučy, jak žyć u Vilni
Ciapier, kałi natoŭp maŭčyć, čakaje,
Kałi piatla niby źmiaja žyvaja
I Vilnia ŭsia nibyta sklep mahilny,
 
Ź jakoha chočacca ŭciačy, kab žyć,
Kab potym skrypka z dudkaj na kryžy
Zapłakałi ab lepšaj, śvietłaj, dołi...
Ničoha ŭžo nia źmienicca nikołi,
 
I ty pa bruku vilenskim brydzieš,
Nibyta kryž u Biełaruś niasieš...
 
28.III.2005.
 
 
 
 
Balada Janki Kupały
7.07.1882 – 28.06.1942
...Siabie zabyć ci być zabytym?
Siabie zabić ci być zabitym
I ŭ leśvičny lacieć pralot?
Prystupki čornyja, jak lod,
Jak los, jaki nas napatkaŭ...
 
Kupała padaŭ i ŭstavaŭ,
I zastavaŭsia, jak naš śviet,
Jak toj adviečny naš partret,
Jaki daŭno nie bieražom,
Nie razumiejučy – žyviom
My tolki ź im, i rodny dom
Nia budzie źniščany ahniom,
Ni časam, ni jakoj biadoj,
I sum razmyjecca vadoj,
Što ź nieba vieśniaha praljecca,
I ŭžo nichto nie paśmiajecca
Nad nami i nad našym krajem,
Jaki ŭ nas byŭ, jaki my majem
I budziem mieć, jak mieŭ Kupała.
 
Kupała jość, i nam niamała,
Kab być, tutejšaje lubić,
Kab padać i ŭstavać, i žyć,
I zastavacca, jak naš śviet,
Jak toj adviečny naš partret,
Jaki, nibyta Božy Chram,
Što źvieku nie naležyć nam...
 
12.V.2002.
 
 
 
 
Balada Tarasa Šaŭčenki
Z bałotaŭ pieciarburhskich na Ŭkrainu
Jon pa trakcie biełaruskim jedzie znoŭ,
Dumaje pra ridnu volnuju Ajčynu
I hladzić, jak na aniołaŭ, na busłoŭ,
Što krylajuć śvietła pa-nad šerym polem,
Na jakim, jak cieni, hnucca mužyki,
Što taksama, peŭna, maračy pra volu,
Da pary da času tojać kułaki.
I lacić z-­pad kołaŭ pył až pad abłoki –
Chočacca dadomu tak, jak chočaš žyć.
U kustoch nia dremluć, jak vižy, saroki,
I nie paśpiavajuć biehčy ŭśled kryžy,
Pad jakimi vola, pad jakimi dola,
Pad jakimi rodny j biełaruski kraj,
Za jakija serca, jak strałoju, bolem
Navylot praciata, choć ty pamiraj.
I nia znaje chłopiec, što pa trakcie hetym
Budzie pad kanvojem jechać jon nazad –
Nie patrebny siońnia vieršy i paety,
A patrebna mnoha zbroi i sałdat...
 
 
 
 
Balada Ŭładzimiera Duboŭki
15.07.1900 – 20.03.1976
Dvaccać siem hadoŭ, jak hruhanoŭ,
Čorna prašumiełi praz dušu.
Słovy na papiery, niby kroŭ,
By trava viasnoj paśla daždžu
Na mahiłach, dzie siabry lažać,
Na pažaryščach, dzie rodny śviet,
U jaki štodnia lacić duša
I viartajecca ŭ čužy sanet,
Niby ŭ kletku, u jakoj žyćcio
Isnuje nastolki, kolki ty
Lubiš hetaj kletki śviet śviaty
Zapaŭniać dušoj, jak sad łiściom
Vosieńniu ściažyny zapaŭniać
Lubić viecier, što zaŭždy z taboj
Paśmiajacca i pasumavać
Moža ŭ vołi horkaj i čužoj,
Vyrvacca ź jakoj niama ŭžo sił,
Bo ŭ abłokach sonca, jak kaścior
U śniahach, dzie čorny niebaschił,
Niby voran, krylle raspaścior
I krylaje za taboj uśled
Praz hady, praź vieršy, praź luboŭ,
Praz pažaryščy, dzie rodny śviet,
Dzie šypšyna ŭ śniezie, niby kroŭ...
 
1–2.II.2005.
 
 
 
 
Balada Adama Stankieviča
6.01.1892 – 29.11.1949
Jak kanvair, miaciełica źbivaje z noh
I zamiataje, jak ahoń, kryvavy śled.
I čornaja tajha z darohaj na toj śviet
Jak strašny son, jaki pryśnicca tolki moh,
 
A javaju nia stać, bo jość nad nami Boh,
Jak jość zaŭždy śviatło ŭ kaściole i carkvie,
Ale śviatar idzie – viałiki filantrop–
Pa miortvaje darozie ŭ svoj apošni šlach,
 
I śnieh, nibyta kryž bialutki, na plačach
Lažyć, i śnieh naŭkoł, niby druhi patop,
Dzie bieły śviet z žyćciom hublajecca ŭ śniahach
I paŭstaje, nibyta ŭdar kuvadły ŭ łob,
 
Kab raptam nie ažyŭ, chto žyć jašče chacieŭ,
I vieryŭ, i lubiŭ, i spadziavaŭsia znoŭ
Viarnucca ŭ rodny kraj, dzie śvietła ad daždžoŭ,
Jak ad małitvy...
 
3.II.2005.
 
 
 
 
Balada Paŭluka Trusa
6.05.1904 – 30.08.1929
«Padajuć śniažynki – dyjamenty-rosy,
Padajuć bialutki za tvaim vaknom...»
I biažyć junak pa pieršym śniezie bosy
Da truny z žytniovym prościeńkim viankom.
 
Jon biažyć i płača, a truna – pustaja,
Nie truna, a jama vyryta jamu,
I jana ŭ Sibiry, jak žana, čakaje
I čakać šče budzie nie adnu zimu.
 
Raptam śnieh źnikaje, byccam by zharaje,
I ŭ tabie ahniova zakipaje kroŭ.
Za vaknom łistota cicha apadaje –
Zaściłaje žnivień ściežku da kładoŭ,
 
Pa jakoj u lepšy śviet adydzieš skora,
Nie spaznaŭšy całkam ščaścia i biady,
A siabry tvaje ŭ Sibiry, jak u mory,
Zastanucca biez mahiłaŭ nazaŭždy.
 
I biažyć junak iznoŭ pa śniezie bosy
Da svajoj mahiły, dzie daŭno ŭ žurbie
Padajuć śniažynki – dyjamenty-rosy,
Padajuć bialutki na jaho j ciabie...
 
11.II.2005.
 
 
 
 
Balada 29 kastryčnika 1937 hoda
Za kratami pačaŭsia dzień dla ŭsich
Z pahrozami, z nadziejami, z kryvioju,
Biaskoncy i karotki, niby mih,
Nibyta kula, što ciabie ź ziamloju
Zradnić i kulaj čornaj zastaniecca,
I vieršy ŭžo, niby anioły, z serca
Nikołi nie ŭźlatuć, jak rańš było,
Dzie łiścia ablaciełaha śviatło
Lacieła ŭśled, kałi ciabie viałi,
A nie išoŭ ty volna pa ziamłi
U dzień, što budzie vosieńskim dla ŭsich,
A dla ciabie i dla siabroŭ tvaich
Biaskoncym i karotkim, niby streł,
Jak vata, biełym, čornym, jak pryceł,
Chałodnym, niby štyk, i, niby kroŭ,
Haračym, dzie nianaviść i luboŭ,
Nibyta kryž, nibyta kryk, što ty
Nia zdradziŭ dniu, jaki pačaŭsia śvietła
I samym čornym staŭ na ŭsie hady,
I, niby kroŭ, ciakło praz noč pavietra
Da zorak, da jakich usie lacim,
I kroŭ tut – nie vada, žyćcio – nia dym,
Bo jość Ajčyna, u jakoj turma,
Niby ŭ Chrystovym ciele ćvik,
A inšaje Ajčyny ŭ nas niama...
 
 
 
 
Balada paeta
Nibyta voŭk, paet kryvi napjecca
Z paranienaha sonca, jak z anioła,
I vierš ź jaho dastanie, byccam serca,
Ale ciamniej nia zrobicca naŭkoła.
I, moža, ani źmienicca ničoha
Pad čornym niebam, dzie pamierła sonca,
Dzie ŭ zmrok, niby ŭ travu, syšła daroha,
Jakaja mih nazad była biaskoncaj,
I, byccam cień, paet źłivaŭsia z joju,
Nia dumaŭ, što kryvi, jak voŭk, napjecca
Z paranienaha sonca, što kryvioju
Na les vysoki, jak ałtar, iljecca.
Paet nibyta voŭk, jon nie baicca
Ni śmierci, ni žyćcia, zusim ničoha.
Jon moža i ŭ vaŭka pieratvarycca,
Ale nikołi jon nia stanie Boham,
Bo jon, jak voŭk, kryvi žyvoj napjecca
Z paranienaha sonca, jak z anioła,
I vierš ź jaho dastanie, byccam serca...
Ale śviatlej ci zrobicca naŭkoła?..
 
 
 
 
Balada Ivana Šamiakina
30.01.1921 – 14.10.2004
Žyćcio pražyta, niby zžata žyta,
Dzie žniŭnaje śviatło niby ślaza,
I poŭnia ŭ niebie jak śvincovy źłitak...
 
Žyćcio pražyta, dy jašče skazać
Chapaje što i jość kamu pasłuchać,
I heta noč, jak viečnaja raka,
Jakuju pješ, a ŭ rocie sucha-sucha,
I, jak kryło złamanaje, ruka
Nia moža adahnać tuman, što błizka
Płyvie z tych dzion, jakija adyšłi,
Dzie mama maładaja nad kałyskaj,
Dzie ŭ niebie, jak anioły, žuraŭłi,
Što kłičuć za saboj i horka płačuć,
Bo viedajuć – pražyta ŭžo žyćcio,
I chto ty jość jany ź niabiosaŭ bačać,
I padaje, niby ahoń, łiścio
Pad nohi nam, bo my jašče žyvyja,
Bo vieryłi i vierym, što ślaza
Dušu, što ŭ Šlach sabrałasia, abmyje,
A na Šlachu daŭno staić Maryja,
Prazrystaja, jak na kryžy rasa...
 
Žyćcio pražyta, by pasiejaŭ žyta
Azimaje, dzie chutka laža śnieh,
Jak rossyp biełych-biełych marharytak,
I vyjdziem my, samotnyja, z-pad strech
U novy dzień, dzie sonca maładoje
Aśviecić nam darohu da viasny...
 
15.X.2004.
 
 
 
 
Balada Michasia Stralcova
14.02.1937 – 23.08.1987
Jak sonca ŭrańni napaŭniaje nieba,
Ty ŭ vieršy kroŭ pierałivaŭ svaju.
Ale kamu siahońnia heta treba?
Nia viedaŭ ty, i ja nia viedaju.
 
I ja staju kala tvajoj mahiły,
Jak la ŭzarvanaje staju carkvy.
Šapču: «Moj rodny kut, jak ty mnie miły...»
I šepat čujecca pałyn-travy,
 
Ź jakoj nia ŭstać nikołi i nikomu,
Bo śviet jak inkvizicyi kaścior,
Dzie ŭsio zharaje, jak łiścio la doma,
Dzie ty nia žyŭ, dzie ty lacieŭ da zor...
 
Tvajo siahońnia ŭ vieršach bjecca serca.
Ja śviečku, jak žyćcio svajo, palu,
I my žyviom, jak dym u nieba ŭjecca,
Jak zory apadajuć na ziamlu.
 
5–7.IV.2004.
 
 
 
 
Balada Ryhora Siemaškieviča
12.09.1945 – 11.06.1982
Paety adychodziać maładymi
Nie dla taho, kab my ŭ cyharnym dymie
Za plaškaju samotnaha vina
Pra ich zabytyja mahiły j vieršy
Noč napralot šumiełi davidna,
I kožny dumaŭ, što jon samy lepšy,
I lepiej viedaŭ i caniŭ paeta,
Jakoha ŭžo niama, jak i nia viernieš leta,
Kałi jon adlacieŭ u śviet vysoki,
Tudy, dzie nam ci znojducca abłoki,
Kab my na ich płyłi pa-nad ziamloj,
Dzie našyja zabytyja mahiły,
Kryžy, niby rackinutyja kryły,
Spakojna zarastałisia travoj...
 
Paety adychodziać maładymi
Ściažynami svaimi załatymi,
Kab my prajšłi svajo vyprabavańnie,
Nibyta nie praspałi toje rańnie,
Kałi patrebna budzie ŭstać, pryznacca,
Što my svaich paetaŭ zabyvacca
Zarana pačałi, nibyta ŭ viečnaść
Svaje ŭpisałi drobnyja imiony,
I śviečak tonkich biełyja kałony
Pad ryfmy vieršaŭ aśviatlajuć viečar
Panienkam hožym, dla jakich taksama
Paezija niby aniolski zamak,
Kudy paety adlatajuć maładymi
Nie dla taho, kab my ŭ cyharnym dymie
Za plaškaju samotnaha vina
Pra ich zabytyja mahiły j vieršy
Noč napralot maŭčałi davidna...
 
9.II.2004.
 
 
 
 
Balada paetki
Daloka, nibyta ad sonca, ad maci-krainy
Z Małitvaj u sercy za rodny i luby narod
Hladzieła ŭ čužyja niabiosy jana, i ŭspaminy,
Nibyta vuholle, niby akryvaŭleny lod,
 
Dušu pracinałi naskroź i ŭ byłoje viartałi,
U hoład, u choład, u dym nieprahladny vajny,
Dzie słovy, jak kułi, i kułi, jak słovy, traplałi
I ŭ sercy ludskija, i ŭ kryły žadanaj viasny.
 
A nieba było, jak było pa-nad cichaju Vilniaj,
Hłybokim i sumnym, jak tyja aziory, ź jakich
Hladziać našy prodki sivyja spakojna i pilna,
Choć časam u nas i nia bačać naščadkaŭ svaich.
 
Joj sonca z-za chmaraŭ zdaloku, jak maci-kraina,
Dušu aśviaciła na mih, a chapiła – na viek,
Kab drennyja dumki rastałi, nibyta ildziny,
A sonca zastyła ŭ vačach, niby kryž na carkvie.
 
...Hady pralaciełi, jak travy suchija zharełi,
Ale zastałisia Małitva i rodny absiah,
Ź jakimi da zorak lacim i lacim, jak laciełi,
I ślozy, jak zorki, jak vieršy, kipiać u vačach...
 
17.IX.2003.
 
 
 
 
Balada Mikoły Kuprejeva
25.05.1937 – 20.09.2004
...Imčyć ciahnik praź viecier i tuman,
Z asieńnich dreŭ zryvajučy łiścio,
Niby ahoń, jakoha bolš niama
U sercy, što apalena žyćciom
 
Nia mienš, čym ty samotaju vina
U ciahniku, ź jakoha nie syści
Žyvym, bo noč napieradzie – ściana,
I nieba ŭ zorkach, byccam by ŭ łiści
 
Apałym pole, dzie prajšoŭ ciahnik,
A śledam tvoj praź viecier i tuman
Imčyć i vierš z dušy, nibyta kryk,
Irviecca, a ŭ adkaz płyvie zima
 
Na chmarach, byccam siena na vazach
Tam, u dziacinstvie, dzie ahoń z vadoj,
Dzie sonca naradžałasia ŭ ślazach
I padała ślazoju załatoj
 
U travy, u jakich było žyćcio
Samotnaje, jak na stale vino,
Jak pa-nad ciahnikom tvaim łiścio,
Dzie siońnia ty i dzie niama daŭno
Ciabie...
 
20.IX.2004.
 
 
 
 
Balada Alesia Piśmiankova
25.02.1957 – 26.04.2004

                                              Viedajcie: kałi mianie nia stanie –   
                                              Ja ŭ svaju dyviziju pajšoŭ.
Alaksiej Pysin

 
My idziom praź śpioku i śniahi,
Praz nadzieju, vieru i luboŭ.
Jak raku trymajuć bierahi,
My žyviom dušoju miž siabroŭ.
 
I nichto nia viedaje, chto z nas
Pieršym skaža viečnaje: «Byvaj...»
Niby śmierć, lacić za nami čas,
Jak žyćcio, prad nami rodny kraj.
 
Ty havoryš: «Budziem doŭha žyć,
Jak žyvuć nadzieja i luboŭ...»
Dy za nami, jak trava, kryžy
Prabivajucca ź ziamłi siarod kryžoŭ.
 
Niečakanaść, jak ahoń, jak streł,
Praź ciabie – i ŭžo ciabie niama,
Tolki doždž i kvietki na dvare,
Choład, by viarnułasia zima.
 
Na pytańnie, što hučyć prycišana:
«Dzie paet? Dzie Saša Piśmiankoŭ?»
Čujecca ź niabios uzvyšana:
«Jon da Alaksieja Pysina
U jaho dyviziju pajšoŭ...»
 
28.IV.2004.
 
 
 
 
Balada Alesia Astašonka
1.06.1954 – 6.09.2004
Učora – biazdonnaje mora,
Kudy adpłyvajem štochviłi.
I nielha viarnucca z Učora,
Kałi čovien tvoj razburyłi,
Spałiłi ŭ čužoje dalečy.
Tvoj popieł prynieśłi damoŭ,
Nibyta skazałi, što viečny
Adzin tolki popieł. Luboŭ –
Vino, i jano ŭ čas viasioły
I pjecca, i ljecca rakoj,
I kruciacca žorny i koły,
Dy słovy, jak łiście zimoj,
Źviniać na viatry adzinoka
Pad niebam, nibyta pad škłom,
Dzie miesiac, jak djabłava voka,
Haryć spakušalnym ahniom,
Viarnucca choć popiełam styłym,
Choć śnieham, što ŭ noč na damy
Źlacić z-pad abłok biełakryła,
Kab raptam uspomniłi my,
Što Ŭčora – biazdonnaje mora,
Kudy adpłyvajem štochviłi,
I nielha viarnuć nam z Učora
Ničoha, što ŭčora lubiłi.
 
14–15.IX.2004.
 
 
 
 
Balada Anatola Sysa
26.10.1959 – 4.05.2005
1

 
...A dla paeta, jak i dla pajaca,
Vino – nia vieža, u jakoj schavacca.
Vino – ahoń, i na jaho lacim,
Kab uźlatać, ab chmary raźbivacca
I płyć nad śvietam, jak cyharny dym
U bary, dzie vino, nibyta vieža,
Kudy chavaješ, jak ahoń, dušu,
Što lubić śniehu biełaje biaźmiežža
I adzinotu čornuju daždžu,
Što, jak manach, prychodzić i małitvu
Tabie znoŭ šepča la tvajho vakna,
Što niby nieba, što na kryž prybita,
Dzie sonca ŭžo niama, niby vina,
Niby kryvi, što šče ciačy žadaje
U hetym śviecie, dzie luboŭ, jak son,
Jaki, jak tolki śpiš, tady j byvaje,
Kałi ž niama vina, źnikaje j jon,
Jak i žyćcio, ź jakoha nie schavacca,
Jak matylu ŭ ahni, tabie ŭ vinie,
I sonca adychodzić, kab źjaŭlacca
U niebie čystym, byccam u vaknie,
Dzie bačyć nam paeta i pajaca
Z tutejšym kryžam na śpinie...
 

2

 
...Pad kašulaj biełaj, biełaj, vyšyvanaj,
Cieła pačarniełaje, jak taja noč,
Što syšła apošniaj z chaty nieprybranaj,
U jakoj ty płakaŭ... Ślozy hostra z voč,
Byccam vosk sa śviečak, da kryvi ściakałi,
Da vina i sonca, bolš jakoha ty
Nie spaznaješ, bo anioły prašaptałi, –
Ty ŭžo ŭ hetym śviecie, jak Kaŭčeh, pusty,
I lažyš ty adzinoka ŭ damavinie,
Niby ŭ ruśle pierasochłym i pramym,
U kašułi vyšyvanaj, jak Ajčynie
Vierš apošni, što taboj jašče žyvym
Byŭ pryśviečany, aśviečany kryvioju,
Dy nichto jaho nie pračytaje tut,
Bo draŭlanyja niabiosy nad taboju,
Jak kryło, jakim zakryŭsia ad pakut
Ty ciapier, kab zaŭtra zakapałi ŭ hłinu
Na Paleśsi, na tvajoj śviatoj ziamłi,
Vierš tvoj, što adnojčy praraście rabinaj
Sumnaj, jak my ŭsie, što tut z taboj byłi...
 
9–10.V.2005.
 
 
 
 
Balada Vasila Hadulki
17.05.1946 – 15.06.1993
Niby voran lacieŭ nad palami,
Niby voŭk tut šukaŭ voŭčy śled,
Vieršavanymi płakaŭ ślazami
Adzinoki, jak nieba, paet,
U jakoha jość viecier i ciša,
U jakoha ahoń, i trava,
I ściažyna, jakuju kałyša
Biełaruskaje žyta...
                                          Carkva
Adzinoka čakała paeta,
I paet, jak małitva biaz słoŭ,
Praz maŭčańnie, niby praz kraj śvietu,
Da carkvy i da nas nie pryjšoŭ,
A zastaŭsia, jak nieba nad nami,
Jak prad nami ahoń i trava,
Dzie my płačam paeta ślazami,
Dzie adviečnaj ślazoju carkva.
 
28–29.VI.2005.
 
 
 
 
Balada Ŭładzimiera Mulavina
12.01.1941 – 26.01.2003
Čužoje stanovicca rodnym,
I pieśnia spakojna płyvie,
Nibyta pa rečcy pałotny,
Nibyta busły ŭ siniavie,
 
Praz dušy ludskija i sercy,
Praź viecier, śniahi i hady,
I niomanskaj chvalaju bjecca
U bierah, dzie ŭ kviecie sady...
 
Žyvym budzie słova žyvoje,
Jano, jak niabiosy, vada,
Lustruje śviatło nieziamnoje,
Jakoje nia ŭsim tut vidać
 
U tym, što ŭ ahni nie zharaje,
Nia hubicca ŭ pyle hadoŭ,
A vieryć usich prymušaje
U toje, što naša luboŭ
 
Jak zamka vysokaha viežy,
Jak zory, jak sonca, jak Chram...
I raptam daroha – jak śniežań,
I raptam žyćcio – napałam,
 
Nibyta hitara raźbita,
I struny parvany, i kroŭ
Jak sonca raspłaŭleny źłitak,
Jak naša da pieśni luboŭ...
 
4.VI.2004.
 
 
 
 
Balada Papy Rymskaha Jana Paŭła II
I

 
...Pačaty šlach niby pačuty hołas Boha,
Pačuty hołas Boha jak spaznany śviet,
Dzie jość kaścioł, carkva, miačeć i sinahoha,
Dzie ślozy jość, nibyta rosy na travie,
Dzie śpić spakusa, jak ahoń, dzie my zharajem
I dzie, nibyta kryž adviečny, viera i luboŭ
Niabiosy nad ziamloj, jak Božy Duch, trymaje,
Kab kožny šlach, adviedzieny jamu, prajšoŭ,
Kab daravać, i paprasić, kab daravałi,
I zrazumieć, što hety śviet dla nas – nia dym,
I my jaho, jak Chram, stvarałi i stvarajem,
I ŭ hetym Chramie, jak adna cahłinka, Rym...
 

II

 
Pražyŭ žyćcio, niby małitvu pračytaŭ,
I adyšoŭ u lepšy śviet, niby zasnuŭ,
Niby rasa, zhubiŭsia ŭ cichim šumie traŭ,
Jakija, jak Chrysta, sustrełi znoŭ viasnu
U hetym śviecie, dzie daŭno dabro i zło,
Nibyta kryž na Chramie, u jakim śviatło
Śviatoje, niby Boskaje žyćcio, dzie šlach,
Jakim prajści, kab lepšy śviet spaznać, i tło,
I ślozy, i ahoń, i kroŭ, kab u viakach
Nam śvietła i samotna, jak ciapier, było...
 
3.IV.2005.
 
 
 
 
Balada Ŭładzisłava Čarniaŭskaha
14.01.1916 – 22.12.2001
...I pryjšoŭ jon da nas, niby słova žyvoje
Apuściłasia ź nieba na našu ziamlu,
Dzie advieku ŭ pašanie svajo i čužoje,
Dzie prad śvietam baimsia skazać my «lublu»
Ščodrym nivam, jakija pałity kryvioju
Našych prodkaŭ, što vieryłi ŭ lepšy praściah,
Vietłym chatam, napoŭnienym viek ciepłynioju,
Ścipłym ludziam, što horbiacca
                                                                          zranku ŭ palach...
 
Jon pryjšoŭ, jak prychodziać viasna i śvitańnie,
Choć nia kožny viasnu i śvitańnie čakaŭ,
Choć nia kožny praniksia jahonym łitańniem,
Tolki jon nie adroksia taho, što abraŭ,
I ŭ miastečku ŭ kaściole, havoračy z Boham,
Vieryŭ jon, što nadydzie toj radasny čas, –
Pryviadzie nas u Chram biełaruski daroha,
Dy škada, što tady ŭžo nia budzie tut nas...
 
I pajšoŭ jon ad nas, niby słova žyvoje,
I prajšoŭ jon praz nas, jak śviatło z abrazoŭ,
Kab milej nam zrabiłasia naša, śviatoje,
Kab my ŭspomniłi šlach da zabytych kryžoŭ...
 
12.III.2002.
 
 
 
 
Balada Mikoły Sieleščuka
4.08.1947 – 25.09.1996
Z pryhožaj i rodnaj, jak maci, krainy
Pajechać da mora i tam – patanuć...
 
Praz doždž pa darohach, dzie płačuć rabiny,
Samotnyja ludzi samotu viazuć.
 
I drevy hublajuć apošniaje łiście,
I śledam latuć za mašynaj viatry,
I ty ŭžo nia možaš spynić ich i vyjści,
Kab ź lesam, kab z rečkaju pahavaryć.
 
Ty jedzieš nia ŭ chatu, ty jedzieš pad kryž,
Dzie viečnaść čakaje ciabie na pahoście,
Tamu tak baluča i ščyra maŭčyš...
 
Znoŭ mora čužoje dalokaje śnicca,
Dzie čornyja chvałi, jak čorny pažar.
I raptam na bierah
                                      vady błiskavica,
I padaje nieba –
                                pad chvalami
                                                          chmar...
 
I cicha iznoŭku, i śvietła, by ŭ Chramie,
I śviečki, jak zorki ŭ Suśviecie, harać.
I maci stračaje...
                                  I što skažaš mamie,
I što tut Ajčynie skazać?..
 
14–15.XII.1996.
 
 
 
 
Balada Chrama
Tut, dzie sonca, jak čovien, u chmarach,
Jak ahoń, što źnikaje ŭ piasku,
Bieły Chram, jak aniolskaja mara,
Aśviatlaje kryžami raku,
U jakoj naradžałasia sonca
I ŭspłyvała nad śvietam i mnoj,
I zdavałasia rańnie biaskoncym,
I žyćcio było viečnaj rakoj.
I darohi da biełaha Chrama
Nas viałi, i nia dumałi my,
Što biaz Chrama my źnikniem taksama,
Jak biaz nas paźnikałi damy,
Dzie žyłi našy kazki i pieśni,
Dzie było nam pra što ŭspaminać,
Dzie la pieč vyśpiavaŭ viecier vieśni
I chaciełasia nie pamirać
Tut, dzie sonca, jak čovien, u chvalach,
Jak śviatło, što ŭ baćkoŭskim vaknie,
Što nam śviecicca z dalečnych dalaŭ
I nia tonie ŭ čarniutkim vinie,
I tamu nam viartacca da Chrama,
Što staić la prycichłaj vady,
I małicca za baćku i mamu
I za našy ŭ pustelni sady...
 
 
 
 
Balada biełaruskich herojaŭ
Zhubiłasia-zabyłasia ŭ viakach,
Jak vieršaŭ henijalnych u čarnavikach,
Herojaŭ mnoha biełaruskaje ziamłi,
Što i nia znałi, što herojami byłi.
I my nia znajem ich i ŭžo nia budziem znać,
Bo ŭsie jany daŭno ŭ ziamłi syroj lažać,
I ich mahił niama, i byccam nie było,
Ale byłi jany, a ichniaje śviatło
Žyvie miž nas, niby ŭ čarnaviku toj vierš,
Dziela jakoha naradziŭsia i žyvieš.
Dy projdzie čas, i źjaviacca na śviet jany,
Nibyta viernucca z dalokaje vajny,
I skažuć nam, čaho my vartyja z taboj,
Chto z nas paet, chto zdradnik, nu a chto heroj.
I vieršaŭ henijalnych u čarnavikach,
Nibyta ŭ čornych, jak abvuhlenych, palach,
Ci adšukać nam, jak mahił, jakich niama.
I budzie znoŭku vinavataja zima,
Što zamiataje vioski, harady, pałi,
Jakija jość u nas, jak i byłi...
 
 
 
 
Balada syna
– Za što i za kaho tut siońnia pamirać? –
Havoryš ty i pješ praklataje vino,
I na ciabie, jak zvarjaciełaha, hladziać
Usie, chto razam piŭ z taboj daŭnym­daŭno
U hetym bary, dzie śviatło, jak pjany dym,
I dym, niby śviatło, płyvie­-ciače praz nas
I, poŭniačy nam dušy sumam nieziamnym,
Z nas vymyvaje Boham dadzieny nam čas...
 
– Za što i za kaho tut siońnia pamirać? –
Havoryš znoŭ, niby zabyŭsia ty, što tut
Nia tolki hety dymny bar, a rodny kut
I našy dzieci ź vieraju na śviet hladziać
I spadziajucca, što nia ŭsio my tut prapjom,
A niešta zastaniecca i na dolu ich,
Jašče małych, a ŭžo amal zusim čužych.
My ŭ ich siabie daŭnym­-daŭno nie paznajom
I ci paznajem, jak nie paznavałi ŭ nas
Siabie i našyja baćki. Byŭ lepšy čas,
I lepšaje vino, i lepšyja syny,
Što nie bajałisia ni miru, ni vajny...
 
«Za što i za kaho tut siońnia pamirać?» –
Vina napiŭšysia, nikoha nie pytaj,
Bo jość baćki, siamja, siabry, jość rodny Kraj,
Što na ciabie jašče hladziać...
 
 
 
 
Balada abiacańnia
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Nibyta ź ciamniečy da sonca ŭspłyvać,
I sonca nia bačyć, i kłikać ciabie
U Chram, što pryśviečany našaj žurbie
Pa tym, što kałiści prydumałi my,
Jano ž prapadała, jak šerań zimy
Pad soncam, jakoje nad nami płyło,
Nibyta ŭ sasudzie čyrvonym ciapło...
 
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Nibyta z tumanu bolš nie budavać
Masty praz raku, za jakoju jość ty,
Pakul ja z tumanu buduju masty...
 
Nikomu ničoha bolš nie abiacać,
Jak djabła z žurbotnaj dušy vyhaniać
I Boha ŭpuskać, jak śviatło, u dušu,
I ŭžo nie chavacca ŭ kustach ad daždžu,
Što ź nieba prałiŭsia, nibyta syšoŭ
Sam Boh na ziamlu pa prystupkach z daždžoŭ...
 
Nikomu ničoha bolš nie abiacać –
Mianie pryviałi da ściany – rasstralać
Za toje, što ja abiacaŭ, nie zrabiŭ,
A našuju Vilniu ŭnačy padpałiŭ...
 
 
 
 
Balada śmierci paeta
Nibyta ŭ kabury draŭlanaj pistalet,
Lažaŭ u čorna­vohniennaj trunie paet,
I śvietły Cień nad im stajaŭ, i płakaŭ Cień,
I la truny prajšłi samotna noč i dzień,
I my prajšłi, niby jahonaje žyćcio,
I viecier byŭ nibyta voŭčaje vyćcio,
I anikoha bolej pobač nie było...
 
Trunu zasypałi ziamloj, niby śviatło
Chaciełi zakapać, na ŭsio pastavić kryž,
Niby ŭ raśpiataha Isusa kinuć hłyž
Chaciełi, dy źlaciełi vieršy z­-pad niabios,
Niby anioły śvietłyja jahonych śloz,
Źlaciełi vieršy, nienapisanyja im...
 
I dzień prajšoŭ, i noč prajšła, jak dym,
I stała śvietła nam, nibyta ŭ bieły Chram
My ŭsie zajšłi i Boh byŭ tam...
 
 
 
 
Balada vieraśniovaj načy
U načy vieraśniovaj za čornym vaknom
Viecier drevy zhinaje, nibyta travu,
Ty na stoł, jak na płachu, kładzieš hałavu,
I ŭžo vočy tvaje napaŭniajucca snom,
Niby kiełichi čornyja biełym vinom.
 
A ŭnačy za vaknom naradžajecca žach,
Pył z darohi ŭstaje, niby słup, da niabios,
I zryvajecca łiście, jak ptuški, ź biaroz,
I ŭžo chmara nad nami – viałizarny ptach,
Što naš śviet padchapiŭ i niasie ŭ kipciurach.
 
Nu a vočy tvaje ŭžo napoŭnieny snom,
I, jak miortvy, ty śpiš u žachłivaj načy
I nia možaš nikomu ničym pamahčy,
I staić, niby hrešnik, prad Boham tvoj dom,
Jak małitvaj, jon poŭnicca budzie śviatłom.
 
Ty pračnieśsia, i ścichnuć navokał viatry,
I apuścicca pył, niby zorki, ź niabios
Na ziamlu da spałochanych biełych biaroz,
I za vioskaj na samaj vysokaj hary
Chmara-ptach raźniavołić svaje kipciury...
 
 
 
 
Balada błukańnia
Suchaja, jak porach, ihłica...
I sonca ŭzychodzić baicca,
A my ŭsio pa lesie idziom,
Jak dym prad viałikim ahniom
Idzie i darohi nia znaje,
Bo sam ad siabie – uciakaje.
A my zabłudziłisia ŭnočy,
Nas viecier ściažynaju voŭčaj
Vadziŭ, jak ślapych, žartavaŭ
I nam adpačyć nie davaŭ,
Bo viedaŭ, što tolki daroha
Damoŭ pryviadzie, jak da Boha,
Jakomu małiłisia my,
Pakinuŭšy našy damy...
I sonca ŭzyšło znoŭ vysoka
I šlach aśviaciła daloka,
Jakim my dadomu idziom,
Jak dym prad viałikim ahniom...
 
 
 
 
Balada apošniaha kniazia
Apošni kniaź u zamku biełym
Žyćcio pacichu dažyvaŭ.
Jaho bahaćcie ŭsio struchnieła,
I ŭ kufrach vyrasła trava.
Zairžaviełi mieč i łaty,
I ŭkrałi cyhany kania.
I pryvidy žyłi ŭ pałatach –
Kniaziova źmierłaja radnia.
I jon siadzieŭ kala kamina,
Ahniu pamierci nie davaŭ.
I pra chałopskuju dziaŭčynu
Načami vieršyki pisaŭ.
Jaje na kirmašy zaŭvažyŭ.
Dy tolki kniaziu nie raŭnia
Chałopka, što la piečy ŭ sažy,
Na vułicy ŭ hrazi – štodnia.
Harbatu piŭ, hulaŭ u karty
I maryŭ źjechać za miažu,
Ale ŭzdychaŭ, kazaŭ: «Nia varta...
Para ŭžo ratavać dušu...»
I Bibłiju čytaŭ pamału,
Hladzieŭ, što ŭ piekła, u kamin.
I cicha śviečka daharała
U cišy budučych ruin.
 
 
 
 
Balada žyćcia i śmierci
Pa darohach niaščasnaj Ajčyny,
Jak anioły, chadziłi žančyny
I šukałi zabitych synoŭ,
Što palehłi ad čornych miačoŭ.
I mianie ŭsio ž znajšłi niežyvoha,
Maładoha jašče, niečužoha,
I schiłiłisia pa-nada mnoj,
Niby kvietki nad miortvaj pčałoj.
I skazała adna, maładaja,
Što adna tut mianie pachavaje
Pad zialonym rakity kustom,
Pad vysokim dubovym kryžom.
I pajšłi pa darohach Ajčyny,
Jak anioły, staryja žančyny.
A sa mnoj zastałasia adna,
Ni dačka, ni siastra, ni žana,
A žančyna, jak śmierć, maładaja,
Što načami da zorak lataje.
I mianie całavała jana,
Jak dačka, jak siastra, jak žana.
Dy mianie jana nie ažyviła,
Bo mianie adzinota zabiła.
 
 
 
 
Balada vampira
Vy pjecie kroŭ, raniej piłi vino,
Načami zalatajecie ŭ vakno
Pakoja, dzie junak pryhožy śpić
I vas, kniazioŭna maładaja, śnić.
I vy, nad im schiłiŭšysia ŭnačy,
Nia možacie ŭ sabie pieramahčy
Kniazioŭnu biełaruskaje ziamłi.
Vy słaŭnaju kniazioŭnaju byłi!
Junak pračniecca i palubić vas,
I spynicca, niby hadzińnik, čas,
Ale na mih – pakul nie zakryčyć
Junak, jaki, niby zabity, śpić.
I projdzie noč, i vy ŭ sklapieńnie znoŭ
Schavajecie niaščasnuju luboŭ
Da junaka, da biednaje ziamłi,
Dzie słaŭnaju kniazioŭnaju byłi...
I pryjdzie kniaź pryhožy, jak sakoł,
Z saboju pryniasie z asiny koł
I vam u serca vostry koł zabje,
I, koł zabiŭšy, jon zabje siabie...
Dy dzie toj kniaź? Jaho niama daŭno.
Vy pjecie kroŭ, raniej piłi vino,
Načami zalatajecie ŭ vakno
Da junaka, jaki nia znaje vas.
I spynicca, niby hadzińnik, čas,
Kałi pračniecca i pabačyć jon
Vampira, što jaho vartuje son...
 
 
 
 
Balada sonca
...I sonca patuchnie, jak śviečka ŭ carkvie,
I ciemra, jak dym, u naš śviet napłyvie,
I śviet naš patonie, jak kamień ciažki
U čornaje płyni čarniutkaj raki,
Kałi jon pračniecca i sonna ŭzdychnie
I ŭ niebie pabačyć, nibyta ŭ vaknie,
Viałikaje sonca, što stolki šukaŭ
Na šeraj ziamłi siarod pyłu i traŭ.
Dy spić jon, jak miortvy, jak cień ad kryža,
Jak kropla kryvi na spakoi naža,
Naŭzboččy ściažyny, naŭzboččy žyćcia,
Na dzidach travy i na kryłach łiścia,
Što śvietła źlacieła ad dychu viatroŭ
Z zažurana-cichich, jak viečar, kustoŭ.
I pokul jon śpić, ja kuplu pistalet,
Zastrelu jaho i ŭratuju ŭvieś śviet.
I ludzi, zabojcu, ubačać mianie,
I kožny, zabojcu, mianie praklanie,
I budu ja śmierci, jak vołi, šukać
I śviečku,
                  jak sonca,
                                        prad snom zadzimać...
 
 
 
 
Balada patopu
Ściakła ŭ nieviadomaść vada ad patopu.
Pad niebam, nibyta pad Boskaj rukoj,
Źjaviłasia naša, jak viečnaść, Eŭropa,
Vadoju amytaja, niby ślazoj.
 
I ty adšukała mianie i skazała:
– Jak chočaš ty sam, tak ciapier i žyvi...
I, niby vada ad patopu, prapała,
I, niby ahoń, zastałasia ŭ kryvi.
 
Ja kryknuć chacieŭ u adkaz, i ničoha
Nia zmoh ja pramović, choć morščyŭ svoj łob.
Jak kryž, prada mnoju lažała daroha
I ŭściaž – nieviadomaść, nibyta patop...
 
 
 
 
Balada Maksima Łužanina
2.11.1909 – 13.10.2001
Žyćcio prajšło, jak kniha pračytana...
Žyćcio prajšło, niby śviatło ŭzarvana
I Chram razburany na ŭzhorku tym,
Dzie ŭsio jak son, dzie ŭsio jak rajski dym...
 
Žyćcio prajšło, ale było žyćcio,
Niby na drevie vysachłym łiścio
Było.
            I bolš nikołi ŭžo nia być
Pad hetym niebam, dzie abłokam płyć,
Tabie i mnie, i hetamu śviatłu,
Padobnamu na vostruju strału,
Što, pranizaŭšy našu ciemnatu,
Lacić dalej i płača na latu...
 
Žyćcio prajšło, nibyta dzień prajšoŭ,
I paŭźlatała varańnio z kryžoŭ,
I śviečki zachłynułisia śviatłom,
Niby zhareŭ stary haścinny dom...
 
13.X.2001.
 
 
 
 
Balada Paŭłiny Miadziołki
24.09.1893 – 13.02.1974

Śniłasia dziaŭčynie...     
#Janka Kupała

 
Śniłasia dziaŭčynie załatoje rańnie,
Śniłasia dziaŭčynie viečnaje kachańnie.
Dy ničoha viečnaha nie było j nia budzie,
Rańnie załatoje nie patrebna ludziam,
Jak nia treba vola, jak nia treba viecier...
Nie zaśvieciać zorki, jak nia pryjdzie viečar,
Jak viasna nia pryjdzie, sad nie zakrasuje.
Śniłasia dziaŭčynie, što jaje całuje
Samy najpryhožy, najmilejšy samy,
I lacić łistota – piśmy-telehramy –
Ź javara sivoha da krasa-kałiny
U čužynu-daleč ź lubaje Ajčyny.
Śniłisia dziaŭčynie časta niemaŭlaty,
Niby kvietki ŭ sadzie la baćkoŭskaj chaty,
I ŭ ślazach dziaŭčyna sustrakała rańnie
I hladzieła ŭ pole, dzie ŭ hustym tumanie
Nie čužaja postać, jak tuman, źnikała...
Śniłasia dziaŭčynie, što jana skazała,
Što skazać prad Boham i ludźmi chacieła.
I dušoj u nieba, jak matyl, lacieła
Ad razmoŭ i čutak, ad uśmiešak, śmiechu,
Kab błižej da Boha, kab błižej da hrechu...
Śniłasia žančynie, što jana dziaŭčyna,
Śniłasia mužčynu Biełaruś-kraina...
 
15.V.2002.
 
 
 
 
Čornaja balada
Čornaje sonca nad polem płyło,
Byccam lusterka taho, što było,
Byccam zabitaje słova «lublu»
Cicha pakinuła našu ziamlu
I nad ziamloju, jak pryvid, płyvie,
Nie razumiejučy, što nie žyvie,
Jak nie žyvie pad nahami łiścio,
Koler zhubiŭšy i staŭšy śmiaćciom...
Čornaje sonca nad nami płyło,
Byccam z dalokich płanet NŁO,
Byccam by poŭnaja bočka vina,
Byccam by naša z taboju viasna,
Čornym byllom zasiavajučy čas,
Čornaju kropkaju stała dla nas...
Čornaje sonca nad śvietam płyvie.
My, jak muraški ŭ vysokaj travie,
Sonca nia bačym, bo sonca, jak dym,
Vočy nam ślepić, pakul što žyvym...
 
 
 
 
Zimovaja balada
Žyvyja... Žyvyja... Žyvyja...
A viecier za voknami vyje,
I śnieh byccam bieły pažar,
I ŭ śniezie, jak pryvid, łichtar
Na vułicy biełaj staić.
My doma. Nam chočacca žyć,
Jak śniehu, što ź nieba lacić
Na kvietki žyvyja... Žyvyja,
Niby matyłi my načnyja
Z apalenym kryllem... Žyvyja...
A niekamu śmiešna da śloz,
Što ja tabie kvietki prynios
Žyvyja... Žyvyja... Žyvyja,
Nibyta anioły ručnyja,
Bialutkija ružy. Žyvyja.
A viecier za voknami vyje,
I śnieh byccam viečny pažar,
I my dalatajem da chmar
Žyvyja... Žyvyja... Žyvyja
I hetamu śvietu čužyja,
Jak kvietki zimoju žyvyja...
Žyvyja, jak słovy śviatyja,
Jak Ave Maryja, jak Ave Maryja...
 
 
 
 
Balada Ajčyny
– Nie chadzi ty ŭ pole, bo tam śmierć hulaje,
A idzi ŭ karčomku, tam vino čakaje...
Tolki jon nikudy nie pajšoŭ z chaciny,
I śmiajałisia nad im usie žančyny.
A adna maŭčała i ślazu hublała,
I ad ślozaŭ jejnych krapiva zaviała,
Što spaviła ściežku da chaciny cichaj,
Dzie chadziła ščaście, dzie siahońnia łicha,
Sieŭšy na kamieńnie, chitra paŭtaraje:
– Nie chadzi ty ŭ pole, bo tam śmierć hulaje,
A idzi ŭ karčomku, tam vino čakaje...
 
I pajšoŭ pa ściežcy viesieła chłapčyna,
I kudy jon pryjdzie – budzie tam Ajčyna.
 
 
 
 
Balada biełaruskaha lesu
Les vysoki z hłybokim kareńniem...
Nie pałochajcie les vyniščeńniem!
Les trymaje niabiosy nad nami,
I niabiosy – małitvaj u Chramie.
Les zahinie – nia budzie nikoha,
I žałobnaju stužkaj daroha
Utravieje ŭ prastory pustym...
 
...Dy raźviejucca popieł i dym,
I praljecca vada daždžavaja,
Niežyvaja vada i žyvaja,
I kareńnie ŭ ziamłi znoŭ pračniecca,
I ad kvołaj biarozki pačniecca
Novy les na pakutnaj ziamłi,
Dzie z taboj, jak vaŭki, my žyłi,
Dzie pałochałi nas vyniščeńniem
I naš les, što z hłybokim kareńniem,
Jak narod naš, jaki nie baicca
U žyćci, jak u dymie, zhubicca...
 
Nie pałochajcie les vyniščeńniem!
 
 
 
 
Balada karalaŭ
«Nikołi nam susiedzi nie spryjałi,
I kožny dumaŭ tolki pra siabie...» –
Havoryš ty zadumłiva ŭ žurbie,
Parvaŭšy nitku, na jakoj karałi
Śviaciłisia, ciapier jany ŭ travie,
Nibyta ŭ lesie naš narod viałiki,
Dzie zakryčyš, i voŭk pačuje kryki,
I mała chto da ściežki dažyvie,
Što vyviedzie da našaha śviatła,
Jakoje jość, jak nitka, dzie karałi
Siabie pa-karaleŭsku adčuvałi
I nitka doŭhaj, jak žyćcio, była...
«Nikołi nam susiedzi nie spryjałi...» –
Ja za taboju ŭśled nie paŭtaru,
A moŭčki budu sabirać karałi...
 
I ŭsich karalaŭ ja nie sabiaru...
 
 
 
 
Balada zakachanaha mastaka
Jon chavaŭ svaje tvory, nibyta hrachi,
Što niavolać dušu, byccam by bierahi
Biełaruskuju rečku, jakaja viasnoju
Raźłivajecca, byccam błakit nad dušoju
Z adzinokaha nieba, nibyta z vakna,
Za jakim ty, jak sonca, zaŭsiody adna...
Jon chavaŭ svaje tvory, nibyta zładziej,
Što daždžłivaju nočču zalez u muzej
I partrety pryŭkrasnaj kniazioŭny pakraŭ
I nazaŭtra pra heta ludziam raskazaŭ,
Kab sudziłi jaho, jak na Strašnym sudzie
I ŭtapiłi ŭ maŭčańni, nibyta ŭ vadzie...
Jon chavaŭ svaje tvory, nibyta ściahi...
Jon chavaŭ svaje tvory, niby łancuhi...
I narešcie jaho pachavałi samoha,
By schavałi zapałki ad chłopca małoha...
 
 
 
 
Balada imihracyi
Tvaja imihracyja – vioska tvaja,
Dzie ŭžo anikoha nia viedaju ja
I viedać nia budu, choć viedać chaču.
I ty nie pačuješ, kałi zakryču,
Što drenna mnie tut siarod hetych muroŭ,
Choć, znaju, tabie tam nia lepš la płatoŭ
Badziacca, šukajučy našy ślady,
Niby paśla pjanki ściudzionaj vady
Šukać i nia bačyć, što ŭsio ŭžo jak tło,
Jakoje jašče choć i maje ciapło,
Ale bieź śviatła, bieź jakoha nia žyć,
Nia bačyć, jak čas, by muraška, biažyć
I ŭ travach źnikaje, jak vioska tvaja,
Dzie ŭžo anikoha nia viedaju ja.
I ty mnie napišaš piśmo, i jano
Nibyta ŭpadzie na ciamniutkaje dno
Hłybokaje studni, bo budzie lažać
U skryncy paštovaj i vietru čakać...
 
 
 
 
Balada skrypački
Dziaŭčyna na skrypcy ihrała,
Nibyta z Chrystom razmaŭlała,
Nibyta ahniom častavała...
 
Samota ŭ ahni bušavała,
Jaje, kab pamierci, – chapała...
I vieny, jak struny, parvany,
Vada vyłivałasia z vanny,
Jak kroŭ z pačarniełaje rany...
 
I płakała skrypka, i maci,
I ludzi, jak cieni, u chacie,
I sonca kryvioj, jak u vacie,
U chmarach šaptałi ab stracie...
 
I ty byŭ va ŭsim vinavaty,
I bieh ty ad čornaje chaty
Pa vułicach, jak pa pustečy,
I voran sadziŭsia na plečy
Tabie, i ź ciabie vylatała
Duša, što z Chrystom razmaŭlała
U čas, jak na skrypcy ihrała
Dziaŭčyna, jakaja kachała...
 
 
 
 
Balada mańćjery
Byccam vierš na čarniutkaj papiery,
Ty chacieŭ naradzicca ŭ Mańćjery,
Kab ničoha nia viedać pra nas.
 
Ale ŭžo ty nia chočaš ničoha,
Bo daŭno zatravieła daroha
Da Mańćjery da samaj jakraz.
 
I niama anijakaj Mańćjery,
Byccam vieršaŭ na čornaj papiery
Nie było, bo nichto nie pisaŭ.
 
Ale ty ŭsio ž chacieŭ naradzicca
U Mańćjery, ź jakoj nam dzivicca,
U jakuju ty ŭ dumkach lataŭ.
 
 
 
 
Siabroŭskaja balada
...Ja staŭ čužym, jak vypitaja plaška,
Što la darohi pad kustom lažyć,
Dzie čas idzie spakusna, jak manaška,
Jakuju nielha, jak vino, lubić.
Ja staŭ čužym, jak łiście pad nahami,
Što straciła raptoŭna pryhažość,
Bo dzień prajšoŭ, apłakany viatrami,
Jak naša załataja maładość.
Ja znoŭ adzin, jak vychad z labirynta,
Jak cišynia na vastryi miača,
Jak kroŭ na biełym miortvym połi bintu,
Ci znoŭ nie razumieju ni čarta
Ja ŭ hetym śviecie, dzie siabry, jak cieni,
Byvajuć tolki ŭ soniečnyja dni
I našy spravy, našy letucieńni
Niaviečnyja, jak viečnyja ahni...
Ja staŭ čužym, niby čužoje hora,
Jakoje anikomu nie bałić.
Jašče chaču viarnucca ja va Ŭčora,
Jašče chaču manašku spakusić
I być čužym, jak Azija čužaja,
Jakuju nam paviek nie zrazumieć.
I my pa-nad Eŭropaj pralatajem,
I doŭha nam fanieraju lacieć...
 
 
 
 
Balada vaŭčynaj jamy
Ty siadziš, jak u vaŭčynaj jamie,
U adviečnym strachu dy žurbie.
Niechta ž mołicca ŭ zabytym Chramie,
Prosiačy ratunku j dla ciabie
I ad strachu, i ad toj žurboty,
Što dušu apalvajuć ahniom,
Kab na viečnaje pytańnie: «Chto ty?»,
Jak zhareć, nazvać siabie rabom
I schavać siabie ŭ vaŭčynaj jamie,
Kab pieračakać u joj viatry,
Što złamałi kryž na biełym Chramie
I stušyłi śviečki ŭsie ŭnutry...
Projdzie čas, i Boh da nas zahlanie,
I my vyjdziem z Boham ź ciemnaty,
Dy nikołi Chramam nam nia stanie
Jama, dzie siadziš siahońnia ty.
 
 
 
 
Balada pyłu nad darohaj
Pył płyvie nad darohaj, jak toje,
Što było i čaho ŭžo niama,
I biarozam łiścio załatoje
Bolš užo ad viatroŭ nie ŭtrymać.
I sčarnieje łiścio załatoje
I, sčarnieŭšy, nam skaža z taboj,
Što navokał usio tut čužoje
I darohaj idziom my čužoj.
I pazhubimsia my ŭ łistapadzie,
I ź łiściom na kastrach my zharym.
I ŭźlacić nad darohaju dym,
Razam z pyłam i śnieham asiadzie,
Papłyvie nad ziamloju, jak toje,
Što było i čaho ŭžo niama.
I ŭ śniažynkach, by ŭ kvietkach, zima
Adlustruje śviatło niežyvoje,
Ad jakoha nidzie nie schavacca...
A pakul nad darohaju pył,
Nam praz pył, jak praź viečnaść, viartacca
Da siabie, da žyćcia, da mahił...
 
 
 
 
Balada daždžłivych dzion
Daždžłivych dzion chałodnaje śviatło
Płyvie pa rečcy ŭ pieršy śniehapad
I pracinaje, byccam by strałoj,
Maju dušu, nibyta viecier – sad,
Dzie nam z taboj nikołi ŭžo nia być,
Jak źničkam u niabiosy nie ŭźlacieć,
Jak uźlatajuć śvietła hałuby
Tam, dzie łistoty vosieńskaja miedź
I doždž ściažyny našy załiłi.
I ja idu, jak hety doždž idzie,
Pa załatoj, niby ahoń, ziamłi,
Pa miortva-čornaj, jak niabyt, vadzie,
Dzie dzion daždžłivych toicca śviatło,
Płyvie spakojna ŭ pieršy śniehapad
I pracinaje, byccam by strałoj,
Tvaju dušu, nibyta viecier – sad...
 
 
 
 
Balada nieviadomaści
A ty nia viedaješ, čaho žyvieš,
I pa žyćci, jak pa vadzie, płyvieš
Pareštkami asieńniaha śviatła.
 
I źniknieš ty, niby ŭ viatrach duchmień,
Nibyta ŭ nočy čornaj voŭčy cień,
I źnička milhanie, niby strała.
 
I dzień pačniecca, by ŭspłyvie z vady
Toj hłyž, jakim kidaŭsia ŭ nieba ty,
Bo nieba by ŭ zabytym Chramie škło.
 
I jon nia viedaje, čaho žyvie,
I pa žyćci, jak pa vadzie, płyvie,
Šukajučy siabie, niby žytło...
 
6.V.2004.
 
 
 
 
Balada ŭschodu sonca
...Zakončyłasia noč, nibyta ŭ nas vino,
Nibyta čornaje raźbiłasia vakno,
I viecier u pakoj naš zalacieŭ, jak hłyž,
I na carkvie aniołam zaśviaciŭsia kryž,
I dzień pačaŭsia, jak z pahorka rosny šlach
U śviet, dzie leta kałasicca na palach,
Dzie my z taboj jašče nie dumajem pra skon,
Dzie nieba pa-nad nami, jak carkoŭny zvon,
Źvinić i abudžaje naš niaŭtulny śviet
Iści da Chrama, što, nibyta Božy śled,
U travach nie hublajecca, niby ŭ viakach,
I ślozy vyśpiavajuć u ślapych vačach,
I vočy bačać, jak naš novy dzień idzie,
Niby dzicia, pa załatoj vadzie...
 
 
 
 
Balada vosieńskaha tumanu
Vosień pačynajecca z tumanu,
Byccam by ahoń viałiki z dymu.
Dymam anikołi ja nia stanu,
Dymam, što achutaje Radzimu,
Kab iznoŭ praz našyja mahiły
Pralahłi, niby kryžy, darohi,
Što nas nie viaduć za niebaschiły,
A ŭ karčmu i ciomnyja astrohi,
Dzie nikołi nie byvaje sonca
I nikołi tam jano nia budzie...
«Kolki nam zapłaciš ty čyrvoncaŭ?» –
Znoŭ pytajucca ŭ padpanka ludzi
I, adkaz čakajučy, praz vosień,
Byccam praz ahoń, iduć, źnikajuć
I, hladziš, ničoha ŭžo nia prosiać,
Praz tuman darohi nie šukajuć...
 
Vosień pačynajecca z tumanu...
 
 
 
 
Balada vołi
Nie puskajcie mianie vy na volu,
Nie šapčycie pra volu vy mnie,
Bo lublu svaju sumnuju dolu,
Niby kostačku višni ŭ vinie.
A dzie vola – nichto z vas nia znaje
I nikołi nia budzie ŭžo znać,
Bo nad vami ŭžo djabał lataje
I ŭ vas vočy, jak piekła, harać.
Nie puskajcie mianie vy na volu,
Bo ja vołi bajusia, jak vy,
Bo ja vaš, bo ja z vašaha pola,
Dzie ŭzdymajecca popieł sivy
Až da chmar sa zharełaha Chrama,
U jakim nie małiłisia my,
A małiłasia našaja mama,
Kab nia znałi sumy i turmy
Adzinokija sumnyja dzieci,
Što chaciełi, kab lepiej było...
Nie ŭtrymać vam mianie, bo ja – viecier,
I ŭ vinie ja nia baču śviatło...
 
 
 
 
Balada abyjakavaści
«Nikomu ničoha nia treba...» –
Havoryš, nibyta haryš.
I čuje ciabie tolki nieba
Dalokaje, niby Paryž.
 
«Nikomu nia treba ničoha...» –
Hučyć, by ŭ carkvie, u dušy.
I, jak na čužynu, – daroha,
I ŭściaž łichtary, jak kryžy.
 
«Nia treba ničoha nikomu...» –
Uśled, niby djabał, lacić.
Nichto nie čakaje bolš doma,
I dom tvoj turmoju staić.
 
«Nikomu ničoha nia treba!» –
Sabie praz stahodździ kryčyš.
I čuje ciabie tolki nieba,
Maŭkłivaje nieba, jak hłyž...
 
 
 
 
Balada ścien
350
Što ž budzie, jak drohnie, jak ruchnie jana?
Kaho pad saboj pachavaje?
#Maksim Bahdanovič

 
Moža zaŭtra, a moža praz hod
Tresnuć ścieny miž nas, niby lod,
I śviatło, jak viasnoju vada,
Nas abmyje i źniknie žuda
Z našych duš, niby z dreŭ hruhany
Pa-nad polem, dzie bolej vajny
Nam nikołi ŭžo nie raspałić,
Bo nad polem naš dym pralacić…
A pakul što miž nami ściana
I daloka, jak nieba, viasna,
Dzie vada, jak viasnoju śviatło,
Zmyje ŭsio, što miž nami było.
Pryjdzieš ty, i tabie raskažu,
Što ja žyŭ, jak trava biez daždžu,
Jak ściaha, što viadzie na kłady,
Jak u traŭni biaz kvietak sady…
Dy nia zaŭtra i nat nie praz hod
Tresnuć ścieny miž nas, niby lod…
 
 
 
 
Balada ščaścia
Soramna ščaśłivym być paetam
I dziaŭčatam vieršy pryśviačać,
Niby na duełi ź pistaleta
U abłoki ŭ čas vajny stralać,
I nia dumać, dla čaho i chto ty
I čamu taki samotny ja
Za vaknom siadžu, niby za płotam.
Dzień za dniom idzie i hod za hodam,
I čakajem my, jak Boha, dnia,
Što nam skaža: «Atrymajcie ščaście!»
Nu a ščaścia nie było j niama,
I jaho ŭ ščaśłivaha nia ŭkraści,
Ukradzieš – zakonnaja turma,
Dzie niaščasnym budzieš ty paetam,
Što dziaŭčatam vieršy pryśviačaŭ,
Niby śnieh stvaraŭ śpiakotnym letam,
A zimoju kvietki raśsiavaŭ
I nia dumaŭ, dla čaho i chto ty
I čamu taki viasioły ja.
U piŭbary na apošni złoty
U Varšavie na sychodzie dnia
Dobra pju i nie čakaju ščaścia,
Bo, jak piva pienaju, jano
Moža ŭźniacca, tut ža i apaści,
Niby kamień na marskoje dno...
 
 
 
 
Balada viatroŭ
Prylacieŭ bieły viecier z uschodu
I łiścio z našych dreŭ abarvaŭ,
Ahałiŭšy, jak holle, samotu,
Pył uźniaŭ, niby dym, z žoŭtych traŭ.
 
Ty spyniŭsia, jak cień, i zapłakaŭ,
I skazaŭ, što baiśsia viatroŭ,
Što z uschodu latuć, jak sabaki,
Jak hajnia azijackich vaŭkoŭ.
 
Dy padźmuŭ raptam viecier zachodni
I złamaŭ naša dreva. Praź mih
Ty skazaŭ, što dla nas viecier škodny
I viatroŭ nam nia treba čužych.
 
I zacichłi viatry panaŭkoła,
By spyniŭsia adviedzieny čas
Mnie z taboj, i źlaciełi anioły,
Niby łiście ź niabiosaŭ, da nas...
 
 
 
 
Balada Noja
Mnie ŭ kaŭčezie Nojevym siarod patopu
Doŭha śniłasia spakusna pa načoch
Załataja, byccam by ahoń, Eŭropa,
Šeraja, jak popieł na pustych paloch.
My płyłi niaviedama kudy praź viecier,
I zdavałasia, što padmanuŭ nas Noj
I nichto nie zastaniecca ŭ hetym śviecie,
Nu a z nas nichto nia trapić nat i ŭ toj.
I hladzieŭ ja ŭdalačyń, nibyta ŭ prorvu,
Čornuju, biaskoncuju, nibyta son,
I hladzieŭ na Noja, jak karol na torbu,
U jakoha słuhi adabrałi tron.
I płyłi my doŭha, i płyłi my viečna,
I svaju Eŭropu kožny adšukaŭ,
Šlach kaŭčeha ŭ mory
                                              staŭsia Šlacham Mlečnym,
I kaŭčeh u niebie, jak anioł, prapaŭ...
 
I hladžu ja ŭ nieba, i čakaju Noja,
I mnie časta śnicca doŭha pa načoch
Mora, byccam by vuholle, załatoje,
Šeraje, jak popieł na pustych paloch...
 
 
 
 
Balada śvitańnia
...I raptam zory, jak vuholle ŭ prysku,
U niebie sonnym pačałi stuchać,
I ŭ serca sum, nibyta ŭ Chram viatryska,
Pranik... Chacia čaho tut sumavać,
Kałi sychodzić noč, jak śnieh sčarnieły
Z paloŭ, dzie ty adzin idzieš damoŭ
I pad nahami lod ź viasnoj niaśmiełaj
Chavajuć płytkaść pieršych ručajoŭ,
Niby śviatło, što vyśpieła zimoju,
Nibyta sum pa tym, što ŭsio, jak son,
Kančajecca, źnikaje, jak z vadoju
Žyćcio źnikaje, jak śviatło z vakon
Źnikaje ŭ chacie, dzie ty naradziŭsia,
Dzie ŭžo nikoha sumnaha niama,
Jak zorak, na jakija ty dziviŭsia,
Što źnikłi i jakich šukać darma...
 
 
 
 
Balada ranicy
Niby vada žyvaja, praciakło
Praz dalačyń, nibyta praź piasok,
Śvitalnaje viasnovaje śviatło.
I sonca, niby załaty łistok,
Praź śnieh sčarnieły kvoła prarasło,
I cieni ažyłi, i ty pryjšoŭ,
Nibyta viestka dobraja, damoŭ,
Ale ciabie sustreŭ zamok stary
I hurby śniehu šeraha ŭ dvary,
Jak adzinota horkaja baćkoŭ,
Jakich niama, jak radaści niama
U tym, što ŭžo kančajecca zima
I, jak vada žyvaja, praciakło
Praz dalačyń i vobłaki śviatło...
 
 
 
 
Balada poŭdnia
A poŭdzień, jak siaredzina raki,
Raki, jakaja z kožnym dniom šyrej
Śviatłom viruje, topić čaŭnaki,
Što ź lodam vypłyłi z tvaich vačej,
Kałi ty płakaŭ, hledziačy na śviet,
Dzie ty adzin, niby na lodzie śled,
Pakinuty paranienym vaŭkom,
Što bieh, jak cień taho, što ŭžo było
I ŭžo nikołi bolš nia pryjdzie ŭ dom,
Ź jakoha, niby kroŭ, syšło śviatło,
Dzie ty hladziš praź ślozy, jak praź lod,
Na płytkuju siaredzinu raki,
Dzie adpłyvaje ŭ niebyćcio tvoj hod,
Samotny, jak u lodzie čaŭnaki...
 
 
 
 
Balada šaraj hadziny
Pamierła sonca, kab znoŭ naradzicca,
I zmrok, jak popieł, vypaŭ na ziamlu
Ad spalenaha sonca, dy lublu
Raku, što lodam maładym iskrycca,
Jak letašniaj źbialełaju travoj
Tvoj bierah, dzie ŭžo śniehu bolš niama,
Jak zaraz chmar u niebie nad taboj,
Dzie žuravy latuć, niby surma
Hučyć, bo sonca miortvaje i nam
Iści damoŭ, niby viartacca ŭ Chram
Praz zmrok i viecier, praz žyćcio i śmierć,
Kab spalenaje sonca ažyło...
 
 
 
 
Balada viečara
Źviečareła, dy niama viačery,
Dy niama nikoha ŭ vioscy tut,
I niamił tabie ŭžo rodny kut,
Dzie rypiać, nibyta płačuć, dźviery,
Praź jakija viecier zalataje
Z vułicy, dzie zorka maładaja,
Jak u čornych travach, u niabiosach
Vyrasła i śviecicca adna,
Kvołaja, jak hetaja viasna,
Śvietłaja, niby iskrynka ŭ ślozach...
 
16–22.VI.2005.
 
 
 
 
Balada paniadziełka
Pačynajecca dzień, jak pažar,
U jakim niechta siońnia zharyć
I ŭźlacić adzinoka da chmar,
Kab kamuś adzinoka tut žyć
I zharać u niabačnym ahni,
Što z samoty niabiesnaj, jak cień,
I ziamnoj, jak trava, mituśni.
Jak patop, pačynajecca dzień.
Pačynajecca dzień, niby kroŭ
Uspłyvaje z hłybokich azior,
Prastupaje ź zialonych łistoŭ,
Što mo zaŭtra pamknucca da zor
I ŭpaduć nam pad nohi z taboj
Na darozie, što siońnia ŭ hrazi.
Tut mahiły adna na adnoj,
Tut paety lažać i kniazi,
Što zharełi ŭ niabačnym ahni
I nia dumałi, kab jak pažyć,
Adno viedałi – ichnija dni
Jak ćviki, što ŭ Chrystovym kryžy.
 
 
 
 
Balada aŭtorka
...U aŭtorak ty zapłačaš razoŭ sorak,
I ničoha tut nia źmienicca ani,
Bo aŭtorak novy pryjdzie, jak aŭtorak,
Jak prychodziać i prychodziłi ŭsie dni,
Dzie było ŭsio, jak ślaza na viejcy ŭ maci,
Što adna, jak i adno ŭ ciabie žyćcio,
Sumnaje, jak pieśnia ab zabytaj chacie,
Dzie na hanku, byccam by ahoń, łiścio.
I ničoha ty nia skažaš, a maŭkłiva
Pojdzieš praz aŭtorak, jak praz haj stary.
Budzieš ty niaščasny, budzieš ty ščaśłivy,
I ŭsio budzie tak da času da pary,
Bo ŭ aŭtorak ty zapłačaš razoŭ sorak,
I nichto nia ŭbačyć tut ślazy tvajoj,
Bo aŭtorak budzie, budzie jak aŭtorak,
Byccam viecier, byccam nieba nad ziamloj...
 
 
 
 
Balada sierady
...A ŭ siaredu da ciabie ja nie pryjedu,
Jak nia vierniecca ŭsio toje, što było,
I ty budzieš płakać cełuju siaredu,
I ciapłić u śviečkach boskaje śviatło,
I vychodzić časta z chaty na darohu,
Na jakoj kaluhi voknami ŭ toj śviet,
U jakich nia bačna siońnia aničoha,
U jakich ubačyć mo adzin paet
Nieba i minułyja hady-časiny,
Dzie z taboju my ščaśłivyja byłi,
Maryłi pra volu nie svaju, Ajčyny,
Što była i budzie viečna na ziamłi...
Adyšło byłoje, jak i nie byvała,
I ŭ siaredu nie sustrecca mnie z taboj.
Ty tady druhoha ŭ parku sustrakała,
Ja tady ž u parku dumaŭ ab druhoj.
I ŭ siaredu da ciabie ja nie pryjedu,
Jak nia viernucca ščaśłivyja hady,
Dzie ŭ aŭtorak całavaŭsia razoŭ sorak
I ćviłi zimoju zorkami sady...
 
 
 
 
Balada čaćviarha
Čysty čećvier, jak papiery čysty łist
I jak pieršy śnieh, što siońnia za vaknom,
Dzie ŭ niabiosach sonca, jak čyrvony łis,
Śled u chmarach zamiatajučy śviatłom,
Ad ciabie na zachad uciakaje znoŭ,
I ty znoŭ imknieš niaviedama kudy,
Niby voŭk, jaki spałochaŭsia vaŭkoŭ,
Što pryjšłi da rečki da žyvoj vady,
A vada schavałasia pad śnieh i lod.
Čysty śnieh, niby papiery čysty łist,
Prad jakim ty hrešny, prad jakim śviaty,
Sumny, jak u lod umierzły parachod,
Strašny, niby na duełi kułi śvist.
Projdzie čas – i śnieh znoŭ zrobicca vadoj,
I, niby Chrystovy nohi, bierahi
U raki abmyjucca, i my z taboj
Pojdziem u carkvu, kab zamałić hrachi...
 
 
 
 
Balada piatnicy
U piatnicu ty sabrałasia ŭ śviatłicu,
A śviatłicy toj užo daŭno niama,
I ty stała płakać i ŭ ślazach małicca,
I płyła nad śvietam savanam zima,
I kryčała varańnio pa-nad darohaj,
Pa jakoj išła ty, jak idzie śviatło
Pa hałinach drevaŭ, kab viasnoj z tryvohaj
Łiście, niby sonca, raptam prarasło.
I hladziełi śledam za taboj vaŭkami
Ludzi, što zabyłisia, što tut jany
Na svajoj ziamłi, i mohuć być ludziami,
I zimoj nia tolki śnić pra ščaście sny,
Bo ŭ piatnicu ty sabrałasia ŭ śviatłicu
I śviatłica budzie, jak i budzie cień,
I karotkaj budzie našaja piatnica,
Jak tvaja spadnica, što vyšej kaleń...
 
 
 
 
Balada suboty
«U subotu preč hani samotu...» –
Ty skazaŭ, jak śviečku zapałiŭ,
I toj śviečkaj aśviaciŭ subotu
I vina, niby śviatła, nałiŭ
Za siabroŭ i vorahaŭ, jakija
Pomniać, što ty jość, jak hety śviet,
Dzie my ŭsie samotnyja, takija,
Jak rasa na vosieńskaj travie,
Nad jakoj viatry latuć i chmary
I źnikajuć, jak źnikajem my –
Chtoś u połi, chtoś u tłumnym bary,
Chtoś u čornaj cišyni turmy,
Bo nichto nia pryjdzie i nia skaža:
«Ja ciabie, samotnaha, lublu...»
I ŭmih biełym śnieham stanie saža
I ŭpadzie na hrešnuju ziamlu
Ź nieba, pad jakim štodnia zharajem,
Vieračy – kamuś patrebny my,
Bo subotu, jak viasnu, čakajem,
Nie spaznaŭšy budniaŭ, jak zimy...
 
 
 
 
Balada niadziełi
Adychodzić niadziela, jak sonca zachodzić,
Jak žyćcio ŭžo pražytaje čornaj ziamloj,
Zasypajecca ciemraju sonca i ŭ lodzie
Najhłybokich niabios čyrvanieje kryvioj
Tych herojaŭ, jakich my nia pomnim z taboju...
Adychodzić niadziela, jak Nojeŭ kaŭčeh
Adpłyvaje, i pierad patopnaj vadoju
Jon jak łist, na jakim naš zapisany hrech...
 
5–8.XI.2004.
 
 
 
 
Balada studzienia
Studzień biaź śniehu, jak łuh biez travy.
Siońnia Kalady. Idziom da carkvy.
Chto pamałicca, a chto – pamaŭčać,
Chto naradzicca, a chto – pamirać.
Čorna navokał, nibyta pažar
Tut uzdymaŭsia, jak les, až da chmar,
Dzie adzinokaja zorka ciapleła
Śvietłaja, byccam Chrystovaje cieła,
Što nie astudziać nikołi viatry.
Siońnia ty juny, a zaŭtra – stary
Budzieš spakojna iści da carkvy,
Byccam by śnieh, što niadaŭna lacieŭ
Łiściem bialutkim z aniołavych dreŭ
U cišyniu pažaŭciełaj travy,
Kab tam, źnikajučy, studzień lubić
Stolki, pakul śnieh ź niabiosaŭ lacić...
 
 
 
 
Balada lutaha
Pytajecca luty: «Ci dobra abuty?»
I vietram ściudzionym ździraje śniahi
Z darohi, jak skuru z vužaki zasnutaj,
Jakoj śvietła śniacca ludskija hrachi.
I ty znoŭ baiśsia daloka ad chaty
Iści praz zaviejnuju biełuju noč,
Bo ŭ niebie za chmaraju niechta rahaty
Ź ziamłi nie advodzić zadymlenych voč,
Dzie z kominaŭ dym, adlatajučy ŭ nieba,
Vijecca nad vioskaj kudzielaj ź ciapła,
Dzie tonkija nitački zimniaha srebra
Utkałisia j śvietła latuć da śviatła
Zadumłivych zorak, što bolš ad marozu
Nia mohuć užo razmaŭlać miž saboj...
 
 
 
 
Balada sakavika
...I tresnuŭ lod, jak nieba, pad nahami,
I chłynuła vada, nibyta z horła kroŭ,
I papaŭzła, niby źmiaja, za nami,
I, by ŭ kaŭčehi, my da bierahoŭ
Pabiehłi napałochana i dzika,
Niby vaŭki, što pieršy raz ahoń
Ubačyłi, jak śmierć svaju, viałiki
I ŭmih zabyłisia pra vieśni hon,
Bo tresnuŭ lod, jak viečnaść, pad nahami
I chłynuła žyćcio, niby vada,
Chałodnaje, dzie my pavinny sami
Uciamić, što jość radaść, što biada.
I, jak pa lodzie, my biažym pa śviecie,
Nia znajučy, što nas čakaje tam
Za dallu biełaj, dzie viasna, i viecier,
I čorny les, i bieły-bieły Chram...
 
 
 
 
Balada krasavika
Viarnułisia ptuški z dalokich krain,
I tolki damoŭ nie pryjšoŭ ty adzin,
Bo doma niama – jaho zmyła vadoj,
Samotna-viasnovaj, nibyta ślazoj.
I bačyłi ludzi, jak dom tvoj spłyvaŭ
U śviet, jak kaŭčeh, pamiž dreŭ, niby traŭ,
Vysokich i čornych, jak cień ad biady,
I kryhi płyłi, jak Charonu łisty...
I ludzi hladziełi na mora-vadu,
I kožny małiŭsia – pałochaŭ biadu,
I sonca ŭzychodziła pa-nad ziamloj
Viałikaj i śvietłaj małitvaj ludskoj.
I tam, dzie tvoj dom adzinoka stajaŭ,
Uspychnułi kvietki siarod žoŭtych traŭ,
Nibyta vuholle zabytych kastroŭ,
Nibyta samota pražytych hadoŭ...
 
 
 
 
Balada traŭnia
Trava, jak ahoń, prarastaje praz tło,
I, niby vino maładoje, śviatło
Dušu tvaju chmiełić da kryku, da śloz.
A nieba samotnaje, niby Chrystos,
Hladzić na travu, što, nibyta ćviki,
Staroje łiścio prabivaje naskroź,
I vyjuć viatry – maładyja vaŭki,
Što kroŭ tut adčułi – na travach rasu,
Jakuju z travy tvaje nohi strasuć,
Kałi ty znoŭ vyjdzieš na łuh, jak u śviet
Trava, što ahniom prarastaje praz tło,
Kab tło znoŭ zhubiłasia ŭ novaj travie
I kvietkami, niby ahniom, zaćviło...
 
 
 
 
Balada červienia
Pačynajecca leta, niby adzinota
Znoŭ sprabuje spakojna napomnić tabie,
Što ciapier ad žyćcia nie schavacca za płotam,
Bo schavacca, nibyta ŭtapicca ŭ žurbie
Pa minułym, jakoje travoj zarastaje,
I ničoha nazad nie viarnuć, što było.
I ŭ tvoj sad zalataje pčała załataja
I źbiraje hustoje na kvietkach ciapło.
I hladziš ty na kvietki i ŭžo adčuvaješ,
Što ŭžo chutka i červień, jak dzień, praminie,
I ŭ hai sałaviej, by pamre, adśpiavaje,
I, jak śpiełaja višnia ŭ błakitnym vinie,
Sonca ŭ niebie spłyvie ŭ niebakraj za lasami,
I ty budzieš spakojna svoj śviet abžyvać,
Što abmyjecca zaŭtra daždžom, jak ślazami,
I nia budzie kałi pa byłym sumavać...
 
 
 
 
Balada łipienia
Kupalskija vianki płyvuć pa rečcy,
A kvietku-paparać ty nie znajšła.
I choć havorać: «Čas usio zalečyć...»
Tabie adnoj, by ŭzimku da žytła,
Viartacca nieachvota ŭ adzinotu
Pryhožuju, jak z čornych śłiŭ vino
U kryštalovaj ružy, što jak ź lodu,
Jakuju kinuć chočacca daŭno
Ab ścienku, za jakoj śviatło i vola
I dzie kupalskija vianki płyvuć
U śviet, kab nie źjavicca ŭžo nikołi
U hetym krai, dzie daŭno žyvuć
Samotnyja, pryhožyja dziaŭčaty,
Što kvietku-paparać šukać iznoŭ
Nastupnym letam vybiehuć kryłata
I, nie znajšoŭšy, viernucca damoŭ...
 
 
 
 
Balada žniŭnia
Paśpieły jabłyk padaje na doł,
Nibyta kropla soniečnaha leta.
Śviatła na kroplu mienieje naŭkoł.
Jak śpieły jabłyk, jak ślaza paeta,
U biezdań času, dzie niama śviatła,
U biezdań času, dzie nia budzie nočy,
Lacić śviatło, a noč užo była...
I nieba sumnaje, jak našy vočy,
Bo leta adychodzić nazaŭždy,
Jak žoŭtaja łistota, adlataje
Praz tumany, praź viecier, praz daždžy,
Praz pole, dzie sałoma załataja,
Dzie ŭ vosień ty idzieš, jak u ahoń,
Što dzieści za haroj, niby za śvietam,
Dzie pje vadu z raki čyrvony koń
I sonca płavicca ŭ vadzie, jak leta...
 
 
 
 
Balada vieraśnia
Vierasami pachnie ranicoju viecier.
Ściežki ŭsie hrybnyja zastałisia ŭ lecie,
Jak u pamiaci tvajoj śviatłyń-­daroha
U baćkoŭski dom, dzie ŭžo niama nikoha,
Dzie kala vakna čyrvonaja kałina
Śvietłaja, niby ciapier tvaja Ajčyna,
Dzie spakusna pachnie viecier vierasami,
Dzie ŭ niabiosy sumnymi, jak śviet, vačami
Ty hladziš i bačyš – ptuški, jak byłoje,
Pralatajuć, pavucińnie załatoje
Abryvajučy, što sonca pierad nami
Raśpusciła, kab znajšłi my sami
Ściežki i darožki da svajoj Ajčyny,
Dzie zaŭsiody śvietła j horka ad kałiny...
Ty idzieš praz pole, za taboju viecier,
I, zdajecca, anikoha ŭ cełym śviecie
Bolš niama...
 
 
 
 
Balada kastryčnika
Ty idzieš praz pole, za taboju viecier,
A ŭ niabiosach chmary, sonca sonna śviecić,
Byccam daharaje, byccam pamiraje,
I ŭ travie zžaŭciełaj viečar prarastaje
Z kropiel daždžavych, niby z apałych zorak.
Niby viekavy kurhan, daloki ŭzhorak
Prad taboj vidniejecca, płyvie ŭ tumanie,
I hladziš praz chvilu, jon, jak dzień, rastanie,
I damoŭ ty pryjdzieš, i sustrenie ciša,
Niby ruža zaćvicie la kryža...
 
 
 
 
Balada łistapada
Na mohiłki idzieš niaśpiešna da dziadoŭ,
Niby z parezanaje vieny vyciakaje kroŭ,
I viečnaść, jak samota vosieńskija ściežki,
Spakojna napaŭniaje vystyłyja vieny,
I drevy čornyja, nibyta hałavieški,
I pomniki, niby razburanyja ścieny,
Pierad taboj, dzie ty ni razu šče nia byŭ,
Niby ŭ žyćci nie sumavaŭ i nie lubiŭ
Nikołi ty pad hetym niebam, što jak tło,
Dzie zorki, niby ŭ popiele načnym vuholle,
Jakoje aśviatlaje toje, što było
I ŭ hetym śviecie nie paŭtorycca nikołi,
Jak heta vosieńskaja ściežka da dziadoŭ,
Dzie łiście, jak ahoń,
                                            dzie łiście, niby kroŭ...
 
 
 
 
Balada śniežnia
Jak suśvietny patop, z vietram śnieh.
Jak suśvietny pažar, łistaboj
U śniahach patanaje z žurboj
I ŭspłyvaje nad śnieham, jak śmiech
Nad samotaj, jakaja była
U łistocie, jakoj nie ŭźlacieć,
Bo ŭ łistocie zamierzłaja miedź
Da śsiviełaj travy pryrasła,
Pa jakoj dabiracca damoŭ
Praz zavieju, niby praz patop,
Dzie nad hurbami poŭnia, jak snop
Załaty, uspłyvaje iznoŭ
Z-za lasoŭ, jak ź minułych hadoŭ,
Što na hetaj nam rodnaj ziamłi
Sa śniahami viasnoj adpłyłi
U biaźmiežža j biazdońnie viakoŭ,
Nad jakim zaviei šumiać,
By anioły i djabły laciać...
 
8–31.I.2005.
 
 
 
 
Daroha da Chrama
Apovieść u prazaičnych minijaciurach
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
 
 
 
 
U dzień soniečnaha zaćmieńnia
...A niechta čakaŭ kanca śvietu,
A niechta ščaśłiviŭ kabietu,
Nia dumaŭ, što budzie paśla.
 
A ty pahladaŭ na niabiosy,
Pryhožy, jak Boh, i ćviarozy,
I ładanam pachła ziamla.
 
I sonca chavałasia ŭ chmary,
I doždž zataplaŭ tratuary,
I ludzi śpiašałisia ŭ Chram.
 
I tolki dzicionak śmiajaŭsia,
Niby z taho śvietu viartaŭsia
I viedaŭ, što ŭsie budziem Tam...
 
 
 
 
*  *  *
U małoj, ale svajoj krainie,
Niby ŭ akijanie na ildzinie,
Ty žyvieš, nia pomniačy błukańnia,
By stary sałdat, svajho kachańnia
Sto hadoŭ čakajučy ŭ akopie,
Bolš nia pomnić, što žyvie ŭ Eŭropie...
Ty žyvieš, i pobač ja z taboju
Adzinoka, byccam za ścianoju,
Kolki hod žyvu i pamiraju
I ciabie, jak śmierć svaju, nia znaju,
Dy i znać nia maju ja žadańnia –
Ad znajomstva nam lahčej ci stanie
Žyć u śviecie, byccam na ildzinie,
U małoj, ale svajoj krainie,
Bieź jakoj my źnikniem, byccam mroi,
Dla jakoj my siońnia šče heroi,
Nu a zaŭtra – lod, jaki rastanie
I žyvoj, jak my, vadoju stanie,
Što napoić brudnyja akopy,
Byccam vieny čornyja Eŭropy...
 
 
 
 
*  *  *
Ja nikomu nia zdradziŭ, tym bolej – Radzimie,
Što mianie, niby dym, nad saboju padymie,
I schavajecca ŭ dymie, nibyta ahoń,
I žyvoj zastaniecca, i mieč na dałoń
Pakładzie, i vaźmu ja naš mieč, i pajdu
Rodny dom baranić i žyvuju vadu
U krynicy, jakaja ciače z­-pad kryža,
Jak z-­pad serca da Boha ŭźlataje duša...
Ja nikomu nia zdradziŭ, nia zdradžu nikołi,
Jak vałun, što lažyć zatravieły na połi,
I zdajecca, što jon nie patrebny nikomu,
Niby pomnik u połi sałdatu žyvomu,
Što viarnuŭsia damoŭ, i svoj dom nie znajšoŭ,
I, nibyta da siabra, na pole pryjšoŭ,
I, abniaŭšy vałun, raskazaŭ pra niadolu,
I vałun pakaciŭsia pa čystamu polu
I zrabiŭsia dla rodnaha doma ścianoju,
Pad jakoju, mahčyma, zahiniem z taboju
Za vałun, što na połi, za tyja kryžy,
Za jakija ŭ nas siońnia kidajuć hłyžy...
 
 
 
 
*  *  *
Prychodziać vieršy, jak zabojcy, nočču
I, zabivajučy spakoj ziamny,
Praz noč paeta honiać ściežkaj voŭčaj
Da čystaje papiery, jak ściany,
Kala jakoj rasstrelvajuć samotu,
Zialonuju, jak pieršaja trava,
Što pa viaśnie pryŭkrasiła bałota,
Dzie pravałiłasia ŭ niabyt carkva.
Prychodziać vieršy, jak łisty ad śmierci,
I chočaš ich čytaj abo spałi.
I možaš ty ź niabiosaŭ zorki ścierci,
Niby rasu čyrvonuju ź ziamłi,
Ale prychodziać, jak zabojcy, vieršy
I, zabivajučy spakoj ziamny,
Pa­-nad tvajoj dušoju sud svoj vieršać,
Nia znajučy, što hrešnyja j jany...
 
 
 
 
*  *  *
Heta naša z taboju ziamla! Heta naša,
Tamu što nam z taho, što nam niechta tut kaža,
Što daremna my movu svaju bieražom,
Kałi zaŭtra ŭ niabyt nas tut zmyje daždžom,
Što praljecca ź niabios i zatopić naš śviet.
Dy niaŭžo chto havoryć tak – pieražyvie
Toj patop, što čakaje napieradzie ŭsich?
I hladžu ja ŭ vadu, jak u vočy čužych
Nieznajomych ludziej, što, nibyta arda,
Pobač z nami žyvuć, jak u rečcy vada,
Što pa našaj ziamłi praciakaje da mora,
I nichto joj pra hibiel jaje nie havora,
I nichto joj nikołi, nikołi nia skaža:
«Heta naša spradvieku ziamla! Heta naša!»
Choć i treba skazać, jak kułak pakazać,
Bo tut žyć nam i tut nam z taboju kanać,
Bo ŭ nas inšaj ziamłi nie było i nia budzie,
Bo my ludzi z taboj, bo my hetkija ž ludzi,
Jak usiudy na hetaj ziamłi, jak usie,
Jakich niekałi ŭ mora vadoju źniasie,
Što praljecca ź niabios i zatopić naš śviet,
I nichto anikomu nikołi ŭžo ŭśled,
Jak małitvu prad Boham adzinym, nia skaža:
«Ojča naš, heta naša ziamla... Heta naša...»
 
 
 
 
*  *  *
...Treba spravu rabić, a nia pić,
Bo naš čas, jak strała, pralacić
Praź ciabie, praź jaho, praź mianie,
 
I chtoś skaža: «Nu što my mahłi!
My adny, jak siroty, byłi...»
I ŭśmichniecca nam śmierć u vinie.
 
I anioły nia ŭspomniać pra nas,
I pra našu Ajčynu, i čas,
Što strałoju praz nas pralacić.
 
Što ŭ vinie sutnaść naša, nia vier,
Bo nichto nam nia skaža ciapier:
«Treba spravu rabić, a nia pić!»
 
 
 
 
Kazka pra vaŭka
Viecier u połi ahoń raździmaje,
Popieł da nieba, jak słup, uzdymaje,
I ŭžo, zdajecca, na słupie na tym
Nieba staić, jak na vohniščy dym.
Voŭk la ahniu pasivieły siadzić,
Byccam by idał, na pole hladzić.
Voŭk adzinoki siem dzion nie zaśnie,
Budzie maŭčać u čakańni mianie.
Tolki mnie ŭ pole ciapier nie chadzić –
Popiełu słup tam da nieba staić.
Vyjdzie z chaciny spjanieły susied,
Łajučy žonku i ŭvieś hety śviet,
Pojdzie praz pole adzin da vaŭka,
Nie zadryžyć u susieda ruka...
Voŭk pierad śmierciu, jak djabał, zavyje,
Pyrsnuć u prysku vuhłi załatyja...
Buduć u chatach susiedzi siadzieć
I na susieda praz šyby hladzieć.
 
 
 
 
Apošni dzień dvaccataha stahodździa
Apošni dzień dvaccataha stahodździa...
Ciarusić śnieh. Tuman. Razvodździe,
Niby viasnoj, jakaja śnicca nam.
Praź bieły śnieh, niby praź bieły Chram,
Idu damoŭ, šukajučy svoj dom,
Napoŭnieny samotaj i śviatłom,
Nibyta novy nojeŭski kaŭčeh,
Što prapłyvie praź ślozy i praź śmiech,
I novy dzień praljecca z tych vakon,
Dzie śviečki nie patuchłi la ikon.
Apošni dzień dvaccataha stahodździa...
Vina ź siabrami vypić nie zaškodzić,
Ale nikoha doma ź ich niama.
Idu damoŭ, i ŭśled idzie zima,
I viecier mokry z­-pad kustoŭ paŭzie
I łichtarami na słupach trasie.
Ale nia strašna, bo idu damoŭ,
Jak hety śnieh, što na ziamlu syšoŭ,
Kab zaŭtra pad nahami ŭ nas rastać...
Apošni dzień...
                                  Nia treba sumavać!
 
 
 
 
*  *  *
Viałikaja, samotnaja Rasija,
Zaŭsiody ŭ zołacie i ŭ łachmanach,
Hladziš u dalečy, tabie čužyja,
Niby na hołaje dziaŭčo manach.
A my nia ŭdalečy, my prad taboju,
Nia bojsia, my nikudy nie ŭciačom
I nie źniasiom svaju ziamlu z saboju
Ni nočču ciomnaj, ni najśvietłym dniom.
Viałikaja, samotnaja Rasija,
Jak mnoha azijatčyny ŭ tabie,
Dy harady lublu tvaje małyja,
Dzie ŭ noč na vadaściokavaj trubie
Ihraje viecier Hłinku dla paeta,
Jaki pryjechaŭ nie z krajoŭ čužych,
A ź śvietłaha biarozavaha leta,
Dzie mnoha pryhažuniaŭ maładych,
Što chočuć hodna žyć pad rodnym niebam,
Dzie viečna prodki našyja žyłi,
Jakim ziamłi čužoj było nia treba,
Dy nie curałisia svajoj ziamłi.
Viałikaja, samotnaja Rasija,
Viałikaj budź, jak boskija damy,
Nie z-­za taho, što źnikniem my, «małyja»,
A z-­za taho, što budziem my!
 
 
 
 
Zhubicca...
Zhubicca ŭ vosieńskim hustym tumanie,
Niby zhareć u vosieńskim ahni,
Niby raźbicca na aeraplanie,
Upaŭšy ź nieaniolskaj vyšyni,
Chacieła ty, pračnuŭšysia daloka
Ad horada, dzie viečna tłum i dym.
A tut la vokan lotaje saroka
I nas zavie ŭ biareźnik załaty,
Nibyta ŭ Chram, dzie nas daŭno z taboju,
Ščaśłivych, jak nikołi, nie było.
Zhubicca, kab zastacca, być z rakoju,
Dzie stronha, jak zastyłaje śviatło.
Zhubicca, i hladzieć u ciemru nieba,
I nie bajacca, što žyćcio minie
I budzie nam ničoha ŭžo nia treba,
Jak pyłu, što pryhreŭsia na vaknie.
 
 
 
 
*  *  *
Našy nia pryjduć, bo našych niama,
I nam čakać ich z taboju darma.
Im nie viarnucca. Adkul i kudy?
Im nie viarnucca nikołi siudy
Tak, jak nikołi nia vierniecca dym
Da papiałišča nazad, dzie siadzim,
Niby trava, što šumić da pary,
Pokul zaviei niama na dvary.
Pokul śniahami ŭsio nie zamiało,
Śnieh usprymajecca niby śviatło,
Što aśviatlaje apošnija dni,
Dzie my z taboju, jak na dałani
Boha, jakomu siabie addajom,
Byccam łiścio,
                                  što lacić nad ahniom,
Vohniennaj śmierci siabie addaje,
Nie razumiejučy sensu jaje...
Našy nia pryjduć,
                                            bo našych niama,
Našy nia pryjduć,
                                            bo zaŭtra zima...
 
 
 
 
*  *  *
Ty ŭciakaješ... Kudy? Sam nia znaješ,
Bo hałoŭnaje – znoŭ uciakaješ
Praź lasy, praz pałi, praz bałoty,
Jak ad cieniu, ad miortvaj samoty.
Uciakaješ, jak vieny ŭskryvaješ,
Jak siabie na šmatki razryvaješ
I kryvioj załivaješ svoj šlach
Na travie, na vadzie, na piaskach,
Dzie ŭžo ŭśled za taboju biahuć
Maładyja vaŭki i niasuć
Adzinotu svaju, jak štandar,
I bušuje trava, jak pažar,
I ŭskipaje vada, niby škło,
I piasok na šlachu, jak śviatło,
Što z parezanych vienaŭ ściakaje.
Uciakaješ, jak źvier, uciakaješ,
Cišyniu, niby lod, raźbivaješ,
I tvoj cień, jak vada, zataplaje
Tych, chto ŭśled za taboju ŭciakaje
Praz pałi, praź lasy, praz bałoty
Ad ułasnaj, jak śmierć, adzinoty,
Ad žyćcia, što pryhožym zaviom,
Ad žyćcia, u jakim my žyviom,
Jak trava, jak vada, jak piasok,
Jak zahnany sabakami voŭk...
 
 
 
 
*  *  *
U susiedniaj krainie vajna.
Nu a ty tut pamior ad vina,
I ciabie zakapałi ŭ ziamlu,
Dla jakoj ty ni razu «lublu»
Nie skazaŭ, bo lubiŭ ty biaz słoŭ,
Jak vino, hety pošum lasoŭ,
Heta pole, dzie siońnia bylnioh,
Hety pył nad samotaj daroh,
Dzie badziaŭsia z rańnia da ciamna...
A ŭ susiedniaj krainie vajna.
Ty lažyš u baćkoŭskaj ziamłi.
A ŭ susiedziaŭ dajuć medałi.
Ty pamior. Ty pamior ad vina.
A ŭ susiedniaj krainie vajna.
 
 
 
 
*  *  *
Napoŭniena nieba čyrvonaj vadoj,
Jak boskaje voka asieńniaj ślazoj,
I dzień pačynajecca, niby pažar
Uschodzić pa łiści klanovym da chmar,
Što śvietła płyvuć, jak minułyja dni,
Što ŭ łiści čyrvonym, nibyta ŭ ahni,
Prajšłi, adšumiełi, nibyta łiścio,
I naša z taboj aśviaciłi žyćcio
Pad niebam samotnym na tłumnaj ziamłi,
Dzie my adzinokimi ŭčora byłi,
Jak łiście, što, vietram sarvanaje z dreŭ,
Lacieła praz doždž da vakon, dzie hareŭ
Ahieńčyk, jak zorka, jak kropielka dniu,
Jak kropka, što ŭ vieršy, satkanym z ahniu,
Jaki ja tabie, jak žyćcio, pryśviaciŭ,
Nibyta siabie dla ciabie padpałiŭ,
Kab nieba nad nami čyrvonaj vadoj,
Jak boskaje voka asieńniaj ślazoj,
Naš dzień pačynała...
 
 
 
 
Mnie śniłasia Vilnia
Jak kvietak bukiet na šlachietnaj mahile,
Znoŭ Vilnia maim uładaryła snom,
Kałi mianie ŭ Vilniu, by ŭ Chram, nie puściłi,
Niby handlara, što handluje vinom.
...Ja spaŭ i pračnuŭsia i ŭbačyŭ darohu,
Jakoj mnie da Vilni iści i iści,
Nibyta adviečnaj darohaj da Boha,
Nibyta ahniu pa apałym łiści
Da śviečak u Chramie, jaki šče stvarajem,
Jakoha niama i ci budzie zusim...
Mnie śniłasia Vilnia, jak Chram pierad rajem,
Mnie śniłasia Vilnia, jak Jerusałim.
 
 
 
 
Dunin-Marcinkievič u Lucincy
Nia treba čužoha, nia treba čužoha!
Ni hrošaj, ni movy, ni Boha –
Ničoha nia treba čužoha!
Mužyk biełaruski – mužyk,
Jon słuchacca pana pryvyk.
Jon z panam razumnym – razumny,
Dy tolki voś pan niešta sumny.
I carskija ŭłady – nia rady,
Špiki, jak sabaki, la chaty.
Jakuju jon škołku trymaje?
Niaŭžo jon zakonaŭ nia znaje?
A panu šče śnicca paŭstańnie
I vierycca ŭ śvietłaje rańnie,
Dy tolki nia treba čužoha:
Ni praŭdy, ni vołi, ničoha,
Ničoha nia treba čužoha!
...Viatry za vaknom zavyvajuć,
Śniahami ahoń zasypajuć,
Dzie čujucca kryki i śmiech.
I syplecca, syplecca śnieh
Na łipu, na chatu, na dolu.
I śviečka aśviečvaje volu,
Jakoj nie było i ci budzie.
Za voknami mroi i ludzi,
Nadziei, biada, spadziavańni
I biełaja, sumnaja pani,
Jakaja sustrečy čakaje,
Jakaja adna i śviataja,
I joj nie patrebna čužoha
Ni syna, ni movy, ni Boha,
Ničoha čužoha, ničoha!
 
 
 
 
*  *  *
Varjackija vieršy paeta-varjata,
Nibyta ŭ ahni jaho rodnaja chata,
Mnie noč aśviaciłi varjackim śviatłom,
Nibyta ŭspaminy strašnyja prad snom
U hetaj načy, dzie tak strašna zasnuć,
Nibyta pa vienach nažom pałasnuć.
Varjackija vieršy paeta-varjata,
Nibyta kachańnie viadźmarki i kata,
Čytaju, i płaču, i sam varjacieju,
Što tak pa-varjacku pisać ja ci ŭmieju
Pra naša žyćcio, što nia viečna, jak son,
Jak hetaja noč, što staić la vakon
Kvatery majoj, majoj śvietłaj turmy,
Dzie možna schavacca ad šeraj zimy
I, vieršy čytajučy, mroić pra leta,
Što dychaje ŭ ryfmach varjata-paeta...
 
 
 
 
Na stancyi «Niamiha»
Vychodžu z metro, byccam by z taho śvietu,
Nia śviečku palu, a palu cyharetu.
Toj śviet zastajecca ŭ mianie za śpinoju.
Toj śviet, jak stupieńki miž mnoj i taboju.
Dy ja ŭsio dalej i dalej pa praspekcie
Idu pa asfalcie, nibyta pa Lecie,
Dzie nam nie sustrecca nikołi z taboju.
Toj śviet, jak ściana miž taboju i mnoju.
I nočču śviatoju ŭ ciamrečy perona
Milhnie elektryčka, jak čovien Charona,
I kinieš pad nohi ty mnie cyharetu,
Nibyta zapisku baćkam
                                                    z taho śvietu...
 
 
 
 
*  *  *
Hety dzień jak tvaja adzinota,
Jak raźbitaja plaška vina.
Doždž šumić za vaknom, jak łistota
Rajskich dreŭ, što pryjšłi da vakna.
 
Hety dzień jak tuman nad rakoju,
Za jakim nie pabačyš raki,
Što ciače, jak žyćcio prad taboju,
I źnikaje ŭ suchija piaski.
 
Hety dzień byccam taja daroha,
Što viadzie praz staryja kłady,
Na jakoj nie sustrenieš nikoha,
Akramia pałynu i žudy.
 
Ty hladziš praz vakno, jak praź nieba,
I ničoha nia bačyš za im,
I tabie aničoha nia treba,
Jak nia treba mnie Jerusałim...
 
 
 
 
*  *  *
Voŭk kryvi, jak my vina, napjecca,
Vierabiej skluje svaju miakinu...
Na kaho ty nas, paet, pakinuŭ?
Anichto nidzie nie adhukniecca.
Projdzie doždž, i na kładach trava,
Jak małitva, praraście ź niabytu.
Vobłaka, jak Sysava carkva,
Prapłyvie pa viečnaści błakitu
Ź vieku ŭ viek, dzie nam ci być z taboju,
By stajać prad biełaju carkvoju,
I za ŭsie, usie hrachi svaje
Być niamymi, jak kryžy, kamieńnie,
Tolki čuć, jak sałaviej piaje,
Tolki bačyć, jak tancujuć cieni
Na kładach, dzie, jak ahoń, paet
Anikomu z nas nie adhukniecca
Dy ŭzdychnie travoju nam uśled
I daždžu za nas, jak my vina, napjecca...
 
 
 
 
*  *  *
Za vaknom Eŭropa i zima.
Vypić by harełki! Dy niama.
Ni harełki, ni za što kupić.
Doŭha možna žyć, kałi nia pić.
Fortku adčyniu i zakuru,
Kavu dla nastroju zavaru,
Pazvaniu tabie i raskažu,
Jak adzin ja la vakna siadžu.
Za vaknom Eŭropa i zima.
Tolki eŭrapiejskaha niama
Tam ničoha ani ŭ čym, nidzie.
Ź nieba śnieh, jak azijat, idzie,
I niama jamu kanca zusim.
Nada mnoju cyharetny dym,
Niby pryvid rajskaha žyćcia.
Śnieh idzie, i ŭžo niama śmiaćcia
Za vaknom, i tolki śnieh, i son,
I nasuprać dom, jak bieły słon.
 
 
 
 
*  *  *
Ty zachodziš u Chram, jak u nieba ŭźlataješ,
Pra jakoje adzin ty na śviecie i znaješ,
Bo tvajo heta nieba i tam Božy dom.
I samota tvaja, što ŭ dušy vyśpiavała,
Uźlacieła z taboj i Małitvaju stała
I źłiłasia z vysokim, jak nieba, śviatłom.
 
Ty zachodziš u Chram, jak viartajeśsia ŭ śviet,
Dzie travoj nie zaros Boha našaha śled.
I pakul my prychodzim u Chram – nie ŭtravieje
Ni daroha damoŭ, ni ściaža da śviatyń,
Naša mova nia sčeźnie, jak sčezła łatyń, –
Našu movu Pan Boh razumieje.
 
 
 
 
Vałacuha

Nie chadzicie za mnoj.
#Anatol Sys

 
Vy za im nie chadzicie, bo jon vałacuha
I ŭsie słovy jaho – ad niačystaha ducha.
Navat płača kałi – jon śmiajecca ślazami,
Nie chadzicie za im, jak kazły za kazłami.
Jon nia lubić usich, vas pradaść za žančynu
I vialmožnamu panu, i sabačamu synu.
Vy za im nie chadzicie, i nia treba – za mnoju,
Ja taksama jašče nie admyŭsia ad hnoju,
A idzicie za tym, chto viek budzie śviatym,
Što nad vami ŭźlacić, jak nad vohniščam dym...
 
I nad vohniščam dym uźlataje, źnikaje,
I jaho anichto tut nazad nie čakaje.
 
 
 
 
*  *  *
Ničoha ŭ śviecie viečnaha niama...
I navat Chram – nia toje što turma –
Adnojčy raptam musić razvałicca.
 
I možna hetym suciašać siabie,
Znachodzić štoś aniolskaje ŭ žurbie.
A možna prosta z ranicy – napicca.
 
A možna prosta žyć i sumavać
I toje, što prajšło, – nie škadavać,
Jano było jak vypitaja plaška.
 
Ničoha ŭ śviecie viečnaha niama...
Ciapło minie, pačniecca znoŭ zima,
I budzie bieły śnieh, i budzie ciažka.
 
 
 
 
*  *  *
Ja nie pryvyknu da daždžoŭ nikołi,
Jak nie pryvyknuć dušam da turmy,
Jakija źviedałi hrachoŭnaść vołi
I pomniać šlach ad domu da karčmy.
A doždž idzie, jak Božy sud, biaskoncy,
I miortvy brud zmyvajecca ź ziamłi.
I łiście žoŭtaje, jak reštki sonca,
Na čornaj, niby niekraloh, ralłi.
I ja hladžu z vakna, jak z damaviny,
Jakaja cicha praz patop płyvie.
I ja šapču imia svajoj žančyny,
Jakaja nieviadoma, dzie žyvie,
I lubić doždž. Za što? Sama nia znaje
I znać nia choča, bo žyćcio idzie
I chvilu kožnuju ŭ niabyt źnikaje,
Jak brud, jak łiście žoŭtaje ŭ vadzie.
 
 
 
 
*  *  *
Našym dychańniem napoŭniena nieba,
I nie ŭciačy nam adsiul nikudy.
Znoŭ pavuciny niaŭłoŭnaje srebra
Śvietła płyvie nad prastoram žudy,
Pa-­nad travoj, što daŭno pažaŭcieła,
Pa-­nad darohaju, što zarasła...
I pavucina nada mnoj pralacieła,
Jak nie lacieła i jak nie była.
I pachmurnieła źbiadniełaje nieba,
I pačarnieŭ, niby dym, dalahlad.
Našym spakojem napoŭnicca hleba,
Byccam apałaj łistotaju sad...
 
 
 
 
*  *  *
Nastroj taki, što ŭsio niamiła,
I šery horad, jak mahiła,
Dzie my, jak pryvidy, žyviom.
 
I žoŭty śnieh, i bieły viecier,
I sonny, jak chvaroba, viečar
Dušu apalvajuć ahniom.
 
Ahoń ža nie stušyć vadoju,
Jon byccam kryž pa-nad carkvoju,
Jakaja ŭ pamiaci staić.
 
I ja idu damoŭ z raboty,
I ŭśled śmiajucca idyjoty,
I sił niama, kab ich lubić.
 
 
 
 
*  *  *
Ty sumny, jak śnieh sakavicki na ŭzhorku,
Jak dym nad kastryščam, załitym vadoj,
Jak nočču nad śvietam adzinaja zorka,
Jak kryž la darohi, zarosłaj travoj.
Ty cicha idzieš pa apałaj łistocie,
Jak pryvid, razbudžany ŭ parku daždžom,
Jak chłopčyk praz rečku pa tonkim pa lodzie
Idzie i baicca, jak nočču prad snom
Baicca zastacca adzin u pakoi,
Dzie chutka da ranku patušać śviatło.
Ty cicha idzieš, jak tuman nad rakoju,
Jak z kubačka kavy pa ciele ciapło.
Ty zaŭtra pamreš, niby dojdzieš da domu,
I budzieš z uśmieškaj lažać u trunie,
Nibyta spaznaŭ, nie spaznać što nikomu,
I byccam pra heta skazaŭ ty ŭsio ž mnie.
 
 
 
 
*  *  *
Dymotna kančajecca tłumnaje leta,
Nibyta zharaje ŭ ciabie cyhareta
Na spodku zialonym, jaki pažaŭcieŭ,
Nibyta toj łist, što na stoł tvoj źlacieŭ
Z vysokaha klona, što staŭ adzinokim
U sadzie tvaim, u jakim pad abłoki
Pa dymie ŭzdymałasia ciš nieziamnaja,
Nibyta małitva, jakaja nia znaje
Jašče svaich słoŭ, byccam ptuška palotu,
Jakaja ŭ niabiosy, jak pčoły da miodu,
Imkniecca, bo sumnaje dymnaje leta
Dušu raźbivaje, jak streł z pistaleta
Bje plašku pustuju, jakuju ŭskidaješ
U nieba, nibyta ź joj sam uźlataješ,
Kab bačyć darohu, što tam za haroju,
Dzie my jašče razam šukajem spakoju...
 
 
 
 
*  *  *
U hetym śviecie my žyviom,
Jak matyłi pa-nad ahniom.
I śvietu inšaha – niama.
 
I našyja małitvy – dym –
Płyvuć u hałasie načnym,
Dzie, niby płač, hučyć surma.
 
I chočaš ty svoj śviet stvaryć,
Nibyta sonca zapałić.
I tuchnuć śviečki la ikon.
 
I ŭ choład, i ŭ śviatło zimy
Viartajemsia, jak recha, my,
Pačuŭšy karkańnie varon.
 
 
 
 
Načnaja vakchanałija
Čornaje nieba ŭ čarniutkim vaknie,
Byccam by prorva ŭ čarniutkaj ścianie.
Drevy na vułicy ŭ ciemry šumiać,
Byccam u nieba varony laciać
Z mohiłak čornych, dzie Niechta ažyŭ
I na mahiłach staryja kryžy
Čornaju farbaj farbuje adzin,
Čorny, nibyta zabity muryn.
Doŭha farbuje i kłiča ciabie
Marš Miendelsona syhrać na trubie,
Toj, što valajecca tut pad kustom,
Byccam by bomž pad pachiłym kryžom.
Ź cichaj małitvaj idzieš da vakna,
Jak alkahołik da plaški vina,
I raźbivaješ rukoju vakno,
Kapaje kroŭ na ziamlu, jak vino,
Čornaje, byccam by nieba ŭ vaknie,
Byccam by prorva ŭ čarniutkaj ścianie...
 
 
 
 
*  *  *
My pražyłi dvaccataje stahodździe,
Jak dzień adzin, samotny, niby son,
I śvietły, niby zorka ŭ miortvym lodzie,
I čorny, jak na reštkach Chrama zvon.
 
My addałi dvaccataje stahodździe
Viatram, jakija padymałi pył,
I pył stajaŭ, nibyta kryž pryrodzie,
I na kryžach trymaŭsia niebaschił.
 
My prapiłi dvaccataje stahodździe,
I nas amal niama, jość tolki kryk,
Što my žyvyja, što my nie ŭ bałocie,
Choć šmat chto z nas narodam być advyk...
 
Ale ŭ nas jość dvaccataje stahodździe,
Jano, jak kroŭ u žyłach, u narodzie...
 
 
 
 
*  *  *
Jak kropla šampanskaha ŭ šklancy na dnie,
Tak sonca samotnaj Ajčyny ŭva mnie
Jašče isnuje, ale ŭsio ž prapadaje,
Nibyta jaho chtoś ź mianie vypivaje,
I kaža – ciabie ad samoty ratuju,
I šklanku całuje, jak nieba, pustuju.
I ja razumieju, što ja adzinoki.
Dy čujucca ŭ ciemry znajomyja kroki –
Viartajucca z dalečaŭ šerych siabry
I śledam za imi cikujuć źviary,
Jakim nieviadoma daroha z čužyny
Da hetaj samotnaj dy našaj Ajčyny,
Jakaja dušu ad samoty ratuje,
I chtoś užo šklanku svaju nie całuje.
I sonca pramieńnie hublaje nad Krajem,
Nibyta šampanskaje Boh prałivaje...
 
 
 
 
*  *  *
Nam u hrachach, niby ŭ śniahach, hublacca,
I padać, niby cień, i padymacca,
Niby trava z darožnaha bałota.
I projdzie ŭsio, i hetaje stahodździe
Taksama, jak ahoń pa travach, projdzie –
I papłyvie dalej biaz nas samota.
 
I nie paŭtorycca ničoha ŭ śviecie,
I popieł naš raźvieje ŭ połi viecier,
A šlach ahniu znoŭ zaraście travoju.
Tamu čaho my siońnia jak čužyja?..
A za vaknom vaŭkom zavieja vyje
I śnieh, jak Vij, lataje nad ziamloju.
 
 
 
 
Naračanskija sosny
Naračanskija sosny šumiać, jak harać,
I šumotaj, jak dymam, latuć da niabios,
Kab tam zorkam pra našu ziamlu raskazać,
Pra ludziej i pra ich niezajzdrośłivy los,
Raskazać i viarnucca nazad na ziamlu
Cichim ciopłym daždžom, što nam siły daje,
Kab nia tolki kazać: «Ja Ajčynu lublu...»,
A lubić, jak nikoha na śviecie, jaje
I za sosny, i Narač, i ŭ kvietkach łuhi,
I za ŭsio, što było, i što budzie, i jość,
I za sny, u jakich buduć mnie bierahi
Naračanskija śnicca, niby maładość...
 
Naračanskija sosny šumiać, jak latuć,
Jak viartajucca z vyraju tyja hady,
U jakich našy mužnyja prodki žyvuć
I śviatło bierahuć naračanskaj vady.
 
 
 
 
*  *  *
Viecier chałodny, nibyta sabaka hałodny,
Žoŭtaje łiście zryvaje z pramokłych kustoŭ.
Čornyja ŭ połi darohi, nibyta pałotny,
Moknuć pad niebam źnižełym, dzie šlach žuravoŭ
Źnik za abłokami biełymi, byccam za dymam
Źnikła samotnaja, jak adzinota, Radzima.
 
Viecier chałodny, i daleč, jak dola, čužaja
Z vočaŭ maich vypivaje žyvoje śviatło,
I mnie dušu ciemnatoj, jak vadoj, napaŭniaje
I vymyvaje ź mianie rodnaj chaty ciapło,
Tut bieź jakoha ŭ čužynie mnie žyć niemahčyma,
Choć i čužyna pryhožaja, niby Radzima.
 
Viecier chałodny, nibyta bandyckaja zbroja,
Viecier chałodny, dy treba iści dy iści
Polem, dzie ŭsio amiarćviełaje, šera-čužoje,
Choć i śviatło šče ciapłicca ŭ zžaŭciełym łiści,
Što nad darohaj lataje, nia znaje spakoju,
Byccam by ja na čužynie z samotnaj dušoju...
 
 
 
 
*  *  *
I nam pa vasiemnaccać niekałi było,
I my taksama vieryłi, što pryjdzie čas,
Niby praljecca praz durnuju noč śviatło
I vyśvietłić darohu ščasnuju dla nas.
I my taksama vieryłi, što pryjdzie čas.
 
I my tady lubiłi rodnuju ziamlu
Nia mienš, čym vy, nia bolš, čym našyja dziady,
Choć nie kryčałi, byccam by zaklon: «Lublu!»
Nasiłi ŭ sercy rodnych słoŭ ahoń śviaty
Nia mienš, čym vy, nia bolš, čym našyja dziady...
 
A čas lacić, niby z atrutaju strała,
I ad jaho nam nie schavacca anidzie,
Jak śniehu ŭ travach nie schavacca ad ciapła,
Jak nie schavacca ŭ załatych piaskach vadzie,
I nam nikołi nie schavacca anidzie.
 
«I nam pa vasiemnaccać niekałi było...» –
I vy taksama skažacie, jak projdzie čas,
Niby praljecca praz durnuju noč śviatło
I vyśvietłić darohu ščasnuju dla vas,
I vy taksama skažacie, jak projdzie čas...
 
 
 
 
*  *  *
Možna prapić, prahulać maładyja hady,
Byccam nia vyjści z načnoj, niby dym, ciemnaty,
I tam zastacca, nibyta ŭ sklapieńni schavacca
Ad sakavickaha sonca, jakomu ŭśmichacca
Nad pačarniełym, zadymlenym śnieham i śvietam...
Dobra na śviecie, napeŭna, ciapier ź pistaletam,
Tolki navošta pjanomu jašče j pistalet,
Chopić taho, što chadziŭ tut sa zbrojaj tvoj dzied
I na vajnie, i paśla biez vajny, małady,
Byccam by vyjścia šukaŭ, jak z ahniu, ź ciemnaty.
 
Možna prapić, prahulać maładyja hady
I aničoha ŭ žyćci dla žyćcia nie zrabić,
Možna siabie nizašto, jak sabaku, zabić,
Kab paśmiajacca paśpiełi byłyja siabry,
Pokul i sami nia lehłi ŭ ziamlu biez pary.
 
Možna prapić, prahulać załatyja hady...
I što tady?..
 
 
 
 
*  *  *
U hetym horadzie žyvu,
Nibyta praz ahoń płyvu,
Adzin, jak nojeŭski kaŭčeh.
I čuju płač, i čuju śmiech
I sił nia maju zakryčać
Ab tym, ab čym usie maŭčać,
Bo ŭ hetym horadzie pamru,
Niby ŭ ahni trava, zharu,
I, niechta hlanuŭšy z vakna,
Ubačyć, jak płyvie truna,
Adna, jak nojeŭski kaŭčeh,
Praź niejčy płač, praź niejčy śmiech
Płyvie za kryžam, jak Chrystom,
Płyvie miž nočču i miž dniom,
Płyvie i tonie ŭ niebyćci,
Nibyta ŭ vosieńskim łiści
Ściažyna, što viadzie damoŭ,
Dzie Viera jość i jość Luboŭ
Da horada, dzie ja žyvu,
Nibyta praz ahoń płyvu,
Adzin, jak nojeŭski kaŭčeh,
Adzin, niby śmiarotny hrech...
 
 
 
 
*  *  *
Lublu, niby ahoń, bałoty,
Tam biełaruski kryk i son.
U ich varožaja basota
Vaŭkoŭ karmiła i varon.
 
A nas bałoty ratavałi
I ŭ čas vajny, i ŭ niedarod,
I my z bałota paŭstavałi  –
Bałotny, jak tryścio, narod.
 
I ja malusia na bałota,
Jak na adviečnyja ahni,
Što cieplacca ŭ vačoch naroda
I aśviatlajuć našy dni...
 
 
 
 
*  *  *
U dni, nibyta ŭ załatym ahni,
Zharaješ ty i śledam pył, jak dym,
I za taboju zastajucca dni
U pamiaci, jak pyle załatym.
I ŭsia daroha prad taboj, jak cień
Ad kryža, što zastaŭsia niedzie tam,
Kałi pačaŭsia tvoj vandroŭny dzień
I mih, kałi ty svoj pakinuŭ Chram,
Kab praz ahoń prajści i praz vadu
I zrazumieć, što ty jašče nia žyŭ,
Nia bačyŭ, jak ciarnoŭniki ćvituć
Na tym, taboj pakinutym, kryžy...
 
 
 
 
*  *  *
Pralaciełi dni, jak pavucina
Pa­-nad polem, dzie ŭładaryć vosień.
I ŭ abłokach, by ŭ sumiotach, prosiń
Śvietłaja, jak našaja Ajčyna,
Praź jakuju chutka znoŭ zaviei
Prakładuć dla Studzienia šlachi,
I pabielać šery śviet śniahi,
Kab i my dušoju paśviatlełi
Choć na mih, prypomniŭšy chviłiny
Maładości, što prajšła, jak śviata,
I ciapier tvaja staraja chata
Sumnaja, niby tvaje ŭspaminy,
U jakich jašče ŭładaryć vosień,
Dzie lacić nad polem pavucina,
Rodnaja, jak našaja Ajčyna,
Śvietłaja, jak u abłokach prosiń...
 
 
 
 
*  *  *
...I nieba, niby lod, rastała,
I chłynuła vada na śviet,
Dzie nas śpiakota całavała
Na žoŭtaj, jak ahoń, travie,
I my praź nieba ŭ chatu biehłi,
Niby na Nojeŭ karabiel,
I ŭ zmroku patanaŭ śviet bieły,
I bolš nie ratavaŭ siabie
Darožny pył, a płyŭ z vadoju,
I ŭžo daroha, jak raka,
Sama źłivałasia z rakoju,
Źnikała ŭ chvalach asaka,
I čovien płyŭ, niby tapielec,
I, varjaciejučy ŭ daždžy,
Trava, niby źmiaja, šypieła,
I prarazałisia hłyžy
Ź ziamłi, jak zuby dynazaŭra.
A my, viarnuŭšysia damoŭ,
Praz doždž hladziełi ŭ naša zaŭtra
I havaryłi pra luboŭ.
 
 
 
 
*  *  *
...Dažyć nam treba da kanca zimy,
I prarastuć ściažyny z-­pad śniahoŭ,
I, niby z čornaj, jak ziamla, turmy,
Račułki pavychodziać ź bierahoŭ.
I ŭsio naŭkoł iznoŭku ažyvie,
Što siońnia, byccam miortvaje, maŭčyć,
I pa chałodnaj, jak vada, travie
Zachočacca iści i doŭha žyć,
Kab bačyć śvietłym šery dalahlad,
Dzie ŭsie pra nas zabyłisia daŭno,
Dzie bieły śviet, nibyta bieły sad,
I nieba, jak aniolskaje vakno.
My dažyviom, bo treba nam dažyć.
Nia viečnyja, jak šary dzień, śniahi.
I ŭ chleb znoŭ pieratvoracca hłyžy,
I Bierahami stanuć bierahi...
 
 
 
 
*  *  *
Siońnia viecier u Chram zalacieŭ,
Siońnia z Chrama ŭźlaciełi anioły,
I moj dzień, jak vada, paciamnieŭ
I paciok praź mianie, nieviasioły.
 
Ja išoŭ, niby cień, niby son,
I źnikaŭ, niby pył, nad travoju,
I niabiosy šumiełi, jak klon,
Pad jakim raźvitaŭsia z taboju.
 
Ja išoŭ nieviadoma kudy,
Ja išoŭ tak, jak śmierci šukajuć,
I źnikałi za mnoju ślady,
Jak siabry paśla pjanki źnikajuć.
 
Adzinoty ja nie razumieŭ
I siabie prakłinaŭ, nieviasioły...
Heta djabał u Chram zalacieŭ,
Heta z Chrama ŭźlaciełi anioły.
 
 
 
 
*  *  *
Praściej za ŭsio kryčać: «Lublu naš kraj!»
Dy z krykam, niby z torbaju, chadzić
Pa śviecie, maračy pra viečny raj
Za toje, što ty možaš kraj lubić,
Lubić, niby vino kala mahiły pić,
Dzie siabar śpić daŭno, što nie kryčaŭ,
Što lubić jon naš kraj, jak lubiš ty,
Samotny, adzinoki, jak śviaty,
I šumny, jak u travach saranča,
Jakuju ja, maŭkłivy, nie lublu,
Niby siabie zakapvaju ŭ ziamlu,
Kab ty pa mnie prajšoŭ i nie lubiŭ
Mianie za toje, što ja nie prapiŭ
I nie pradaŭ, što maju ja i ty
U našym krai, dzie ćvituć sady,
Jaki lublu biaz kryku, bo lubić –
Nie la mahiły siabra z plaški łić
Svaju luboŭ, nibyta ź vieny kroŭ,
Kab paradnicca z tymi, chto pajšoŭ
Nie za taboj, a kab z taboj maŭčać
I moŭčki nas ad śmierci ratavać...
 
 
 
 
*  *  *
Leta prachodzić, nibyta ciahnik,
Chutka i šumna i mima mianie.
Śledam za letam lacić vostry kryk
Spudžanych ptušak, što płakałi ŭ śnie,
Śniŭšy pra vosieński doždž unačy,
Doždž, ad jakoha siabie nie schavać.
Płakałi ptuški, na drevach splučy,
Płakałi ptuški, kab zaŭtra śpiavać,
Bo nie kančajecca ź letam žyćcio,
Bo nie kančajecca ŭ Boha naš čas.
Kvołyja my, jak na drevach łiścio, –
Viecier zryvaje i kidaje nas
Śledam za letam, jak za ciahnikom
Chutkim i šumnym, što mima mianie
Znoŭ pralacieŭ, i apałym łistom
Cicha lažu ja i ŭ niebie-vaknie
Baču znoŭ ptušak, što ŭ vyraj latuć
Pa­-nad ziamloju, dzie chutka śniahi
Łiście apałaje pazamiatuć...
Moža, znoŭ ja, a mo niechta druhi
Budzie ŭ zachmarnaje nieba hladzieć,
Leta čakać, jak čakać ciahnika,
Budzie, jaki znoŭku mima lacić
Hetych lasoŭ i mianie, jak łistka...
 
 
 
 
*  *  *
...Paciapleła, i chočacca žyć,
Jak praspałamu pjanicu pić,
I lubić hety śviet za śviatło,
Što praz šyby ŭ pakoj zaciakło
I napoŭniła śnieham dušu...
I ŭžo sumna kamuś biez daždžu.
Paciapleła, i chočacca žyć
I pra vosieński doždž havaryć,
Jak pra son, što pryśniŭsia i źnik,
Jak apošni ŭ siale balšavik,
Što lubiŭ samahon i žančyn.
Paciapleła, i ty – nie adzin,
Paciapleła, i chočacca žyć,
I niama kamu mordu pabić
Za samotu, jakaja była
I pa voknach śvincova ciakła.
 
 
 
 
*  *  *
Nie bajusia zrabicca čužym
I raźviejacca, byccam by dym
Adzinoki, što za samalotam,
Bo žyćcio ŭžo daŭno jak vada,
Praź jakuju niabios nie vidać,
Bo pad niebam žyviom, jak pad lodam.
 
I nia treba bajacca mianie,
Ja – jak fortka ŭ turemnym vaknie,
Praź jakuju hałub zalataje
I vynosić zapiski tabie,
Kab nia ŭmierła ty ŭ viečnaj žurbie
I kab znała, što ty nie čužaja...
 
 
 
 
*  *  *
...Ja dziakuju za toje, što vy jość,
Nibyta ŭ horle zhaładałym kość.
Ja dziakuju za toje, što vy jość,
I hety dzień, nibyta ešafot,
I sonca ŭ niebie, jak čyrvony kot,
I chmary, byccam pył, dzie nie vidać,
Kudy idu: ci žyć, ci pamirać,
I što skazać, kab zaŭtra rodny kraj
Zastaŭsia rodnym, miłym, byccam raj,
Ź jakoha nie ŭciačy, niby z turmy,
Tamu pra raj havorym časta my,
Chto choča ŭ raj, nia znajučy jaho...
I noč, nibyta bahna pad nahoj,
Šaviełicca, čakajučy, što dzień
Adydzie i pačniecca viečny zmrok,
Chałodny, jak nahanavy kurok,
I vostry, jak u cichim horle kość...
Ja dziakuju za toje, što ja jość...
 
 
 
 
*  *  *
Samotna žyć, nibyta miortvym być,
I pa ciačeńni času cicha płyć,
I vieryć, što miniecca hety čas,
Dzie adzinota zabivaje nas
I nie daje schavacca ni ŭ carkvie,
Ni ŭ šeraj, jak uźniaty pył, travie...
Samotna žyć i dumać, što žyćcio,
Niby trava viasnoju praź łiścio
Apałaje, prabjecca da śviatła
Samo, i vyjdzieš ty adzin z žytła,
I ŭbačyš, što adzin zastaŭsia ty,
Chto doŭha nie vychodziŭ ź ciemnaty...
Samotna žyć u hetaj durnacie,
Što my stvarajem sami, što raście
U nas i raździalaje, sumnych, nas.
Ale miniecca ŭsio, jak projdzie čas,
I paškadujem my, što ŭsio prajšło
I što samotnym toje nie było
Samotnaje, bo my z taboj žyłi,
Niby vadu apošniuju piłi...
 
 
 
 
*  *  *
Sasnovy les. Tuman, nibyta dym,
I cišynia, nibyta čas spyniŭsia.
I kupał nieba nad žyćciom maim
Abłokami, jak freskami, śviaciŭsia.
I ja stajaŭ na bierazie raki,
Niby Charon,
                            jaki svoj čovien straciŭ.
La noh maich tumannyja vaŭki
Lažałi, ich ja, adzinokich, hładziŭ.
I ja źnikaŭ z žyćcia, niby sa sna,
Jaki pryśniŭsia mnie ŭ dalokim śviecie.
I praz raku zasochłaja sasna
Išła i niesła na hałinach viecier...
I viecier zašumieŭ. I źnik tuman,
I čas pajšoŭ, i daleč pasviatleła,
I les zajhraŭ, jak viełičny arhan,
I muzyka, niby anioł, lacieła
Pad kupał nieba
                                  nad žyćciom maim
I ŭ vyšyni biazdonnaje źnikała,
Tak, jak źnikaje
                                pa-nad śviečkaj dym,
Tak, jak – rasa,
                                što na piasok upała.
 
 
 
 
*  *  *
...Nazavi mianie kalabarantam,
Ja za heta nie zabju ciabie,
Bo ja staŭ samotnym muzykantam,
Što ihraje na staroj trubie
Pra darohu, pa jakoj nikomu
Nieachvota praz tuman iści,
Bo daroha ci viadzie dadomu,
Bo daroha ŭ vohniennym łiści
Maładych asin, što my sadziłi
I nia dumałi, što budziem my
Raźbiracca, jak i što lubiłi,
Što rabiłi ŭ pociemkach zimy...
 
Nazavi mianie kalabarantam
I pastaŭ da čornaje ściany,
Rasstralaj, i kroŭ čyrvonym bantam
Vyśvietłić darohu da viasny,
Nieviadomaj siońnia anikomu.
Tolki ŭsio ž chaču skazać adno –
Navat miortvym ja pryjdu dadomu
I prad vietram začyniu vakno...
 
 
 
 
U «Kuferak Vilenčyšy»
Adny havorać, a druhija robiać
Spakojna, nie čakajučy, što ich
Pachvalać siońnia i naščadki ŭspomniać...
I syplecca piasok na nas štomih
Užo samotnych, dy jašče žyvych,
Žyvych, nibyta na darohach travy,
Darohach da Maskvy i da Varšavy.
A my z taboju tut, i nam nia treba
Nikudy ni ŭciakać i ni chavać
Siabie, nibyta dym pad mokrym niebam,
Kab potym pa Ajčynie sumavać
I havaryć, što tut usio nia toje
I ŭsio nia tak, jak tut pavinna być
I navat łiście klonaŭ załatoje
Nia tak na ściežki rodnyja lacić...
Adny havorać, a druhija robiać...
I syplucca na nas śniahi, daždžy,
I my praź ich idziom, i nas nia pomniać,
Ale špurlajuć dobra ŭ nas hłyžy
Svaje, a nie čužyja, našy ludzi,
Jakija ŭmiejuć płakać, havaryć
Pra toje, što ŭsio dobra zaŭtra budzie.
Ale patrebna siońnia dobra žyć!
I syplecca piasok na nas štochviłi,
Samotnych, dy jašče, jak śviet, žyvych,
Kab my svoj Kraj paviek nie raźlubiłi,
Niby darohu da staroj carkvy...
 
 
 
 
*  *  *
Stałi sumnymi dni, by ŭ kaluhach vada,
I apałych łistoŭ załataja arda
Zachapiła lasy i spałiła travu
I ściažynu maju, pa jakoj u carkvu
Ja ŭsio roŭna dajdu, kałi navat pamru,
I apałych łistoŭ załatuju haru
Ja viatram, jak niabačnym vaŭkam, padaru,
Kab za mnoju išłi i moj śled bierahłi
I samotu maju, što na hetaj ziamłi,
Vypivałi ź mianie, jak z kaluhi vadu,
Pokul ja na ziamlu, niby pył, nie ŭpadu,
Kab zrabicca ziamloj, kab zrabicca vadoj,
Kab ubačyłi ŭsie, chto išoŭ tut za mnoj,
Što samotnyja dni, by ŭ kaluhach vada,
I apałych łistoŭ załataja arda
Zachapiła lasy i spałiła travu...
 
 
 
 
*  *  *
Viečareje, i ruža žyvaja
Pa kaluzie płyvie pad daždžom
I dušu mnie saboj razryvaje,
Razrazaje, nibyta nažom,
Adzinotaj svajoj nieziamnoju,
Toj, što ŭ ružy, jak viečar, žyvie,
U jakim usie zory prad mnoju,
Jak ałtar u niabiesnaj carkvie.
Viečareje, i doždž zacichaje,
I sčarniełaja ruža ŭ vadzie,
Jak čyjaści luboŭ, pamiraje,
A da ranku j zusim prapadzie,
Jak samota maja nieziamnaja,
Jak spakojnyja zory nad mnoj,
Jak tuman, što z travy prarastaje
I stanovicca biełaj travoj...
 
 
 
 
*  *  *
Travinkaj kvołaju siarod travy
Ty šepčaš niebu, što jašče žyvy.
Ale ciabie niama, jak nie było.
I čas ciače, niby raka ciače,
Niby ślaza ŭ kachanaj pa ščace
Niasie z dušy pamierłaje śviatło.
 
I ŭsio zabudziecca praź niejki čas,
I źniknie ŭsio, jak i nia budzie nas,
I zastanucca hrudy ad carkvy.
Ale ty byŭ, i budziem my z taboj
Pad niebam, niby pad račnoj vadoj,
Travinkami siarod travy...
 
 
 
 
*  *  *
...I ŭsio ž siabry prychodziać i sychodziać,
A žyć tabie patrebna kožny dzień,
Dzie nieba ŭ ciemry, niby rečka ŭ lodzie,
Dzie zory, jak kamieńčyki ŭ vadzie.
I ty hladziš, niby laciš, u nieba,
Adzin, jak niedasłany siabru łist,
Bo siabru ŭžo ničoha bolš nia treba,
Jaho niama, jak ščaścia, na ziamłi,
Jakoha my, jak viečnaści, čakajem,
Nia pomniačy, što ščaście – heta žyć,
A nie lacieć chmurynkaju nad krajem,
Dzie i biaz nas amal štodnia daždžy,
Bo tut siabry prychodziać i sychodziać,
Jak noč prychodzić, jak prychodzić dzień,
Dzie sonca ŭ niebie, jak ahoń u lodzie,
I zorkami kamieńčyki ŭ vadzie...
 
 
 
 
*  *  *
Najlepšaja ŭ śviecie kraina
U sercy z taboju žyvie,
Nibyta małitva ŭ carkvie,
Nibyta la chaty rabina,
La chaty, dzie ty naradziŭsia,
Dzie płakaŭ, śmiajaŭsia, małiŭsia
I vieryŭ, što ŭ śviecie kraina
Najlepšaja – heta tvaja,
Bo jość kala vokan rabina,
Bo ściežka jość da ručaja,
Ź jakoha ty piŭ, nie bajaŭsia,
Što pješ ty atrutu i tło.
Pa śviecie ty šmat nabadziaŭsia
I znaješ: Ajčyny śviatło
Adviečnaje, niby rabina,
Nibyta małitva ŭ carkvie,
Ź jakoj pačałasia kraina,
Jak nieba, dzie Boh naš žyvie...
 
 
 
 
*  *  *
Biełaje zołata śniehu ŭnačy
Syplecca, syplecca na Puhačy –
Viosku maju, u jakoj znoŭ nia śpicca.
Serca ŭ hrudzioch, jak u kletcy sinica,
Bjecca i płača pa tym, što prajšło,
Byccam patuchła śviatoje śviatło
Tut, dzie samota i radaść maja,
Tut, dzie zaŭsiody svaim budu ja,
Byccam by hetaja ŭ śniezie daroha,
Kryž la darohi, ciapło la paroha
Chaty baćkoŭskaj, dzie siońnia nia śpicca.
Chočacca mnie ad samoty napicca,
Kab pra samotu, jak viečnaść, zabycca,
Słuchać, jak syplecca śnieh unačy
Zołatam studzienia na Puhačy –
Viosku maju, adzinotu maju,
Dzie ja ŭ sabie siabie nie paznaju...
 
Maci pračniecca, i baćka pračniecca,
Stanie na vułicy nieba vidniecca.
I viesialej znoŭ zastukaje serca,
Niby žyćcio majo nanaŭ pačniecca...
 
 
 
 
*  *  *
Ja pomniŭ pra ciabie zaŭsiody,
Jak pomniać pra stvareńnie śvietu
Zimoj vysokija sumioty,
Dzie ni ściažyny, dzie ni śledu,
A biełaje śviatło zaviei,
Jak mora biełaje, naŭkoła,
Što aśviatlaje nam nadziei,
Niby niaŭłoŭny cień anioła...
Ja pomniu pra ciabie zaŭsiody,
Jak šlach, jakim damoŭ viartacca
Adtul, dzie, jak ahoń, sumioty,
Dzie śvietu bolej nie stvaracca,
Bo jon niby małitva ŭ Chramie,
Jakuju pomniu ja z taboju,
Jakaja, jak śviatło miž nami,
Što ŭskrylena tvajoj rukoju...
 
 
 
 
*  *  *
O, jak chaču tabie ja pazvanić,
Niby ahoń u ciemry raspałić,
U ciemry, dzie ciabie niama daŭno,
A ciemra, jak u kiełichu vino,
Jakoje pju, niby ciabie całuju,
Dalokuju, samotnuju, čužuju...
O, jak chaču tabie ja pazvanić,
Niby ścianu niabačnuju raźbić,
Što pamiž nami, niby ciemra heta,
Jakaja sałaŭjom i mnoj apieta
Była niadaŭna. Mnie ž ciapier škada,
Što ciemra, niby čornaja vada,
Ciače miž nas i joj kanca niama
I ŭžo, jak mora, navakoł zima,
Dzie nam, niby tanuć, iści zvanić
U biełaj cišyni i cišu pić...
 
 
 
 
*  *  *
Ty pryhožaja, jak adzinota,
I, jak śmierć, niespaznanaja ty.
Ja pad niebam, nibyta pad lodam,
Zadychajusia ad ciemnaty,
I nichto mnie ŭžo nie dapamoža
I nia viernie ciabie, jak śviatło,
Kab majo aśviacić padarožža
U krainu pad nazvaj «Było».
 
Ty daloka, jak toje, što budzie...
I ŭpadu ja na dzidy travy,
I nichto mianie tut nie razbudzić
I nia skaža: «Jašče jon žyvy...»,
Bo pad niebam, nibyta pad lodam,
Zadychajusia ad ciemnaty,
Dzie sa mnoju, jak śmierć, adzinota,
Pra jakuju nia viedaješ ty...
 
 
 
 
*  *  *
Ty ŭ dvaccatym stahodździ žyvieš,
I ty ŭ im zastałasia majoju,
Byccam by pra kachańnie moj vierš
U błaknocie, załitym kryvioju.
 
I ciapier my nia možam z taboj
Tut sustrecca, jak vyjści ź niabytu,
Jak i vierš, što załity kryvioj,
Pračytać u błaknocie raskrytym.
 
 
 
 
*  *  *
A ty była, ty jość, ty budzieš,
Jak heta viečnaść za vaknom,
Dzie topčuć śnieh źbialeły ludzi,
Zabyŭšysia, što my pamrom
I nas nia budzie, jak i śniehu
Nia budzie zaŭtra na ziamłi.
I padaješ ty ŭ śnieh z raźbiehu,
I, kab zaviei zamiałi,
Ty chočaš – abdymaješ choład,
Niby dalokaha mianie.
I, byccam mroja, bieły horad
Niasie ciabie praź bieły śnieh
Tudy, dzie ty šče jość i budzieš,
Jak heta viečnaść za vaknom,
Dzie topčuć śnieh sčarnieły ludzi,
Zabyŭšysia, što my žyviom...
 
 
 
 
*  *  *
Ja dumaŭ, što samota projdzie,
Nibyta zorka ŭ čornym lodzie,
Sama patuchnie nazaŭždy,
Ale jana iznoŭ sa mnoju,
Nibyta nieba nad ziamloju,
Dzie siońnia biełyja sady.
 
I śnieh lacić, lacić pad nohi,
I ja, nia znajučy darohi,
Idu pa lodzie da śviatła,
Tudy, dzie ty adna, jak zorka,
I na dušy mnie horka-­horka,
I viek prajšoŭ, samota nie prajšła...
 
 
 
 
*  *  *
Ja tvajho znoŭ čakaju zvanka,
Jak ratunku pałonny čakaje,
Što, pačuŭšy viasnoj žaŭruka
Pa­-nad niebam čužackaha kraju,
Žyć nia moža, choć chočacca žyć...
I hladžu ja ŭ vakno, dzie daždžy
Razmyvajuć, jak viečnaść, ściažyny,
I błiščać na ściažynach hłyžy
Čarapami zabitych mužčynaŭ,
Što ŭciakałi z čužackich krain...
I ja sam pazvaniu, jak z pałonu
Uciaku praz pustelniu adzin,
Kab z taboj havaryć mnie štodzionna
I pra nieba, i pra žaŭruka,
Pra ściažyny baćkoŭskaha kraju.
A pakul što čakaju zvanka,
Jak tvajho naradžeńnia čakaju...
 
21–27.I.2004.
 
 
 
 
*  *  *
Ty siabie adpuskaješ na volu,
Niby vieny ŭskryvaješ nažom,
Kab bolš ścienaŭ nia bačyć nikołi,
Za jakimi, jak myšy, žyviom.
I hladžu ja ŭ tvaju adzinotu,
Jak u biezdań načnuju hladžu.
I ciamreča prad mnoj, jak bałota,
U jakoj ci ŭratuješ dušu
Ad spakusy schavacca ad śvietu.
Ty na vołi, jak dym z cyharety,
Jak ahoń viesnavoha daždžu...
Ty na vołi, a ja pasiadžu,
Pavartuju svaju adzinotu,
Jak ahoń, u jakim mnie zharać,
Kab ciamreču, nibyta bałota,
Pierajści i ciamrečaj nia stać...
 
 
 
 
U Centralnym Domie Łitaratara
Chadžu, jak cień, pa CDLe
Miž henijaŭ i hrafamanaŭ.
U dymie hubicca niadziela
Pad zvon kapiejek i stakanaŭ.
 
Čaho tut tolki nie byvała!
Jakich hamoraŭ i sadomaŭ!
Kaho tut tolki nie ŭzdymałi!
Jak nie taptałi tut viadomych!
 
Tut piŭ Rubcoŭ ź Łitinstytuta,
Tut sam Vysocki klaŭ niadolu.
I ŭsie paiłi prastytutak,
Jakich nie napaić nikołi.
 
Nibyta klasyk, vypju kavy
I zakuru dla forsu «Prymu».
I, byccam by pa mory słavy,
Ja papłyvu pa mory dymu.
 
1986
 
 
 
 
U bufiecie aŭtastancyi
Tut niama siabroŭ maich charošych.
Ja staju adzin, jak idyjot.
Razdaryŭ dziaŭčatam spjana hrošy,
Pju ciapier, jak treźvieńnik, kampot.
 
Abhryzu, niby babior, ałovak,
Napišu, mo ŭspomniać pra mianie:
«Tut byŭ Vicia, chłopiec biezhrašovy,
Bačyŭ jon vas, hady, u trunie!»
 
I pajdu, zabyŭšysia pra smahu,
Hrešny i pakul što – małady.
I mo ŭ pieršaj ja kanavie źlahu
I pamru ad lutaje žudy.
 
1988
 
 
 
 
*  *  *
Daloka byłoje, daloka
I z kožnaj chviłinaj dalej.
Płyvuć u Byłoje abłoki,
Jak cieni minułych padziej,
Dzie razam z taboju byłi my,
Dzie našyja viosny i zimy
Spłyłi i rastałi ŭ byłym,
Samotnym i ŭsio ž załatym,
Jak sonca, jakoje daloka,
Daloka, jak viečnaści voka,
Jakoje nas bačyć, ślazicca
Śviatłom, pa jakoje sinica
Latała i nie dalacieła...
Za chmaraju čornaj i biełaj
Daloka byłoje, daloka.
I sercu baluča i horka,
Bo razam z taboju byłi my,
Bo razam pa ściežkach Radzimy
Išłi i rastałi ŭ byłym,
Viasiołym i nie załatym...
 
 
 
 
Maja alfabeta
A maje Ajčynu
jakaja abmiežavana
pahraničnaj aharodžaj
A heta apostał jaki adpačyvaje
abjaviŭšy siabie apošnim
A heta ahoń jaki aśviatlaje
adviečnyja absiahi
A čujecca z prorvy
kudy padaje samahubca
A pačynaje vieča
na jakoje źbirajucca słovy
A abaraniaje i abaraniajecca
jano viedaje atrutu i asałodu
jano aryhinalničaje
jano altanka ŭ jakoj abdymajucca
adzinokija anioły
 
B biblejskaje
jano Boh i Baćkaŭščyna
jano błahasłaŭlaje i baronić
B bruchaty bałbies
jaki lubić bałbatać
i jaki baicca biezuładździa
B barabanić budziačy biaźmiežža
i badziajučysia pa biezdarožžy
i biaskoncych bialutkich paloch
bačyć svaju Biełaruś
 
V vajuje z vorahami
viedajučy viernaść i vieru
V vandruje pa vakołicach
vybirajučy voryva dla vałoŭ
V vyłučajecca i vyłučaje
jano viedaje vierad
jano viasiołaje i vybuchovaje
jano vaŭkałaka
jakomu vadzianik varožyć
na varjackim viry
V vužakaj vykručvajecca
na vuholłi viečnaści
vabiačy ŭ vosień
 
H maje hałasisty hołas
jano hanarycca saboj
hahoča i halokaje
jano haspadar i harotnik
jakija lubiać hramadu
u jakoj jość hrošy
H heta hłina
ź jakoj hančar stvaraje hładyšy
napaŭniajučy ich harkotaj
utraviełych haścincaŭ
pa jakich hrukatałi jedučy hości
 
D zaŭsiody dahledžanaje
jano jak dabrotny damok
u jakim žyvie damavik
D dazvalaje dražnicca
ale nia lubić dajmańniaŭ
D dzivakavataje navat časam dzikaje
jano dbaje pra drovy dla vohnišča
la jakoha durejuć dziaŭčaty i dzieciuki
D dužaje i dziorzkaje
jaho možna dakarać
zabyŭšysia što jano djabalskaje
i ŭ im dryžyć doždž
 
Je jenčyć prosiačy jednaści
choć jano jeretyčnaje
choć jano jeŭrapiejskaje
i Je mahło b šykavać
kałi b Je pavałiŭ jezuit
 
Jo zajaviła ŭsim što jano jość
što jano było i budzie
bo jano jomkaje
bo jano Jo
 
Ž heta žabrak jaki žałicca
što jamu žyviecca žudasna
i jon nie žadaje žabravać
Ž byvaje žorstkim
ale jano lubić žartavać
Ž zaŭsiody žurbotnaje
jak apošnija dni žniŭnia
jak kryk žuraŭłiny
nad žaŭtałiściem i žuravinami
 
Z ściudzionaje jak zima
złosnaje jak zavieja
jakaja znaje zołak i źmiarkańnie
Z znajomić i zradniaje
jano zabaŭlajecca zakłikami
i zielanieje paśla zalevy
jano byvaje zaspanym i zatomlenym
jano zaciata hladzić na zachad
i majučy zbroju
nie zvažaje na źjedłivyja źviahi
złosnych zajzdrośnikaŭ
jakija nia zyčać złahady
Z zmahajecca za zvyčai
jano zachaplajecca
jano zamykajecca ŭ zamku
i hladzić na zory
jakija aśviatlajuć zhadki
 
I vostraje jak ihołka
sumnaje jak iržyšča
jano maje impet impravizavać
jano ispytvaje istotu
prymušajučy iści pa istužcy
praź imžu
jano tam dzie isnaść
jano impanuje intaresam inšych
nie imknučysia da idyłii
 
K kłapocicca pra kazań
kamianieje ŭ kapłicach
krasujecca z karčmarom
kala darohi na kirmaš
jano kapitulanckaje
jak poŭny kaladny kufal
K śvietłaje jak kastry Kupalla
jak kaluhi krasavika
jak kachańnie kursistki
da kavalerharda karaleŭskaj końnicy
K kvołaje jak kanvałii
na jakich kałyšucca kazki
 
Ł lubić łahodu
jano łaskavaje i lohkaje
ź jaho pačynajecca los
jano leki dla letucieńnikaŭ
jano lustra
u jakoje lubujecca łipień
Ł vastryjo strały
jakaja lacić u łistapad
dzie žoŭtyja łichtary łistoty
łunajuć nad ludskim lamantam
jaki lakuje lesuna
 
M majučy metu
ćviorda staić na dźviuch nahach
jano maładoje i mažnaje
jano maje majontak
dzie žyvie Majstra
jaki lubić małanku i maładzik
M marudnaje i mrojnaje
jano most
pamiž mahu i možna
jano maryć pra mora
markocicca jak manach
jano miłahučnaje i muzyčnaje
jano lubić mastactva
asabłiva matyloŭ nad malvami
 
N nabožnaje i niezaležnaje
jano pryznaje navuki
nasyčajecca niebam
i ŭ naležnym nastroi
čakaje nakanavanaha
jano naziraje za nadvorjem
nadaje nazoŭnikam nazvy
namacvaje ŭ namieci niedahlad
jano niepakoicca jak natoŭp
jano lubić nieruš
dzie nudzicca natchnieńnie
 
O ŭsim zachaplajecca
jano redka vytyrkajecca ŭ łidery
jano śviecicca jak šaravaja małanka
jano zadavolenaje saboj
O heta źviano łancuha
na jakim pryviazany cmok
jaki achoŭvaje załaty piarścionak
majoj karaleŭny
 
P pilnujecca pana
jaki pajšoŭ na palavańnie
i pavinien prynieści pierapiołku
P pamiarkoŭnaje
prymušajučy pracavać u pocie
jano nie lubić prymusu
jano prychilnaje da paradku
jano piśmiennaje
jano praŭdzivaje
P prapusknyja varoty ŭ piekła
la jakich uzdymajuć pył prajdziśviety
P prysutnaje ŭ pachu pałynu
jaki paros na papiałiščy
dzie pavuki pryhožać pamiać
P pryručaje połymia
jano paziraje na pryhožych panienak
prahnučy pryjaznaści
jano prosić prabačeńnia
i samo prabačaje
ale tolki paśla pacałunka
 
R lubić ramantyku
jano rełihijnaje i rycarskaje
jano ratuje ad rospačy
rahoča z raziaŭ
słuchajučy recha
R radujecca rečcy i ranicy
jano raśsiavaje ramonki
razmaŭlaje z rybałovami
jakija napačatku razhubiłisia
złaviŭšy rusałku
ale na raźvitańnie
padaryłi joj bukiet ružaŭ
 
S ściudzionaje jak studzieński śnieh
jano śłizkaje jak śłimak
jaki schacieŭ słavy
ale atrymaŭ śmiech i śmiećcie
S sałodkaje jak śpieŭ sałaŭiny
jaki spakušaje sustrecca
jano śviečkaj śviecicca ŭ sutareńni
dzie śpić samota
S heta sabaka
jaki šukaje sens
na skryžavańni skraźniakoŭ
skuholačy pa stračanym skarbie
S heta serca sakavika
dzie ja z sympatyčnaj siabroŭkaj
sustrakaju śvitańnie
 
T maje svoj tvar
jano tryvałaje i tajamničaje
jano tužyć pa traŭni
jano tutejšaje
T heta parason
pad jakim schavałasia Ty
trapiŭšy pad doždž
viartajučysia z teatra
 
U ŭvažłivaje i ŭražłivaje
jano ŭciakaje ad uciech
ubačyŭšy ŭśmieški
U ŭzbahačaje ŭvišnych
i majučy ŭładu
usprymaje ŭdziačnaść
U heta ŭdovin kiełich
napoŭnieny ŭspaminami
 
F maje fajnuju fihuru
jano fanaberysta farsić
fyrkajučy na fihlaraŭ
jano fanatyčna lubić futboł
fiejervierki fantastyku i finansy
jano na futurystyčnaj furmancy
u facetnym futry
śpiašajecca na fest favarytaŭ
 
Ch chvałicca što maje chatu
na śviaty chodzić u Chram
i da raspnutaha Chrysta
kładzie chryzantemy
jano śmiajecca z chłusa
chvalujecca za chaŭruśnikaŭ
ale jano chałodnaje
jak račnyja chvałi
jak chmary nad chmyźniakami
 
C adčuvaje siabie cudoŭna
navat pa-carsku
jano kalučaje jak cierni
jano cenić cierpiałivych
C viedaje całik i ciemru
C heta cieram
u jakim žyvie cnatłivaja careŭna
jakaja pryvykła da cišyni i ciapła
i jakuju vartuje cmok
ź cieniem na ceły cieram
 
Č čaroŭnaje
jano čakaje červienia
kałi adćvitaje čaromcha
jano radujecca jak čarciania
i raschinajučy čarot
płyvie ŭ čaŭnie da lesu
dzie raście čabor
nad jakim čmurejuć čmiałi
 
Š šepča pra šlach
jano šapacić u šypšynie
šukajučy ščaścia
jano šałaputnaje
ale jano šanuje ščyrych
jano zaŭsiody tam dzie šaša
Š šypučaje jak šampanskaje
jakoje pjuć šlachcicy
 
E lubić erotyku
jano emihryruje ŭ samo siabie
jano enerhičnaje
jano ehaistyčnaje
i kaža mnie ech ty
 
Ju maje svajho juviełira
uspaminajučy junactva
jano jurłivaje
ale jano časam jurodstvuje
bajučysia judy
 
Ja spakusnaje jak rajski jabłyk
Ja imkniecca jadnać
ale ź jaŭnym žadańniem
zachavać svajo ja
Ja heta Jano
 
8–15.I.1995
 
 
 
 
Chata

#1
Padmurak
padmurak heta kamienny vostraŭ
u zialonym mory travy
na jakim rana ci pozna ŭźnikaje žyćcio
padmurak heta pačatak
jaki ničoha nie abiacaje
ale svajoj kamiennaściu
jon zdolny nastajać na svaim
i dać nam vieru
što my tut jość nievypadkova
bo ŭ nas jość svoj padmurak
jak kareńnie radavodnaha dreva

 

#2
Ścieny
ścieny zabirajuć u nas volu
ale zabirajučy volu
ścieny baroniać nas
i dajučy nam siłu
słuchajuć usie našy tajamnicy
i my vierym u ścieny i ścienam
i viešajem na ścieny abrazy i zbroju
i stavim da ścien svaich vorahaŭ
i bjomsia ab ścieny
i staim la ścien
jak la samich siabie

 

#3
Dźviery
zamknutyja dźviery supakojvajuć
i sami supakojvajucca
jany nam słužać
ale nie prysłužvajucca
bo jany viedajuć chto i što
za imi

 

#4
Vokny
my padychodzim da voknaŭ
kab bačyć i być bačnymi
vokny začyniajem staŭniami
niby chavajemsia ŭ svajo ja
adčyniajem staŭni
niby adčyniajem kletku
u jakoj žyvie ciapło
i vokny da pary da času
čystyja i śvietłyja
jak dumki dziaciej
jakija vierać u kazki

 

#5
Stracha
strasie byvaje strašna
kałi ŭzdymajecca buran
ale stracha nas strachuje
choć i sama biezabaronnaja
jak naša žyćcio pad joj

 

#6
Haryšča
haryšča heta harem pavučyny
napoŭnieny zmrokam i pyłam
i samotny matyl
jaki ad choładu ŭciok na haryšča
lacić da majho łichtara
jak da anioła svajho

 

#7
Komin
komin zaŭsiody na vyšyni
bo jon komin
bo jon daje volu dymu
bo jon dychaje niebam
bo ŭ im hrejucca viatry
i jon dobry
choć nutro ŭ jaho čornaje

 

#8
Padłoha
padłoha nia lubić śmiećcia
i jana choładna na ŭsio reahuje
i my dahadžajem joj
i myjem jaje i šarujem
i ściełim na jaje dyvany
ale padłoha rypić niezadavolena
bo jana viedaje nas

 

#9
Stol
stol heta naša tutejšaje nieba
pad jakim nam śvietła i sumna
stol heta naša dola
i ŭ kožnaha jana svaja

 

#10
Pieč
pieč u centry
jak sarcavina radavodnaha dreva
na piečy hrejecca kot
a ŭ zapiečku cvyrkuny
i ŭsim dobra
i ŭ piečy trymajecca śviatło
jak duša ŭ čałavieku

 

#11
Paroh
paroh pierastupajem
nibyta baimsia što jon ukusić
a jon biaskryŭdny
choć časam byvaje vielmi vysokim
i paroh raździalaje śviet
na naš śviet i zaparožža

 

#12
Siency
u siencach kašy
jak hniozdy
u siencach krychu zmročna
jak vosieńniu
siency dajuć mahčymaść padumać
ci iści ci viarnucca

 

#13
Hanak
hanak hanarłivy
i jaho nia treba hanić
bo kałiści na załatym hanku siadziełi
car carevič karol karalevič
i hanak pamiataje pra heta
i na hanku lubiać siadzieć dzieci
jak na krai śvietu
 
 
 
 
Śmierć
1

 
jana žyvie ŭ ciemry
zabirajučy nas u ciemru
jana ciemra jakaja žyvie
jana noč pierad naradžeńniem
jana naradžeńnie
i ja idu ŭ ciemru
viedajučy što jana napieradzie
kudy b ja ni išoŭ
 

2

 
jana ahoń jaki spalvaje ciemru
jaki apalvaje ziamlu i nieba
jaki sam zharaje
kab zharajučy ažyć
i ja hladžu na ahoń
jak na djabła
 

3

 
jana vada jakaja zabivaje ahoń
jakaja daje žyćcio
kab jaho zabrać
jana moža pieratvarycca ŭ lod
jak čałaviek u vaŭkałaka
jana moža być tumanam
kab prysutničać na ziamłi i nad
i ja idučy praz tuman
viedaju što idu praź jaje
 

4

 
jana viecier jaki razhaniaje tuman
viecier jaki ŭzdymajučy chvałi
raźbivaje ich ab bierah
viecier jaki raździmaje ahoń
i sam zachłynajecca ŭ dymie
i ja sprabujučy raskłaści vohnišča
złujusia na viecier
jaki tušyć maje zapałki
 

5

 
jana heta dym
jaki ŭzdymajučysia ŭ nieba
jak viedźminy vałasy
chavaje ad mianie sonca
jana dym Ajčyny
jaki zaŭsiody sałodki
a sałodkaj čaściej za ŭsio byvaje atruta
 

6

 
jana heta hostry mieč
jakim nia tolki raśsiakajuć vuzły
mieč jaki zaŭsiody ŭ mianie
mieč ź jakoha pačynajecca ciemra
jakuju razmyvaje vada
u jakoj zachłynuŭsia ahoń
a ja idučy praz tuman
idu na pach dymu
 

7

 
jana heta dziki źvier
jaki sočyć za kožnym maim rucham
jaki jeść sam siabie
źvier jakoha možna pryručyć
i stać samomu źvieram
 

8

 
jana heta ja
 

9.1. Ciemra

 
ciemra heta nia noč
heta alfa i ameha dnia
heta sutnaść u jakoj niama sensu
heta hłybinia ŭ jakoj niama miažy
ciemra zaŭsiody pilnuje nas
i jak sabaka vižuje za nami
pranikajučy ŭ nas jak atruta
jaje my baimsia
jak ułasnaha cieniu
jaki ŭśled za nami vałače našy hałovy
napoŭnienyja ciemraj
ciemra heta kroŭ djabła
u jakoj my jak matyłi praz ahoń
pralatajem praz serca ciemry
praź Śmierć
ciemra heta viečnaść
u jakoj nam być
ale być tolki ciemraj
ale jak alfa i ameha
 

10.2. Ahoń

 
tam dzie ahoń jość sens
u dni i ŭ načy
ale tam dzie ahoń
ahoń paznačaje svajo
jon viedaje jon vałodaje
jon adkidvaje ad siabie cień
jaki adrazu staŭšy dymam
nabyvaje samastojnaść
ahoń heta vir ciapła
u jakim patanaje ŭsio
ahoń heta jazyk cmoka
duch jakoha my vykłikajem
nie razumiejučy što my robim
raspalvajučy vohnišča
 

11.3. Vada

 
vada była napačatku
kałi była vada
i byŭ dzień i była noč
i Bohu było Bohava
i djabłu było djabłava
i ja byŭ vadoj
i padałi zorki ŭ chvałi
i płyŭ karabiel pa vadzie
u pošukach vady
 

12.4. Viecier

 
kałi zacichnie viecier
tady pryjdzie kaniec śvietu
i viecier bjecca ab nieba
jak matyl ab škło sarkafaha
u jakim uźnikła žyćcio
 

13.5. Dym

 
ja heta tolki dym
ad fakiełaŭ
jakija aśviatlałi šlach na Hałhofu
 

14.6. Mieč

 
nichto nia daść mnie ŭ ruki mieč
jaho niama
ale jon isnuje
jak isnuju ja
 

15.7. Źvier

 
bojciesia źviera
nie taho što chodzić pa lesie
a taho što ŭ vas
i nielha zabić źviera
nie zabiŭšy siabie
 

16.8

 
ja heta śmierć
 
1996
 
 
 
 
Pył

#1
pył heta ciemra
jakuju raźbiŭ viecier
i apadaje pył
jak šery śnieh
z abłokaŭ viečnaści
zaciamniajučy šyby
i rastajučy ŭ vadzie
pył źnikaje
jak padpalenaja noč

 

#2
pył heta śviatło
jakoje vypramieńvaje śmierć
i ja idu nasustrač jamu
kab staŭšy pyłam
uźlacieć nad ciemraj
nad pyłam
ź jakoha ŭźnikła žyćcio

 

#3
pył heta cień ad vohnišča
na jakim zharaje jeretyk
prakłinajučy inkvizicyju
i chavajecca ŭ cień
maja Ajčyna
i lacić pył u našy vočy

 

#4
pył heta kroŭ miortvaha djabła
i my pjom hetuju kroŭ
zabyvajučysia pra śviatoje
i toniem u hetaj kryvi
i źjaŭlajemsia ź jaje
havoračy što ŭsio pył

 

#5
pył heta ahoń
jakomu molacca
jaki źjaŭlajecca tam
dzie jość my i dzie nas niama
pył heta viečny ahoń
na mahiłach našych

 

#6.1
Ciemra
u ciemry pyłu
idziom abudžajučy ciemru
i płyvie jana nad ziamloj
jak šlach u niebyćcio
jak apošniaja chmara
ź jakoj nikołi nie praljecca doždž

 

#7.2
Śviatło
pyłam śviatła
śvieciacca kupały chramaŭ
i pyłam śviatła
aślaplajucca anioły
jakija viartajučysia ŭ nieba
nie zabirajuć nas
pakidajučy nas u śviatle pyłu
za jakim nieviadoma što budzie
ci ciemra ci ahoń

 

#8.3
Cień
cień pyłu
jak cień djabła
pralataje praz nas
i cień zastajecca
jak apošni śled Chrysta

 

#9.4
Kroŭ
i kroŭ pieratvorycca ŭ pył
i pył pieratvorycca ŭ kroŭ
i praljecca praz sonca
jak praz ranu
u toj śviet
dzie niama kryvi

 

#10.5
Ahoń
i ahoń pyłu patuchnie
i stanie ciomna
jak było napačatku

 
1995
 
 
 
 
Vandroŭka ŭ časie
Asacyjatyŭnaja inkrustacyja
Studzień

 
Suzori śniehiroŭ pa-nad sumiotami
Trapiečuć
Uźviejvajučy ŭspaminy
Dobra doma
Zabycca pra zaviruchu zadumacca
Jechać
Niby nieba nia bačyć
...
 

Luty

 
Łjedziašy jak łichtary
Jurłivaść raki ŭ pałonie
Tupni i lod treśnie
Y-y­ych!
 

Sakavik

 
Sonnaje pad soncam skidaje ź siabie śnieh
Abvietrany abšar abiacaje ažyvicca
Kamieńnie ŭ kaluhach jak karałi
Adpłyvaje adtałaje adžyłaje
Vjartajucca z vyraju i vabiać verchałam
Ildziny irdziejuć i źnikajuć
Kałodzie karcić kvitnieć
 

Krasavik

 
Krasujecca kuraślep jak kahaniec
Raŭčuki raskołvajuć rallu
Abudžanaje abnaŭlajecca
Svietła ŭ sadach i siencach
Aśvietleny
Vječar viartaje vierad
Imkłiva imšejuć iluzii
Kareńnie kłapocicca pra kronu
 

Travień

 
Tonie ŭ travach tutejšych tuha
Ruń ryzykuje rynucca
Adkryvajecca abłičča adviečnaje
Vužaki virujuć na vydmach
Jedu praź jelnik
Napieradzie nieruš nia znojdzieš
...
 

Červień

 
Čmurejuć čmiałi nad čaboram
Era edemu
Ružy jak ranicy rakavinki
Vjerycca ŭ vietraź vandroŭny
Jenčyć adzinoki
Navalnicaj napaŭniajecca nieba
...
 

Łipień

 
Łuh łaščycca i łaščyć
Idu jak imihryruju ŭ inšaśviet
Pył i pavucińnie pilnujuć spažyvu
Jelnik pachnie hrybami
Nadviačorak nahadvaje što ŭsio niaviečna
...
 

Žnivień

 
Žurycca žytnišča žoŭknie
Njeba nižeje
Imhłicca vioska
Vosień praź viecier vyhladaje
Jedu
Njaviečnaje natchnieńnie
...
 

Vierasień

 
Varony na vichłach jak na vosieńskich viežach
Jeretyčna zharaje łistota
Rosy rassypany z ranicy
Abłoki asvojvajuć abšar
Soncu śłizka sumna
Jednaść
Njama ŭ nastrojach našych
...
 

Kastryčnik

 
Krumkač da kaluhi kradziecca
Achvota abskubci ŭ joj abłoki
Sady saromiejucca svajoj śvietłaści
Travy tulacca
Ralla raspanieła
Y...
Čakajučy
Njepahadź niepakoić
Idyłija
Kančajecca i klony jak kastryščy
 

Łistapad

 
Łistota jak latajučyja łichtary
Idu praź imhłu
Sonca śnicca
Tužłiva
Adlatajuć apošnija žuravy
Pa-­nad palami pavucina ci šerań
Aziarco jak akno apošniaha vosieńskaha dnia
Dzie doždž jak djabał
 

Śniežań

 
Svietła ad śniehu skuhołić skavyš
...
Noč napaminaje pra niabyt
Jełki
Žytło žyviać
Abłokaŭ abłoha
Natchniaje nas na novy hod
...
 
1996
 
 
 
 
Son

#1
i byŭ napačatku son
i my ŭ hetym śnie byłi
jak matyl u kokanie

 
2

 
son heta rajskaje voziera
u jakim my płavajem
nie razumiejučy
što patanułi
 

3

 
son heta tuman
praź jaki my prachodzim
zažmuryŭšysia
 

4

 
son heta nara
u jakuju chavajecca majo ja
ad mianie samoha
 

5

 
son heta pavucinka
za jakuju trymajecca duša
u čas svaich načnych vandrovak
 

6

 
son heta zaćmieńnie
majho sonca
 

7

 
son heta pacałunak śmierci
za toje što my jość
 

8

 
i mnie śnicca son
i ja lublu hety son
bo jon nie paŭtarajecca
 
1998
 
 
 
 
Śnieh

#1
śnieh heta śviatło
jakoje padajučy z vyšyni
pamierła ad strachu
ale ŭpaŭšy na ziamlu
adčuła svoj čas
i ažyło

 
2

 
śnieh heta bieły pył
z­-pad kołaŭ boskaj vaźnicy
i my z hetaha pyłu
možam stvaryć svoj śviet
bieły i časovy
 

3

 
śnieh heta son
jaki śnicca Śniahurcy
što ŭźlacieła nad vohniščam
i źnikła ŭ niebie
ź jakoha pasypaŭsia śnieh
jak popieł
 

4

 
śnieh heta kviecień sadoŭ
jakija ćvituć u piekle
i syplecca hetaja kviecień
na čornuju jak ciemień ziamlu
i syplecca hetaja kviecień
spakušajučy nas
 

5

 
śnieh heta toje što budzie
ale što budzie
viedaje tolki śnieh
 

6. Śviatło

 
i stała śvietła
i choładna
i heta było śviatło
jakoje my brałi ŭ ruki
i jano źnikła
jak bieły vietraź
pad jakim adpłyvała zima
na kraj śviatła
jak na kraj śvietu
 

7. Pył

 
i ŭsio heta pył
i ŭsio heta sumna
i syplecca hety pył
jak u piasočnym hadzińniku piasok
i pył zasypaje nas
i ŭsio heta pył
 

8. Son

 
u hetym śnie
śpiać čornyja drevy i travy
i viecier biazdomny złujecca
i ja viedaju što heta son
i ja idu praź jaho
jak praź bieły pryvid
i chočacca pračnucca
i son razhadać
 

9. Kviecień

 
pa kviecieni hetaj
my jedziem z taboj
nad kviecieńniu hetaj
jak pčoły varony
i ŭ kviecieni hetaj
jak u kokanie matyl
dramaje viasna
 

10

 
tolki viedaje śnieh
čamu jon śnieh
 
1997
 
 
 
 
Varona
Varona heta hałavieška
Jakaja ŭźlacieła na kryllach dymu z pažaryšča
I sieŭšy na vieršałinu dreva
Adčuła siabie patuchłaj zorkaj
I tamu varona hanarłivaja
Jak niahiehły mužyk
Jaki niejkim cudam vybiŭsia ŭ pany
Varona zładziejka
Ale skraŭšy syr
Varona maryć ab karonie
I kryčyć jana ab svajoj mary
Jak pjanica jakoha vyhnałi z karčmy
Varona moža być hžečnaj
I moža navučycca havaryć
Navat zazirać u razumnyja knihi
Ale ŭsio roŭna pra hetym zastavacca varonaj
Jakaja pravaroniła svajo ščaście
Kałi Boh działiŭ pamiž ptušak hałasy
 
 
 
 
Dym
Dym imkniecca ŭ nieba
Jak viazień na volu
I źnikaje nie razumiejučy vołi
Dym uźvietranyja vałasy viedźmy
Jakaja žyvie ŭ ahni
Moža schavacca ŭ dymie
I moža zhubicca ŭ dymie
I paŭzie dym pa ziamłi jak cmok
Jakomu adsiekłi hałavu
U jakoha duša–daharajučaje vohnišča
I nichto nia lubić dymu
Dym samahubca
I ŭ jaho žyćcio karotkaje
Jak letniaja kupalskaja noč
Dzie dziaŭčaty i chłopcy
Skačuć praz vohnišča
Uźlatajučy jak dym
I hladžu ja na dym
Jak na hustuju pavucinu
U jakoj trapiečucca zorki
Jak załatyja kamary
 
 
 
 
Komin
I staić chata siarod pola
I ŭ jaje na strasie komin
Jak kupina na bałocie
U jakim žyvuć čerci
I zalatajuć u komin viatry
I nahłytaŭšysia dymu
Zavyvajučy ŭciakajuć preč
Komin heta kałodziež
Na dnie jakoha lažyć zołata ahniu
Kałodziež ź jakoha zorki čerpajuć ciapło
La komina jak la čornaj viežy
Jak razbojniki hulajuć katy
I sadziacca na komin ptuški
Jak na Nojeŭ kaŭčeh
I złujecca piarun
I traplajučy ŭ komin
Jon traplaje ŭ cmoka
Jakomu daŭno adsiekłi hałavu
I jakoha ciapier nichto nie baicca
I jaki pieratvaryŭšysia ŭ pieč
Staić siarod chaty
 
 
 
 
Zdrada
Jana pilnuje
Kałi nie na kožnym kroku
To amal na kožnym skryžavańni
Ciemry i śviatła śviatła i ciemry
Zdrada radujecca
Jak voŭk jaki apuściŭ u pałonku chvost
I łović rybu
Zdrada vyśpiavaje ŭ zdradniku
Jak atruta ŭ źmiai
Zdradaj ratujucca chižyja
Jak śmierciu ratujucca volnyja
Zdrada jak zumkaja mucha
Prysutničaje na tajnaj viačery
Zdrada heta treščyna ŭ sasudzie
U jakim źbirajucca zachoŭvać žyvuju vadu
Zdrada heta ŭśmieška djabła
I zadavoleny zdradnik
Atrymaŭšy svajo
Chodzić siarod nas
I vitajecca z nami
I siadzić za adnym stałom
Havoračy nam
Što my taksama nie śviatyja
Zdrada heta dym nad Ajčynaj
U jakim sonca
Jak pacałunak Iudy
 
 
 
 
Koš
Jak łapać siarod botaŭ
Siarod viadzior u siencach
Hanarłiva razadźmuŭšy baki
Staić koš
Koš heta hniazdoŭje
U jakoje vosieńniu źlatajucca
Śpiełyja jabłyki
Koš dziravy čovien
Jaki kožnuju zimu
Ramantujuć pavuki
Maračy pra padarožžy
Koš viedźmina kałyska
Jakaja pryvabłivaje da siabie
I pałochaje
Koš sonnaje pieraplacieńnie źmiajuk
Jakija ŭ luby momant
Mohuć pračnucca i ŭspomnić
Chto jany
I lažyć koš u siencach
I śpić u im čorny kot
Jak čornaja perłina ŭ rakavincy
Na dnie viaskovaha žyćcia
 
 
 
 
Strała
strała heta strełka hadzińnika
jaki zaŭsiody pakazvaje
tolki hadzinu śmierci
strała heta piaro
z kryła adzinokaha cmoka
i lacić strała
jak patuchłaja małanka
niesučy na svaim vastryi
kropku dla sumnaj balady
pra śmiełaha voja
i lacić strała
i chavajusia ja ad strały
jak ad svajho losu
i lacić strała
jak raskołina ŭ sasudzie dnia
ź jakoha kamuści bolej nia pić
ale ja čakaju strału
ale pasłanuju Kupidonam
 
21.III.1995.
 
 
 
 
Ruža
Ruža zastyhły vybuch śviatła
Da jakoha źlatajucca pčoły
I źbirajuć u im sałodkaje zołata
Ruža čyrvony łichtar
Na zialonaj vułicy sada
Dzie na jabłyniach śpieje spakusa
Ruža heta pacałunak anioła
Pieršy i apošni
I ćvicie ruža
Jak vodbłisk zorki Vienery
I ja prachodziačy la ružy
Prachodžu jak la varotaŭ u raj
 
 
 
 
Nara
Nara maje svoj noraŭ
I nyrajučy ŭ ziamlu
Nara nie baicca zhubicca ŭ ciemry
Jana žyvie ciemraj
I nie narakaje na svoj los
I chto traplaje ŭ naru
Toj robicca ci jaje haspadarom
Ci jaje śmiarotnikam
I žyvie ŭ nary krot
Jaki nia bačyć
Ale jaki maryć žanicca
Na Dziujmovačcy
Nara heta źmiaja
Jakaja źjeła sama siabie
Nara heta šlach
Jaki ja nie mahu prajści
Nia staŭšy śłimakom
 
 
 
 
Zima
Zima heta śviatło
Jakoje jak Boh syšło na ziamlu
Śviatło nia viečnaje jak śnieh
U jakim jano isnuje
Jak sonca ŭ abłokach
Zima heta ściudziony ahoń
U jakim jak čerci ŭ piekle
Miaciełicy i viatry
Ahoń u jakim zharaje
Vosieńskaja samota
Ahoń u jakim vypłaŭlajecca
Viasnovaje srebra vady
I ja prachodžu praz hety ahoń
Jak praz svoj cień
Zima heta dym
Jak dym Ajčyny
I ŭ im hublajucca
Pieršyja i apošnija słovy
Jak dvanaccaci apostałaŭ
Dvanaccaci miesiacaŭ
I źnikaje hety dym u viečnaści
Jak vada ŭ piasku
Zima heta son
Jaki śnicca soncu
Dzie čornyja varony
Popieł
Jaki pieranosicca vietram
Z adnaho bieraha času na druhi
I śnicca mnie hety son
Jak pacałunak śmierci
Zima heta bieły cień
Čornaha nieba
Dzie kožny z nas prakładaje
Svoj Mlečny Šlach
Cień jakoha čakajuć i bajacca
I prychodzić hety cień
Jak dzień apošni
Za jakim pačatak
Zima heta lusterka
U jakim ja nia baču siabie
 
 
 
 
Vakno
vakno samaje biezabaronnaje miejsca ŭ domie
praź jaho jak praz rešata
ź nieba praciakaje śviatło
i praciakaje ciemra ŭ moj śviet
i jak prosiačysia ŭ nieba
jakoje stvaryłi ludzi
stukajecca ab škło matyl
nibyta duša zasochłaj ružy
što lažyć na maim stale
vakno heta moj kvadrat
jaki byvaje čornaha koleru
jak u Kazimira Maleviča
jaki byvaje jakim byvaju ja
vakno heta vitryna majho žyćcia
dzie susiedskija vokny
heta tolki vokny
ź jakich vyciakaje śviatło i zmrok
źnikajučy ŭ Lecie času
vakno heta prorva
u jakuju možna kinucca
i na chvilu spaznać toje
što nazyvajecca samahubstvam
vakno heta lusterka
u jakoje hladzicca biaroza
što stojačy la majho vakna
pakidaje mnie ŭ svaim halłi vakno
majo vakno ŭ Eŭropu
 
 
 
 
Śnieh
Adćvitaje śniežań
Ź nieba asypajecca śnieh
Jon bieły jak nieba
Jak kryły aniołaŭ
Śnieh heta popieł ad kastryšča
Na jakim zhareła vosień
Śniehu radujucca
Bo jon chavaje brud
Śniehu bajacca
Bo na im brud vyśviečvajecca
Śnieh śmiajecca i płača
Śnieh zamierzłaje śviatło
Jakoje lacieła da zorak
I ŭpaŭšy nazad na ziamlu
Aśviaciła ŭ nas spadziavańni
Što nia ŭsio tak zmročna
Śnieh žyvie stolki
Kolki jamu dazvołić sonca
I adny śnieh lubiać
Druhija śnieh prakłinajuć
A jon lacić i lacić na ziamlu
Kab tut pamierci i naradzicca
I dzieci lepiačy Śniehavika
Vierać što jon ažyvie
Tak jak vieryŭ Boh
Stvarajučy hety bieły śviet
Stvarajučy hety bieły śnieh
 
 
 
 
Kasa
Kasa bolšuju častku svajho isnavańnia
Visić u zastreššy
Niby paviešanaja za ŭsie svaje spravy
Ale pra jaje nie zabyvajucca
Bo kasa heta rabro
Ź jakoha stvarajuć sienakos
I bjuć kasu małatkom
I łaščać jaje bruskom
I źvinić kasa ŭspaminajučy
Što jana zbroja kasinieraŭ
Što jana stalovaja koska skaza
Pamiłavać nielha pakarać
Kasa heta ŭśmieška Śmierci
Jakaja błukaje pa Eŭropie
I ja kažu svaim dzieciam
Hladzicie nie čapajcie kasu
I visić kasa ŭ zastreššy
Ale da pary da času
Da pary da času
 
 
 
 
Pałonka
Pałonka heta voka cmoka
Jaki pračnuŭsia siarod zimy
I ciapier uhladajecca ŭ nieba
Čakajučy momantu kab vyrvacca
Sa śniežnych abdymkaŭ Zimy
Pałonka baicca marozu
Nia viedajučy što takoje ciapło
I nočču kałi ŭ pałoncy
Kupajucca maładzik i zorki
Pałonka ŭjaŭlaje siabie niebam
Jakoje trapiła ŭ pałon
I ja prychodziačy da pałonki
Pałochaju jaje
Apuskajučy viadro ŭ jaje ściudzionaść
I biaru ja viadro z vadoj
I niasu dachaty
I staić poŭnaje viadro ŭ siencach
Jak pałonka siarod zimy
Što jak vadzianoje sonca
Aśviatlajučy navakolle
Pryciahvaje da siabie
 
 
 
 
Noč
Noč advarotny bok lusterka
U jakoje my ŭsie hladzimsia
I ŭ jakim hublajucca našy tvary
Noč heta miaža pamiž dniami
Miaža jakuju my pierachodzim
Ale čaściej za ŭsio ŭ śnie
Noč abaraniaje daje i zabiraje
Noč cień śmierci
Jakaja lotajučy nad ziamloj
Napaminaje što ŭsio časova
Noč heta dym
Jaki zastaŭsia paśla stvareńnia śvietu
Noč čornaje śviatło
Jakoje aśviatlajučy nieba
Vyśviečvaje rassypanaje zołata
Na Mlečnym Šlachu ŭ Zaŭtra
Noč spryjaje zakachanym
I zabaraniajučy prataptanyja ściežki
Dazvalaje ekspromty
Noč heta mora
U jakim na samym dnie
Isnuje žyćcio
 
 
 
 
Lod
Sažałka zaciahnutaja lodam
Viałikaje lusterka
U biełym pałacy zimy
Dzie žyvie Śniežnaja karaleva
Sažałka zaciahnutaja lodam
Uźlotnaja pałasa
Dla viatroŭ i zaviruch
Sažałka zaciahnutaja lodam
Zašklonaje vakno
U carstvie Vadzianoha
Zamierzłaje nieba
U jakim patuchła sonca
I tolki suzorje ryb
Čas ad času pabłiskvaje
U ściudzionaj hłybini
I ja idučy pa lodzie
Adčuvaju siabie Chrystom
Jaki išoŭ pa vadzie
Jak i pa ziamłi
 
 
 
 
Nož
Nož lažyć na stale i śviecicca
Jak abłamanaje vastryjo małanki
Nož pierarazaje viaroŭki
I daje volu
Nož pierarazaje horła
I zabiraje žyćcio
Nož viečny rab
Jakomu niama čaho hublać
Akramia svajoj vastryni
Nož baicca adzinoty
Jana moža jaho źjeści
Nož spakušaje varjata
I pałochaje bajaźłiŭca
Ale ciapier jon lažyć na stale
Na jakim u kryštalovaj vazie
Jak u viečnym lodzie
Pamiraje čyrvonaja ruža
 
 
 
 
Pavuk
Jahonaje žyćcio palavańnie
Doŭhaje jak pavucina
Jakoje i trymajecca na pavucinie
Pavuk chavaje i chavajecca
Jon apuskajecca na dno ciemry
I ŭzdymajecca na połymia vosieni
Nia majučy kryłaŭ
Jon maryć ab vandroŭkach
I davieryŭšy siabie vietru
Pieralataje babina leta
Aśviatlajučy svoj šlach pavucinaj
Pavuk lubić kvaternyja vuhły
Ale palubiŭšy ich
Jon akruhlaje ich pavutoj
Jon baicca mianie
I ja hledziačy ŭ vakno
Na čornuju pavutu hołych hałin
Nie mahu prarvacca ŭ nieba
Dzie załaty pavuk sonca
Pje viačerni zołak
Nie razumiejučy što heta
Jaho śmierć
 
 
 
 
*  *  *
Pra što maje vieršy? Pra toje, jak my
Idziom, adzinokija, ź viečnaj zimy
I ŭ śniezie źnikajem, nibyta ŭ viakach,
Nibyta paezija ŭ čarnavikach.
Źnikajem, kab znoŭku źjavicca na śviet,
Nibyta rasa ranicoj na travie,
Jak śvietłyja ślozy na našych vačach,
Kałi da kanca ŭsio ž my projdziem svoj šlach...
Pra što maje vieršy? Pra toje, jak ty
Buduješ z tumanu nad Letaj masty,
A viecier ich buryć, i bieły tuman
Prad nami bialeje, niby akijan,
Ź jakoha pačniecca iznoŭku žyćcio,
Nibyta na drevie viasnoju łiścio
Iznoŭ zašumić i abudzić dušu...
Pra što maje vieršy? Pra što ja pišu?
Ja Bohu pra vieršy svaje adkažu,
Ja Bohu za vieršy svaje adkažu,
A vam nie skažu,
                                    a vam nie skažu...
 
 
 
 
Padabajecca     Nie padabajecca
2009–2022. Biełaruś, Miensk.