RODNYJA VOBRAZY Vobrazy miłyja rodnaha kraju,               
Smutak i radaść maja!..
      
 
Jakub Kołas
    Hałoŭnaja      Słoŭniki           Spasyłki      Ab sajcie       Кірыліца      Łacinka    
Łarysa Hienijuš
Daviedka
Kantekstny tłumačalny słoŭnik
Bieły son
 
Vieršy i paemy
1
Try darohi
Aharnuŭ chłapca raz taki sumleŭ –
prad saboju jon try darohi mieŭ.
Pa adnoj pajdzie – stanie važnym jon,
dy niaznacimie nieviasiołych dzion.
 
Ad kurhanaŭ tych, ad siała dalej,
a najdalej – dyk ad svaich ludziej.
Budzie mieć tam moc, hrošy zvonkija,
žal časami, mo za staronkaju...
 
A druhaja jdzie k ščaściu skoramu
i iduć pa joj našy vorahi.
Pašto krylłi mieć, pašto volnym być?
Lepš za tuju miedź voraham słužyć!
 
Byccam niedruh žyć ź jaho płataju,
dy nia čuci śloz tych za kratami.
Chaj sabie ŭ siale z plačej zhorblenych
apadzie žyćcio šeraj torbaju.
 
Chaj mahiłaŭ ŭ noč prybaŭlajecca,
chaj braty svaje adchilajucca...
Ściežka treciaja jdzie niaroŭnaja,
praz bary, łuhi praz čaroŭnyja.
 
Pamiž siołami, pamiž chatami,
pamiž sercami, pamiž bratnimi.
Ŭžo nia vorahi, nie mahutnyja,
a vitacimuć ruki skutyja.
 
Ruki ćviordyja, dy mazolnyja,
serca z kryŭdaju padniavolnaju!
Vočy z prośbami, dušy z ranami
ŭsio pytacimuć śvietu rańniaha.
 
Pry darozie toj čabor ścielecca,
uzyšło na joj vołi zielejca.
Pałivać jaho treba z łaskaju,
nat ślaźmi, nat kryvioju ŭłasnaju.
 
Kab rasło jano, dy mahutnaje,
krasavałasia, rvała puty nam.
Hej, zareje tam rańnie śvietłaje!
Pryvitańnie šluć dzieŭki vietłiva...
 
Hej, łunaje tam dal biarozami...
Vorah viaźnicaj strašyć hroznaju,
hnievam pienicca, hrozić śmierciaju, –
ŭsio-ž pajšoŭ dziaciuk ściežkaj treciaju...
 
Sonca łaščyła asałodaju,
kraski sypała ziamla rodnaja.
Kałychaŭ viecier pacham łipavym,
na darohu ź niŭ rosy sypałiś.
 
1937
 
 
 
 
Dziady
Smału i dziohać ŭ puščach dabyvałi
z starych, viakami pačarniełych pnioŭ
i miodam załacistym nałivałi
rady hłinianych, palenych zbanoŭ.
 
Aružža ćviordaje kavałi sabie sami,
vastryłi streły, naciahałi łuk,
časami byŭ aružžam tolki kamień,
ci dvoje dužych, hartavanych ruk.
 
I dzik, i łoś, miadźviedź – asiłak bury,
pad siłaj ruk nia raz u lesie paŭ.
Ćviardoje łoža pakryvałi skury,
kruhom spłyvałi ź dzieraŭlanych łaŭ.
 
Jak dub mahutnyja, advažnyja jak źviery,
adužałi ŭ lasoch surovaje žyćcio.
Pierad ciažkoju, kovanaj siakieraj
pahany vorah nazaŭsiody ŭciok.
 
Kałi-ž družynaju za stoł dubovy siełi
i kubki piennym miodam nałiłi –
nia znałi miery bujnamu viasiellu
sivyja prodki našaje ziamłi.
 
A kałi kniaź ahniom raskidaŭ vici,
kab iści družna Kraju baranić, –
kaŭšy kidałi ź miodam załacistym,
kavać zialeza, dy smału pałić.
 
Pad hordy ściah źbirałisia družyny,
hrudziami-muram voraha spatkać,
naščadkam imia słaŭnaje pakinuć,
dy rodnych puščaŭ niedruhu nia dać.
 
Herojam sypałisia kurhany-mahiły.
Minałi słavy poŭnyja viaki,
až pokul vorah chitry nie asiłiŭ,
Kryvicki rod z-nad Niomanu raki.
 
Nia ŭziaŭ nam puščaŭ, vietram kałychanych,
mahutnych zamkaŭ, słaŭnych haradoŭ,
i nia prysvoiŭ słavy na kurhanach,
dzie tlejuć našych popieły dziadoŭ.
 
I časta viecier nočču na mahile
aźviecca stohnam vołataŭ sivych:
– My Kraj hrudźmi svaimi baraniłi,
kab ŭnuk ŭ niavołi, ŭ soramie zacich?
 
Kab našy ziemłi, našy puščy, reki,
čužak svajoj krainaj nazyvaŭ,
dy słaŭna plemia mučyŭ siańnia ździekam
i navat movie vołi nie davaŭ?
 
Tak stohnuć sercy vołataŭ mahutnych,
jak, byccam, viecier žalem hałasiŭ,
što raście Kryvija maładaja ŭ putach
dy ŭnuk ab słavie dziedavaj zabyŭ.
 
1935
 
 
 
 
Lon
To nia sonca pazałotaj
pakaciłaś na zahon,
to nia ŭvosień la bałota
zahareŭsia pyšny lon.
 
To nia kosy raspuściła
sabie dzieŭka pa plačoch,
to nia chvalami hustymi
ljecca žyta u paloch.
 
To nia vosień pavucińniem
asnavała, sierabrom, –
załatoha lonu žmienia
syple iskrami kruhom.
 
Pad rukami maładzicaŭ
lon dy ź pieśniami papłyŭ
mihatłivaju krynicaj,
kałasistaj chvalaj niŭ.
 
Trepluć, češuć na kudziełi,
skarb pušysty hładziać svoj,
kab pad śniežnyja miaciełi
praści sivaju zimoj.
 
Nia raz miesiac pa darozie
projdzie cicha la vakna.
dy, prysieŭšy na biarozie,
vypje nočku až da dna.
 
A žančyny až da rana,
pad łučynavy ahoń,
ź pieśniaj, dumkaj ab kachańni,
buduć tonki praści lon.
 
1935
 
 
 
 
Za praśnicaj
Kałaŭrotak burčyć svaju pieśniu
pasiviełych, dalokich nam dzion.
Z pralłi palcami śpievam jon pieścić
załacisty na praśnicy lon.
 
Navivajecca nitka na špulu
iz pad ruk uciakajučy ŭ mih.
Ź jaje biełyja buduć kašułi,
budzie tonki, uzorny ručnik.
 
Dy pałotnaŭ ściahi śniehavyja
zabialejuć na soncy viasnoju,
zieleń śviežuju ćviet jak pakryje
i čaromuchu ŭ velum prystroje.
 
Kałi vobłakam rožava-biełym
achiniecca sad ćvietu imhłoj,
a dziaŭčyna zatužyć niaśmieła
ab kachańni raśćviŭšaj viasnoj.
 
Śniežna biełyja buduć kašułi,
dy bialej za čaromuchi biel,
za hałoŭku staroje babułi
i jak jasnaha sonca paściel.
 
– Jak połaz, jak kołas, jak vołas,
ty, unučańka, nitku pradzieš...
Viečarasi nakš my prałi kołiś
pry łučynie, na vieracianie...
 
Tak babulka chacia dakaraje,
ale radaśd u tvary haryć,
bo ŭnučkina nitka takaja,
što tančejšaj nia moža i być.
 
Załacicca kudziela na praśnicy,
haryć sonca ŭ kasie załatoj.
Pra pałotny, pra dolu, pra ščaście
płyvuć dumki za nitkaj daŭhoj.
 
1935
 
 
 
 
Viačerniaja misteryja
Zołatam tkanaju ryzaju
pakryłasia nieba biaz chmar.
Pacierki zoraŭ nanizanych
viečar kładzie na ałtar.
 
Miesiac-śviaščeńnik kadzić
błiskučym siemieniem zor.
Syplucca zory ŭ prysadzie
na bieły dziaŭčyny prypoł.
 
Bjuć cieni pakłony nabožnyja,
a raspuščany kosy biaroz
atułiłi kryžy prydarožnyja,
dzierviany dzie cierpić Chrystos.
 
Maj. Harać śviečki narcyzaŭ,
harać sercy kachańnia ahniom.
Błiščyć nieba carkoŭnaju ryzaju,
kadzić zorami miesiac kruhom.
 
1935
 
 
 
 
Noč
Noč trapiečacca, i zory jarka śvieciać,
viecier pieśniu zapiajaŭ cišej...
U bladych rukach dušu kałyša miesiac
chistajučysia siarod zasnułych dreŭ.
 
Snujucca cieni pa pustoj darozie,
na niebie Voz adkinuŭ dyšal ŭ bok
i chmaraŭ sinich bolej nie razvozić;
tuman zaputaŭsia nad rečkaj u kustoch.
 
To tonki velum svoj raźviesiłi rusałki,
kab volna rytmam lebiadzinych cieł
pryjści, kružycca, pralacieć małankaj,
až pakul ptuški nie prazvoniać dzień.
 
Pakul až viecier zoraŭ nie patušyć,
rasoju nie zazvonić łiście lebiady,
z ruk miesiac puścić raźpiajanu dušu,
noč nohi mokryja nia vyciahnie z vady.
 
1935
 
 
 
 
Dziaŭčyna
Zahladzieŭsia raz na dziaŭčynu pan,
kałi zołatam spłyłi na kaptan,
 
spłyłi chvalami kosy lnianyja
na kašulu joj pałatnianuju,
 
jak ćviłi viasnoj jasna vočańki
ŭ połi sinimi vasiločkami.
 
– Budzieš, dzieŭčyna, budzieš paniaju,
sa mnoj žycimieš ŭ mieście kamiennym,
 
dy rukami, jak lebiedź, biełymi
žać nia budzieš bolš žyta śpiełaha,
 
rana rosami, miažoj-stužkaju,
bolš nia pojdzieš ŭžo razam z družkami.
 
Kinieš praści lon, nitku biełuju,
kinieš praśnicu iz kudzielaju.
 
I nie stanieš bolš ty za krosnami
patykać paloŭ sonca koskami,
 
ani viečaram, dy zadumanym,
nie razžałišsia pieśniaj sumnaju.
 
Kidaj, dzieŭčyna, sini Nioman svoj,
kidaj, dzieŭčyna, miły kraj viasnoj.
 
Kidaj rodnuju chatu baćkavu
i jurhini, što raśćvitacimuć.
 
Zabudź vočy ty Michasiovyja –
a bahaćcie dam, žyćcio novaje.
 
Budzieš ŭ mieście žyć, svaje słuhi mieć,
dy nia buduć ŭžo bolš bary šumieć.
 
Sałaviej ciabie pieśniaj hučnaju
nie razbudzie bolš ŭ noč pachučuju...
 
Ź vietram dzieravy abyjmałisia,
nivy bujnyja kałychałisia...
 
Tolki dzieŭčyny serca viernaje
nia chistałasia, byccam dzierava.
 
Nie pakinuła raki Niomanu,
ni lasoŭ sivych ź cichim homanam.
 
Siała rodnaha, Kraju miłaha,
kab być paniaju, nie pakinuła.
 
U siale svaim pieśniaj, słovami
serca ciešyła Michasiovaje.
 
1935
 
 
 
 
Krainie
Ci za rokat hučnych hromaŭ,
što načami bjuć,
ci to za strachu z sałomy
ja ciabie lublu?
 
Ci za sumnuju mo dolu,
za dziaŭčat krasu,
ci za tyja vietry ŭ połi,
buntam što huduć?
 
Mo za tyja navalnicy
ŭ bujnuju viasnu,
za lazo mo błiskavicaŭ,
što pa chmarach tnuć?
 
Ci za ŭzdym buntarny Niomnu
ŭ skutych bierahoch,
za piarekłič nočču ciomnaj
pa starych šlachoch?
 
Ci za bor, jak rasšumicca,
hnievam zadryžyć?
Ci za zory-zaranicy,
što pryjduć śviacić?
 
Ci za sercy, što ab hrudzi
rytmam vołi bjuć?
Ach: za što-ž ciabie, moj cudzie,
jak žyćcio, lublu?
 
1936
 
 
 
 
Navučyła maci
Navučyła maci rožu zamaŭlaci,
navučyła maci vohnik adłivać,
varahoŭ ŭsialakaj dla spakoju ŭ chacie,
a tajomny miesiac navučyŭ kachać.
 
Vuhalki naotlach kinu ja na vodu,
ź lonam załacistym rožu ja spalu,
zašapču cichońka ŭsiakuju niahodu,
da zary uroki lohka adallu.
 
Ale kałi miesiac błiśnie iz-za chmaraŭ,
padsiavaje viecier zory nad ziamloj, –
abaŭjuć hałoŭku niaznanyja čary,
zavarožać serca, zabiaruć spakoj.
 
Nahinaje viecier kvołyja hałiny,
prasiavaje miesiac blady śviet naskroś,
byccam-by hladziełi vočy sakałiny,
byccam-by mirhałi cicha na kahoś.
 
Raśpiajany viečar pacałuje huby,
raskałyša pieśnia majho serca zvon,
tolki cicha vočy perły-ślozy hubiać –
čamu heta viečar, čamu to nia jon...
 
Časta jasny miesiac zory pierałičyć,
cichi son z čuprynaŭ drevy strachanuć, –
mnie-ž usio zdajecca kvołaje abłičča,
nie mahu zabycca, nie mahu zasnuć.
 
Navučyła maci rožu zamaŭlaci,
navučyła maci vohnik adłivać,
varahoŭ ŭsialakaj dla spakoju ŭ chacie,
a tajomny miesiac navučyŭ kachać.
 
1936
 
 
 
 
Dyvany
Asnavała dziaŭčyna dyvany,
asnavała sinija na zary.
 
Viečarami, rankami budzie tkać,
budzie tolki biordačka laskatać.
 
– Nitkaju siarebranaj na utku
ŭ zory dolu srebnuju razatku.
 
Abo vočy miłaha – vasilki.
Moža husi vyraju la raki.
 
Vytku mo viasiołkami ŭ siniu-siń
našu dolu horkuju, jak pałyn.
 
Vytku mo kałinu, jak ćviła,
ci darohu z vyhanu da siała.
 
Moža, vytku rečańku ŭ tryśniahoch,
ci vianok raskviečany na łuhoch.
 
Moža, žyta śpiełaje, jak staić,
sonca chvałi śpieŭnyja sierabryć.
 
Abo vytku soniejka – Rodny Kraj,
ščaśłivuju doleńku, uradžaj.
 
Ščaśłivuju doleńku, jak u snoch,
vytku nitkaj tonieńkaj na krasnoch.
 
Pad stalovym biordam ŭ jasny dzień
žyćcio kalarovaje zaćvicie,
 
bo budu nadziejami zvonka tkać,
budzie tolki biordačka laskatać.
 
1936
 
 
 
 
Babulka
Pradzie nitku sivaja babulka...
Lon – tak bieła jaje hałava!
Byccam jasnaha sonca kasulki
pačałi dzień viaśniany snavać.
 
Marščyn stolki ŭ zadumanym tvary –
kalainaŭ ciažkoha žyćcia.
Voś jak byccam-by płuh toj papary
baraznami hustymi paciaŭ.
 
Pachiłiłiś, sahnułisia plečy
i viałikim zrabiŭsia kaptan, –
to hady tak ŭ žyćci čałaviečym
na horb strojny zamieńvajuć stan.
 
Heta dola sialanki ciažkaja,
časta ślozy niavietłivym dniom,
hetak nizka stan hibki zhinajuć,
snujuć kosy bladym sierabrom.
 
Tolki vočy hladziać hetak miła...
– Ci ž zapraŭdy, babulka, hady
tolki plečy tabie pachiłiłi,
pakidajučy duch maładym?
 
Ci-ž žyćcia usialakaha chvałi
tolki kosaŭ tumannuju miedź
tabie biellu hustoj asnavałi,
pakidajučy serca hareć?
 
Raskažy, kolki dzion ty na tydzień
musieła biehčy pryhon adrablać,
dy ŭstavać pakul soniejka ŭzydzie,
pakul rosy ŭbiaruć sienažać.
 
Jak u panščynu ty hadavała
dy hałubiła dzieci svaje...
Kazki, pieśni, što dola snavała
ŭ tyja dni, – siańnia mnie zapiai.
 
Pakažy mnie dziavočuju chustu,
andarak svoj, što tkała tady,
i chvartuch, dzie ad vyšyvak husta,
pojas, što nasiŭ dzied małady.
 
Dy skažy, čamu nitka lnianaja
tabie cudna na vieracianie,
by struna zichacić załataja, –
čamu hetak nia darycca mnie?
 
Adkažy mnie, babulka, taksama,
čamu ŭ viečar, jak mołišsia ty,
dyk tvoj tvar ŭ vałasoŭ biełych ramie
cicha źziaje, jak byccam śviaty?..
 
1936
 
 
 
 
Užo davołi
Ŭžo davołi nam stahodździ
adnu horyč pić!
Bol i hora svajo hodzie
ŭ Niomanie tapić!
Ŭstaniem, kryŭdy naharodzim,
zapiajom my ab svabodzie,
staniem volna žyć!
 
Doŭha mučyŭ vorah luty
ŭ kipciuroch svaich...
Hołas vołi ŭ sercach skutych
ŭsio-ž dy nie zacich!
Ŭžo minaje čas pakuty,
paržaviełi našy puty,
siańnia skiniem ich!
 
Hej, pasłuchajcie z kurhanaŭ,
rycary-braty!
Ŭžo nia ścielacca tumany
pałaśsiom hustym, –
tolki sonca rvie kajdany,
aśviačaje, hoić rany,
załacić kuty!
 
Što było – navukaj budzie,
my-ž pajdziom ŭpiarod!
Našych sercaŭ nie astudzić
nat sibirski lod!
Vola siłaj bje u hrudzi,
zvonam vieča kłiča, budzić
ceły naš narod!
 
Chto z nas viernym Kraju synam –
kožny ŭzdymie ściah!
Dla kryvavych kalainaŭ
mała pačućcia! –
my z uźlotam sakałinym
dla luboj niasiom Krainy
dar svajho žyćcia!
 
1937
 
 
 
 
Kryllem vichor
Kryllem vichor naš bor zbudziŭ,
na paloch zielanieje ruń...
Što ty ŭ krai čužym adzin
siońnia, bracie moj, nie haruj!
 
Kolki ŭ Niomnie burłivych chval,
kolki ŭ puščach šumić duboŭ –
stolki sercaŭ ćviordych, jak stal,
stolki viernych vartuje synoŭ!
 
Z čornych chmaraŭ ŭstała rań,
azaryła nam vokny sioł.
Ŭ horu, ŭ sonca advažna hlań,
tam, dzie volna lacić aroł.
 
Naš arłiny siahońnia lot!
Ciažkich chmaraŭ prabjom stahi,
sercam spłavim kryštalny lod,
siłaj skiniem z ruk łancuhi!
 
Volaj ciemru zamienim ŭ śviet,
vieraj ź nieba prykłičam cud;
załunaje viaśniany ćviet,
azaryć naš radzimy kut!
 
Siłaj sercy bjuć pad strachoj –
tam kryvicki pulsuje marš!
Ŭstanie ź siołaŭ kurhanny voj,
adaźviecca, chto sercam naš.
 
Dyk ŭ uradžaj našych nivaŭ vier,
što kryvioju zasiejaŭ, brat!
Siły tvorčym paryvam mier,
dla zmahańnia za volu chat!
 
Rasšumieŭsia kryvicki bor
i dzirvan hare novy płuh.
A z-pad strechaŭ až ŭ serca zor
naš stychijny ŭdaryŭ duch!
 
1937
 
 
 
 
Maładyja krylłi
Užo sonca za moram ŭ paścielku lahło
i ptuška zasnuła prykryŭšyś kryłom:
u norcy prycichła la myšańki myš –
čamu ty synočku tak doŭha nia śpiš?
Ci u ručki małyja tabie chaładno?
Ci nožańki źmiorźłi pad tonkim radnom?
Voś miesiac zahlanuŭ na našu paściel,
i vuhalčyk zorki na niz palacieŭ!
Nia budzie ŭžo bolej načami śviacić –
pahas niedzie sumna nad rečkaj ŭ tryści.
Zaplušč svaje vočki – z-pad niebnych staron
źlacić matyločkam tabie cichi son!..
A ja tabie pieśniu cichońka śpiaju
pad dumki, što hołaŭ ŭskružyłi tvaju...
 
– Chaču ja, matulka, viałiki raści,
Małočnaju Ściežkaj manłivaj iści!
Chaču nieba z šeraj ziamloju złučyć,
Miadźviedzicu z zoraŭ u Voz zaprahčy,
akiełzać na niebie razhonieny hrom
i siejać na strechi praź Sitca dabro!
Małankaj, jak puha, jak vojstry bizun,
hnać chmary, što voŭkam nad vioskaj paŭzuć,
visiać pa-nad nami, jak ślozy, jak zło,
zakryŭšy dla sonca darohu ŭ siało!
Kab sivier u chaty kryvyja nia dźmuŭ –
sam vietravy lejcy ja ŭ ruki vaźmu;
raspłaŭlu nat sercam na Niomanie lod,
ja ščaściem sahreju svoj luby narod!
Adviečnyja ślozy bratoŭ ja źbiaru,
dzirvannuju rozumam dolu zharu...
Usie našy rany źłiču ŭ ryzmanoch
i kryknu, što navat źłitujecca Boh!
 
Syn krozić, jon ciełam dziacinny, mały,
a ducham – jak tyja pad niebam arły!
Za voknami viecier bje ŭ bubien-strachu,
šapoča małitvy matula ŭ strachu.
A serca bje siłaj pad tonkim radnom,
praz vokny-ž šlach sini, šlach jasny vidno...
 
1937
 
 
 
 
Dziavočaje serca
U niaznanuju darohu, ŭ dal pajechaŭ miły...
Pozna, pozna ciomnaj nočkaj dzieŭka varažyła...
 
Byccam dumkaj – ŭzoram doŭhi ručničok snavała,
dy kašulu vasilkami, šoŭkam vyšyvała.
 
Kazaŭ miesiac rana zoram, što ŭ načy dziaŭčyna
pojas vyšyty uzoram ślaźmi pramačyła...
 
Ŭžo pryjechaŭ z padarožža, ŭžo viarnuŭsia luby,
abiacaŭ jon žukovinku dziaŭčynie da šlubu.
 
– Što rabiła, dziaŭčynańka, ci choć sumavała?
Mo ŭ kamorcy začyniŭšyś pajasok snavała?
 
– Oj, nie tkała pajasočka, nie zaznała sumu –
praskakała cełu nočku pad harmonik šumny!..
 
Prapiajała u kampańni viečar vasilkovy,
prastajała da śvitańnia, oj, dy z chłopcam novym!
 
Mo dziaciuk dziaŭčynie lubaj byŭ-by i pavieryŭ,
kab nia pojas ŭzorna-sini, što na stan prymieraŭ.
 
Kab nia tyja vasiločki, maki na kašułi,
što ćviłi z-pad ruk dziavočych, kałi ŭsie pasnułi...
 
1937
 
 
 
 
Žnivom
Sonca hładzić pa biełaj kašułi
i całuje ŭsio plečy žniai.
Pachinułaś kałośsie – byccam vietry nahnułi, –
cicha zvonić, čakaje, struić.
 
Zaiskryłasia sonca ŭ siarpie mihatłivym...
Nad plačami žniai ž ceły dzień
uźlataje ŭsio vietram ŭźniataju hryvaj
daśpiełaha zołata žmień.
 
Viečar. Tancujuć abniaŭšyś dziesiatki...
Nia ŭcierpiŭ i viecier – padniaŭsia, zaduŭ...
Dzieś pad lesam na požni, na hładkaj,
mlejuć cieni viačernich zadum.
 
Hładzić viecier čało prapacieŭšaje,
to hulaje z kašulaj žniai,
pieścić vusnaŭ daśpiełych čarešni,
dzieś adnosiačy pieśniu ŭ pałi.
 
Płyvie pieśnia ćviacistym uzoram,
dum dziavočych haračaj strujoj,
kałi serca razžałicca zoram
i zapłača balučaj tuhoj.
 
Až zaśnie i rassyplecca ŭ rosach
ci zadremle na chaty dźviaroch...
Miesiac cieni kryvyja pakosić
i pakocicca sam na muroh.
 
1937
 
 
 
 
Moj lon i sny
Kvoły lon moj napiŭsia rasy, –
byccam z vobłakaŭ sini nałiŭsia.
Budu tkać dyvany, pajasy,
dla taho, chto mnie ŭ nočy pryśniŭsia...
 
Budzie kužal za śnieh toj bialej,
pojas ŭzorny, jak miežańka naša;
paziracimuć ludzi ŭ siale,
kałi miły jaho padpajaša!..
 
Niachaj, zmyty daždžami, raście,
chaj sinieje u rańni imhłistym
tak vysoki, jak toje tryścio,
jak toj šoŭk, tak miakki, vałaknisty!
 
Mama kaža: – Ty zrebje asnuj! –
jano bolej patrebnaje ŭ chacie.
A mnie chočacca tolki viasnu
dy pałi svaje rodnyja tkaci.
 
Kaža mama: – Voś śvitki niama! –
za sukno tre, dačuška, uziacca...
Ach, sukno vytča mama sama –
tam-ža ŭzoram pałi nia irdziacca!
 
Vielmi šeraje toje sukno, –
ja-ž chaču tkać viasiołki i kraski;
asnavać tak pradno za pradnom,
kab dyvan byŭ jak rodnaja kazka!
 
Tak ćviacisty, jak našy łuhi,
jak pałi z vasilkovaju hryvaj;
byccam Nioman šyroki, daŭhi,
byccam chvałi jaho mihatłivy.
 
Ty-ž raści, vałaknisty moj lon...
Apalu ciabie rožavym rańniem,
spradu, vytku, dziavočy svoj son,
asnavany haračym kachańniem!
 
Ŭsio, što ciešyć, i ŭsio, što bałić,
na pałotny uzoram raskinu:
chvałi, kraski, kałośsie, pałi –
ŭsiu krasu najmilejšaj Krainy!..
 
1937
 
 
 
 
Nie ziaziulka kuje
Nie ziaziulka kuje la raki –
tče dziaŭčyna sabie ručniki.
Rannym rańniem ŭsio stuk, stuk, stuk, stuk,
a čaŭnočak śłizhajecca z ruk.
 
Pralataj, čaŭnočak, pralataj,
struny nitak lnianych zakranaj,
na ich pieśniu rodnuju zvani,
budzi ŭ sercy dziavočym ahni.
 
Pralataj, čaŭnočak, pralataj,
ŭzoram biel ručnikoŭ patykaj,
jak na pola zialonych krasnoch
tče sam travień pachučaj viasnoj,
 
Chaj z-pad zhrabnaj dziavočaj ruki
ćvituć maki, čabor, vasilki.
Chaj krasujuć, jak z hodu u hod
na šaŭkovistych Niomna łuhoch.
 
Pralataj, čaŭnočak, pralataj...
Chłopča dzieŭki svajoj nia pytaj,
kamu ź pieśniaj ručnik jana tče,
bo strałoju z-za krosnaŭ ŭciače.
 
Pralataj, čaŭnočak, pralataj...
Kałi svachi śpiakuć karavaj,
tady zorka navokał hladzi –
ŭbačyš ŭzorny ručnik nie adzin.
 
Pralataj, čaŭnočak, pralataj,
struny nitak lnianych zakranaj,
tčy uzoram ručnik i abrus
tak čaroŭny, jak ty, Biełaruś!
 
1937
 
 
 
 
Majo serca
Ci mo serca małoje majo?
Ŭsiaho śvietu ahniom nie achopić –
dla tych niŭ tolki horača bje,
što nam sioły u zołacie topiać.
 
Dla tych niŭ, dla tych sosnaŭ ŭ bary,
dla biarozaŭ, što biellu łunajuć,
jano tolki kachańniem haryć,
dy kachańnie u čyn raśćvitaje.
 
Dola sotniaŭ nia našych žančyn
ślaźmi serca majho nie ciarebić,
jak los toj, što ad bolu maŭčyć,
pachiłiŭšyś nad pracaju ŭ zrebi.
 
Dzieci – ŭsiudy, zdajecca, adno,
ŭsiudy ichni hałoŭki śviatyja; –
ŭsio-ž chaj tych pad dziravym radnom
Boh ciaplejšaju dolaj prykryje.
 
Tym dziaŭčatam, što tkuć dyvany,
što z kałośsia ab dołi varožać, –
daj im ščaście, jak ichni lany,
daj im dolu jaśniejšuju, Boža!
 
Ci mo serca małoje majo,
ci moj duch niauźlotny i vuzki? –
Dla Ciabie tolki, Kraju moj, bje,
dla Ciabie, moj Narod Biełaruski!
 
1938
 
 
 
 
Busły
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙   ∙
 
 
 
 
Zialony bal
U zialonym lesie
ptušyny
                      śvist,
biarozy ź vietram
tancujuć «tvist».
 
Kožnym łistočkam,
kožnaj hałinkaj
skačuć ŭ takt rytmu,
byccam dziaŭčynki
                                          viasnoj.
 
Pobač jałina
u krynałinie,
ŭ rosnym błakicie,
na aksamicie
zołata šyšak
                              źvinić.
 
Stolki karalaŭ –
chłopcy b kachałi! –
ŭ lubaj dziaŭčynki,
sumnaj rabinki.
Roskaššu hetaj
vabić paetaŭ.
                              Pašto?
 
Strojny, ŭ medalach –
žołudziach – dub
z ryžaj sasonkaj
prymaje šlub
                              byccam.
 
Budzie ŭsio pobač,
budzie joj vierny,
pakul nia dzvenknie
ŭ komiel siakiera
                                  zimoj.
 
Tady ŭpadzie ŭniz
na zary
viaśniany rycar
u zbroi z kary
da noh
              sasonki.
 
Viecier zryvaje łiście,
miacie.
Dzikaja ruža
dzika ćvicie,
prahnie kachańnia,
być choča ŭpary,
vabić dubočka
ružovymi čarami.
Darma.
Budzie sama
ćviści.
 
Stukat i kukat
i zvonki śvist,
ź vietram biarozy
tancujuć «tvist»,
recham «lavonich»
rahoča dal,
ŭ lesie zialonym
zialony bal
siońnia.
 
1966
 
 
 
 
*  *  *
Takaja cišynia, što łiście nie šapoča,
nia hnucca travy pościłkaj zialonaj,
pahodny dzień pavołi pluščyć vočy,
da snu zdymaje śvietłuju karonu,
na niebaschił kładzie.
 
Maŭčać pałi, lasy, hai zacichłi,
niasie raka čaroty ŭ zadumieńni,
paŭzie tuman z darohi, pachnuć łipy,
i miakka noč maluje vokał cieni
la sonnych dreŭ.
 
U hałavie ad pachu, jak ad čadu,
čutno, zdajecca, ŭ cišyni biaźmiernaj,
jak słaviać prodki maładuju Ładu
dy šluć Jaryle pieśni ŭ čas viačerni
na movie rodnaj...
 
Vierasień, 1966
 
 
 
 
Maci
Ty pahładź mianie, maja matula,
łaskava, cichieńka, choć u śnie,
jak tady, kałi piajała lułi
u dziacinstva kazačnaj viaśnie.
 
Dy rukoju, šorstkaju ad pracy,
ŭsie udary zalačy žyćcia.
Choć viski daŭno ŭžo sierabracca,
daj adčuć, što ja jašče dzicia,
 
što, jak kołiś, na hałoŭcy rusaj
palcy ruk pramieńniami lahłi,
akažysia znoŭ pa-biełarusku,
movaj rodnaju zahavary.
 
Zaviazi iznoŭ mianie u škołu,
prytułi da serca, jak kałiś...
Paraj koniej na akutych kołach
budziem doŭha jechać ŭ Vaŭkavysk.
 
Znaješ, mama, ŭ škole ŭsio pa-polsku,
kab prymiełi – dušu uziałi b.
Havary mnie movaj rodnych viosak
soniečnaj pakryŭdžanaj ziamłi.
 
Kažaš, vyrasła tanklavaju viarboju,
azaryła junaściu naš dom...
Zabiary mianie nazad z saboju,
mnie tak dobra, kałi my razom...
 
Hodzie, hodzie, mama darahaja,
ruk nia treba nada mnoj łamać.
Ja ž adno ŭ žyćci maim kachaju,
čaho nielha na ziamłi kachać.
 
Ty sama ŭłiła mnie hetu siłu
horkich kryŭdaŭ, što nia ŭbačyŭ Boh,
i sama takoju naradziła –
z prahaj vołi ŭ maładych hrudzioch.
 
Ptušak šnur zapoźnieny, asieńni
pralacieŭ i skryŭsia ŭ tumanie.
Kałi b znała, dla jakich ciarpieńniaŭ
naradziła, maci, ty mianie.
 
Pakładzi na hołaŭ mnie dałoni,
zaplaci apošni raz kasu,
ja ciabie takoju, jak siahońnia,
praz žyćcio, jak śviataść, praniasu.
 
1966
 
 
 
 
Žaŭruk
O kłič viasny niepieramožny!
Runieje pole,
                          vodaŭ bieh.
Pył na nahach maich darožny,
na skroniach biełym-bieły śnieh.
 
U połi žaŭranak vitaje viasnu,
uźniaŭsia, kab piajać.
I ja – žaŭruk.
I ja takaja.
I mnie biaź piesień nie stryvać.
 
Źvinieć dušoj,
                                  piajać i vieryć
u ćviet łuhoŭ, u hon raki.
Lubić ziamlu svaju biaźmierna,
jak tolki ŭmiejuć žaŭruki.
 
 
 
 
Dremle viečar u cichaj dubrovie
Dremle viečar u cichaj dubrovie,
letniaj stomaju nyje ziamla.
Zaśpiavaj mnie na matčynaj movie
niezabyŭnuju pieśniu ź siała.
 
Pra siarpočak, dziavočyja ruki,
vasilkovy na skroniach vianok.
Chaj nad požniaj kałyšucca huki,
nadryvajecca recha zdalok.
 
Miesiac vypłyŭ na chmarku siarpočkam.
Mała stomy ŭ rukach maładych.
Mleje noč ad tych pieśniaŭ dziavočych.
Boh Jaryła la nivaŭ prycich.
 
 
 
 
Dyvan
Pad staraść dzion,
kałi tak łomić zmora
ŭsiaho žyćcia,
                              što zastałosia ŭ snoch,
pryhadvaju dzivosnyja uzory
u rombiki
                    na matčynych krasnoch.
 
Uzor piaje na łonie pražy biełaj,
šnurok z kvadrataŭ roŭnieńka biažyć.
Jak vyłičyć, jak asnavać sumieła
dyvan svoj,
                          kab až tak zavaražyć?
 
Tak dałikatna, anidzie pamyłki,
na biel asnovy koleram lahło,
tak ad kałyski da samoj mahiłki
žyćcio ludskoje vytkana było:
 
kvadraty dzion,
zapoŭnienyja pracaj,
miž imi – sonca załaty praśviet.
Tak roŭnieńka,
tak nielha pamylacca,
kab spraŭnym byŭ dyvan žyćcia
jak śled.
 
 
 
 
Biełaruś
Biełaruś maja śpieŭnaja,
                                                    letniaja,
                                                                  žniŭnaja.
Pałaviejuć zahony hustoj jarynoj.
Napaju svaje vočy błakitam i nivami
i lasoŭ tvaich ćmianych surovaj krasoj.
 
Na darohach žyćcia śloz napjusia papoŭnicy.
Kožny krok mnie da bolu byvaje ciažkim.
Tolki łaskaj tvajoju duša maja poŭnicca.
Imia tvajo śvietłaje ŭ sercy maim.
 
Addalok, by dyvan, zielanieje bulbianišča,
paabapał darohi adćviŭ čabarok.
O ziamla maich pradziedaŭ, naša prystanišča!
Znoŭ na hrudzi mnie ŭpała ślaza nieznarok.
 
Pahladaju navokał –
                                              dačka tvaja viernaja –
i lublu da adčaju, moj skarbie, ciabie.
Šlach daŭhi, adzinoki, usypany cierniami.
Tolki ja nie prystała jašče ŭ baraćbie.
 
 
 
 
Maja krynica
Žyta moram naŭkoł,
sini lon i pšanica.
Krony dzičak na miežach.
Jačmień i aŭsy.
 
To dziacinstva majho załataja
krynica
vabić žorałam viečna žyvoje
krasy.
 
Ź vietram drevy šumiać,
niešta sercu havorać.
Prad vačyma raskviečany travaŭ dyvan.
A račułka hajučaja
chval pieraboram
cicha hojdaje vierbaŭ pachileny stan.
 
Dzie daroha naŭprost,
polem ściežka vijecca,
sonca ščodrymi promniami sieje kruhom.
Błasłavionym ciapłom zavarožvaje serca,
kłiča śvietłymi voknami dziedaŭski dom.
 
Niechta bydła z dubovaha poić karyta,
la draŭlanaje studni rypić žuraviel.
A ŭ vadzie adbivajecca nieba błakitam
i pałoščuć abłoki pušanuju biel.
 
Jak tut zielena, choraša,
cicha, adviečna.
Panadvorak travoj, kaniušynaj prapach.
Adbivajecca zasmuž niabiosnaj siniečy
u zadumanych źlohku dziavočych vačach.
 
 
 
 
*  *  *
Ziamla maja lubaja, dzień moj i noč,
vodhulle pieśniaŭ, u połi kałośsie.
Časam udaryć ab šybinu doždž,
sumna la vokan viatry zahałosiać.
 
I z zaaranych daŭno kalain
rodnaha pola majoj maładości
vyrviecca časam balučy ŭspamin,
daŭno adyšoŭšych pakłiča ŭ hości.
 
U pokuci, tata, ciabie pasadžu,
prysiadzie matula zyčłivaja pobač.
U śnie-uspaminie na vas pahladžu
i budu vas ścišana słuchać za poŭnač.
 
 
 
 
*  *  *
Za vaknom u sutońni
sonca niknie sa strech.
Doždž mnie vymyŭ dałoni.
Ščoki vybiełiŭ śnieh.
 
Ilnianuju kašulu
na moj zmučany stan
kab na noč apranułi
dy pasłałi dyvan,
 
dy pakłałi na ŭźleśsi
u starym dzirvanie,
kab ciahučyja pieśni
kałychałi mianie.
 
 
 
 
*  *  *
Dumy – koni maje varanyja,
hryva ź vietram i cokat kapytaŭ.
Napiarejmy – žyvyja, ziamnyja,
vykrasajucca iskry z hranitu.
 
 
 
 
Sialanka ja
Šuhaje pozirk śmieła za abłoki,
što pralatajuć nad hniazdom maim.
Sialanka ja z dušoj majoj šyrokaj
i z dumkami, jak Niomana uzdym.
 
Ź cišy lasnoj, z tuhi i krychu z potu.
Ja pracu viedaju i krylla śmieły ŭzmach.
Mianiaju ja na nivaŭ pazałotu
ŭsio zołata na palcach i ŭ vušach.
 
Chtoś płača, što nasiŭ kałiści łapci
i z puhaju za statkam bosy jšoŭ.
A mnie najlepiej u sialanskaj chacie,
što viedaje, dzie mir i dzie luboŭ.
 
Kałi na sercy nyje bol ščymłivy,
chtoś adychodzić ŭ nievarać ź siami, –
nam hojać rany załatyja nivy,
pałi biaźmiežnyja.
Sialanie my.
 
 
 
 
Miedźviadziova farba
Na kaptan dla muža,
na ŭtok i asnovu,
šukała žančyna
farby miedźviadziovaj.
Hetkaj niezvyčajnaj
pražaju snavała
krosny,
hetkaj nitkaj babka patykała,
nie hniadoj,
nia buraj i nie kaštanovaj –
imienna najaŭnaj farbaj miedźviadziovaj.
I maluje mara maładoj žančyny
buraha miadźviedzia ŭ nierušach ajčynnych
i vačmi prababki bačyć,
jak u buru
vałakuć mužčyny miedźviadziovu škuru.
Dy pa tych advažnych
zhasła pamiać niedzie,
što zmahałi ŭ puščy
buraha miadźviedzia.
A žančyna maryć nočkaju zimovaj
i šukaje farby tolki miedźviadziovaj.
 
 
 
 
Biełarusy
Biełarusy ad kasy.
Nam śniacca vysokija travy,
prakosy, jak pajasy.
Kasavica dla vas – zabava.
Łob u pocie, łuhi z rasoj.
Hniecca pieršyna, znoŭ atava.
Razmachnucca šyrokaj kasoj –
maładaja mužčynskaja sprava.
Biełarusy ad kasy.
Z asiałkom u kišeni kožny.
Nachilajucca kałasy
z nałitym zierniem na požniu.
Kosy źviniać u siale,
ich klepluć na boj pieramožny.
I chleb, by zara, na stale,
i zasiek zimoj nie parožni.
Biełarusy ad kasy.
Darohami da śvitańnia
chłopcy z kosami jšłi ŭ lasy,
na bunt išłi, na paŭstańnie.
Vaščyła ich vioŭ, Kastuś.
Źviniełi ŭ pachodach kosy.
Adradžałasia Biełaruś
pad zvon ich rašučy i vostry.
Vokam siabra hladžu na kasu.
Asiałok kranaju rukoju.
Nie, na złom jaje nie paniasu.
Niachaj pavisić pad strachoju.
 
 
 
 
Sustreča
Sustreniemsia na vuzkaj pierakładzinie.
Z dvuch bierahoŭ pavažnyja pryjdziem.
Usio, što nie datkana, nie dapradziena,
ja pakažu tabie
ŭ śviatočny dzień.
Voś tolki ja zabyłasia pra počaści.
Kałi z darohi zojdziem
u moj dom,
ja prosta pasadžu ciabie na pokuci,
addam na łasku maim bahom.
Snujecca ź pieśniami lnianoje pradziva,
pasah by z kužalu tančej satkać.
Žartoŭna
                      krosiency maje razładziłi,
utok zabłytałi,
nie razbłytać.
Ja zapiaju tabie
                              pra dziva dziŭnaje,
jakaja ŭ Niomnie hłybinia,
jak nočču miesiačnaj na vody sinija
vyvodzić dzieŭčyna paić kania.
A koń nia słuchaje,
a koń biantežycca,
rvie cuhłi srebnyja –
                                              darma spyniać.
Z kamieńniaŭ Niomnavych
až iskry krešucca,
až serca ciešycca
                                          z taho kania.
Z dvuch rodnych bierahoŭ
                                                  na pierakładzinie
sustreniemsia ŭ śviatočny dobry čas.
Čaho b nia zdužałi,
čaho b nia ŭładziłi,
pakiniem moładzi skazać za nas.
 
 
 
 
Z moładździu
Apranuŭšysia davidna,
padbadziorana śmiecham zvonkim,
vylatała maja viasna
ź lohkim vietram napierahonki.
Čas byŭ dziŭny. Kala miažy,
upryhožanaj cierpkim vierasam,
tak časami chaciełasia žyć,
a časami i žyć nie chaciełasia.
Trudna vočy było adarvać
ad viasny, da ziamłi prynadnaje.
Ciažka ludziam było daravać,
što jany da ludziej niespahadnyja.
Usio adny hulajuć i pjuć,
a druhija ślazami pluskajuć.
Ja i vybrała ściežku tvaju,
maci-dola maja biełaruskaja.
Ci prychodziŭ u sny adčaj?
Ci trymcieła ślazina skupaja?
Nie skažu.
                      Śviatleje ŭ vačach,
kałi moładź na šlach vystupaje.
 
 
 
 
Viečarovaja pieśnia
Dzień spachmurnieŭ, u połi viečareje,
nad drevami kryła načnoha ŭzmach.
Zhasaje cicha sonca, by nadzieja,
adbiŭšysia sumotaj u vačach.
 
Mirhajuć chataŭ viečarovych vokny,
dziavočy hołas vypłyŭ i zamoŭk,
raźvieradziŭ jon uspamin daloki,
až serca ŭzdryhanuła nieznarok.
 
Tak i ŭ žyćci ŭmiraje ŭsio i čeźnie,
jak haśnie dzień natrudžany ŭ paloch,
i zastajecca nieŭmiručaj pieśnia –
jaje krasy nichto nie pieramoh.
 
 
 
 
Busły
Chodziać hości – busły na dałinie.
Skul da nas prylaciełi,
siabry?
Krekčuć žaby na doždž
                                                          ŭ łuhavinie,
sałaŭi zaśpiavałi ŭ bary.
 
Śmieła, buśłiki, lotajcie doma,
vicie hniozdy błižej kala nas.
Ŭ nas usio, jak daŭniej, pa-staromu,
choć i novy,
jak kažuć, čas.
 
Moža, krychu inakšuju, zvonkuju,
pa-staromu kab vas pryvitać,
my zaciahniem na dreva baronku,
kab lahčej vam hniazdo budavać.
 
Hetak mnoha šyrokich darohaŭ.
Nam milej dal paloŭ i lasy,
dzie viakami da našych parohaŭ
prylatajuć na viesnu busły.
 
 
 
 
Smaha
Žyvym strumieniem z netraŭ bje
chałodnaja, by lod,
                                      krynica.
Jak praŭdu,
čerpaju jaje
ź ziamłi, što mnie nie čužanica.
 
Ciače vadzica prosta ŭ zban.
A peŭna, što lahčej udvoje,
pavołi adkruciŭšy kran,
napoŭnić konaŭki vadoju.
 
Pajdu nasupierak viatroŭ
nasustrač niŭ i polnych makaŭ
pad cieniem łipaŭ i duboŭ
pa vodu tuju,
što da smaku.
 
 
 
 
Vajnoj
Serca maci načami nia śpić,
lekacić, jak zymany hołub.
Serca maci za ŭsich bałić.
Biełizna pakryvaje hodaŭ.
 
Naradzić,
                      karmić,
                                        hadavać.
Čuć ich hołas, bačyć usiudy
i vajnie na niamiłaść addać
dy čakać čornaj viestki ci cudu.
 
Chmaraj znoŭ hruhanam kružyć
nad paboiščam.
Tleć papiałiščam.
Jak ža zroblena mała,
kab žyć.
Jak ža zroblena mnoha,
kab niščyć.
 
 
 
 
*  *  *
Śvišča viecier ašaleła, vostra,
chlešča horduju dušu maju.
ź niepahodaj u adzinaborśćvie
vytryvała ŭsio. Jašče staju.
 
Nie złamałi niedruhi i hora.
Bo ŭ časy pravierak i niahod
punktam niepachisnaje apory
byŭ taki tryvały moj narod.
 
 
 
 
Žyć
Žyć – heta ŭ zaŭtra pramiennaje vieryć,
z padniataj la złydniaŭ prajści hałavoj.
Žyć – heta znača pračchnucca ad ciemry
i sonca ubačyć nad sumnaj ziamloj.
 
Ŭ chacie z pachučych sasnovych biarvieńniaŭ
z našym hajučym siamiejnym ciapłom
bačyć, jak ščyra ŭsie try pakaleńni
syducca razam za poŭnym stałom.
 
Žyć – kałychać i na viečnaść pravodzić,
rod svoj i movu kachać, ścierahčy.
Chaj źziaje, chaj viečna ŭ kryvi našaj brodzić,
rodnaju pieśniaj čaruje ŭ žyćci.
 
Mudraść dziadoŭ i dziaciej ščabiatańnie,
hožaść žanočaja, siła mužoŭ,
dziŭnaść i śmiełaść, žyvoje śvitańnie,
ŭ jakim adčuvajecca viernaja kroŭ.
 
Siła ŭ dałoniach dy pośpiechi ŭ pracy,
spohadź susiedzskaja, łitaść ŭ biadzie,
hordaja mužnaść za praŭdu zmahacca,
pašana i vartaść sapraŭdnych ludziej.
 
Žyć – kidać viečna u voryva ziernie,
sadzić maładyja lasy i sady,
to dotykam noh całavać tuju ziemlu,
dzie ciažka stupałi baćki i dziady.
 
 
 
 
Ź minułaha
Vosień praročyć panikšy jurhini,
Stałi tumany nad rečkaju mleć.
Niebam prastornym, šlachom ciomna-sinim
Husi ŭźniałisia za mora lacieć.
 
Chodziać dziaŭčaty ŭ dzień na kapańnie,
Uviečary truć svoj admočany lon,
Pieśni z-pad ciernic hučać ab kachańni,
Cudnym, viasiołkavym maram ŭzdahon.
 
Chto ža nasić budzie ź lonu kašulu,
Chto rušnikom utre, zmorany, pot,
Chto ž kala višniaŭ da serca prytułić,
Całujučy vočy i vusny, jak miod?
 
 
 
 
*  *  *
Promień sonca nutro pałasnuŭ,
I ciapło pa kryvi raźłiłosia.
Ja kachaju ciabie, jak viasnu.
Ci nia ź nieba vačej tvaich prosiń?
 
Žytni koler tvaich vałasoŭ
Ŭ letni poŭdzień snapočkam iskrycca.
Ty biarozkaju vyjšła ź lasoŭ
Mnie nasustrač, i ja zachapiŭsia!
 
Hetak časta čarujuć biaz słoŭ
Pačućcia palacieŭšaha chvałi.
Na ziamłi adyšoŭšych dziadoŭ
Mnie viatry pra ciabie zapiajałi.
 
Dzieŭčynio, losu ščodraha dar.
Rečaisnaść z babułinaj kazki,
Ja sustreŭ ciabie, jak haspadar,
Z čystym sercam u chacie sialanskaj.
 
Prada mnoju prastory daroh,
Što pralehłi pa našaj Krainie,
Ŭsio ž dziadoŭ maich rodny paroh
Ŭ junym sercy maim, jak śviatynia.
 
Kudy b los ni zakinuŭ mianie,
Ŭ jakim krai ja ni apynuŭsia b,
Śviaty kłič majo serca kranie
I – pryjdu da majoj Biełarusi.
 
Siońnia cicha staju la dźviarej,
Tolki siłaj junackaj bahaty,
Uśmichnisia ž, dziaŭčyna, ščyrej
I z davieram zachodź ŭ maju chatu.
 
Pakul chmara zdalok nalacić,
Los ściažynu prałožyć krutuju,
Budź, jak sonca, što hreje ŭ žyćci,
Budź, jak pieśnia, što dušu čaruje.
 
Tvaje słovy, jak zvon kałasoŭ,
Ty, jak poŭdzień viasnovy ŭ niadzielku,
Jak lehenda z adviečnych časoŭ,
Našaj, lubaj da bolu, ziamielki.
 
Dyk pakul ŭsio kvitnieje kruhom,
Našy viosny, by ćviet na kałinie,
Uvachodź u sialanski moj dom,
Jak piłihrym uvachodzić ŭ śviatyniu.
 
 
 
 
*  *  *
Ažno prypalvaje sonca ź niabios,
Žyta staić załatoju ścianoju.
Lahłi sienažaci ŭ duchmiany pakos,
Žnivo nastupaje adviečnaj čarhoju.
 
Jaho nie adsročyć. Tre vyjści i žać,
Ci ranica ŭ chmarach, ci poŭdzień utomny,
Dar ščodry ziamielki tre ŭ poru sabrać,
Ŭ žyvoje pryrody krutyja zakony.
 
Hladzić zadumiona aśviečany ŭnuk
Na dzieda abłičča, jamu na dałoni,
Ź ziamielkaj jon hutaryŭ dotykam ruk
Dy pałivaŭ svaim potam zahony.
 
Radziła? – nia vielmi. Skupy na ŭmałot,
Dałoniam ziamielka ŭsiaho nie davała,
I kałi z hodam zychodziŭsia hod,
Chleba časami na stoł nie chapała.
 
Źviniać na paletkach ziarniom kałasy,
Nia žniejki ŭžo postaćciu jduć, a kambajny
Tolki, jak niekałi, tyja ž lasy,
Ptušyny narod tam rupłivy i dbajny.
 
Dziakuj, dziadula, araŭ što i žaŭ,
Dy z sałamianaj siavieniečki siejaŭ.
Byłoha, dziadula, nia viernieš, na žal,
Jak maładość ŭžo viarnuć bieznadziejna.
 
A pot tvoj i praca na rodnaj ziamłi
Biaśśledna ŭ napłyvie zmahań nie prapałi.
Žaleznyja ruki ŭmałot uźniałi,
Pasiejałi lepiej i bolej nažałi.
 
Čaho tabie brak, dziedu stomleny moj,
Čaho nie chapaje – dziaciej na parozie?
Ci hutarki biespasiarednaj ź ziamloj,
Ci ŭ stajancy pobač kania varanoha?
 
Čas novy adkinuŭ tvaje lemiašy.
Siarod niećviarozych susiedziaŭ zdajecca,
Što tyja mašyny, jany biez dušy,
Dy ludzi pry ich atupiełi, biaz serca...
 
Moža, čaho zrazumieć nie zmahłi,
Dumam niama la čaho prypynicca?
Skažy nam: chleb – dar žyćciadajnaj ziamłi,
Joj nizka naležyć za ŭsio pakłanicca...
 
 
 
 
*  *  *
Cišynia. Tolki miesiac dvurohi
Ŭziaŭsia zžatym paletkam śviacić.
Mnie b daznacca, jakoju darohaj
Praz tumany z taboju pajści.
 
Cień zadumyna sumnym abłiččy,
A sa mnoju daloki ŭspamin
Niezabyŭnymi pieśniami kłiča
Z nadniamonskich, šyrokich raŭnin.
 
Śpieŭ adviečny, jak braha, upojny,
Źłity z našaj dušoju va ŭsim.
Ŭsio burłić mnie ŭ dušy niespakojnaj
Łaskaj, viernaściu prodkam maim.
 
Dzie prystać, jak nakreśłić hranicy
Čałaviečych, niazbyŭnych patreb?
I rakietami ž nam hanarycca,
Ad viakoŭ zasiavajučy chleb.
 
 
 
 
*  *  *
Nam maryć naležyć tady, kałi marycca,
Być źničkaj, nia sumnaju śviečkaju tleć,
Možna j viasnoju dačasna sastarycca,
Možna i połymiem ŭvosień hareć.
 
Chaj słavicca sercaŭ žyvoje hareńnie,
Kachańnia i pracy śviaty zapaviet.
Ŭsia vartaść ludskoha žyćcia – u tvareńni,
Kałi zastajecca raziskrany śled!
 
 
 
 
*  *  *
Na vietraziach kryllaŭ z šyrokim razmacham
U vyšyniu šuhanułi ptachi.
Viernyja niebu i lesu,
Nia viedajuć ptachi «prahresu».
 
Ziamłi tolki vierać čornaj,
Što ich zierniem nałitym kormić.
Nieba prastoram biaskoncym
I žyćciadajnamu soncu.
 
Ujuć hniozdy, jak ichnija prodki,
Samatuham laciać za abłoki.
Ziamłi zaruniełaj pradvieśnie
Pad siniaha nieba naviesam.
 
Poŭnaja zvonkaj svabody
Praciahłaść ptušynaha rodu,
Nia znajuć hranicaŭ, ni miežaŭ,
Vyšynia im i vola naležyć.
 
Azbrojenyja navukaj i technikaj tysiačarukaj,
Z pavahaj hladzim, ź luboŭju
Na zvabłivy ŭźlot niaŭłoŭny,
Spalehłaść na ŭłasnuju siłu,
                                                                    svabodnyja kryły.
 
 
 
 
*  *  *
Zima. Maroz kusajecca,
Pra poŭdzień dzie chto maryć,
Kałi la nas spyniajecca,
Rumianić tolki tvary.
 
Śnieh usie darohi nam zasłaŭ,
K susiedziam nie praleźci.
Tady nam marycca viasna
I jabłyni ŭ kvieci...
 
I nie skuje nam sercaŭ lod,
Śpiakota nie raspłavić.
Siarod vyhod, siarod niahod
Žyćcio umiejem słavić!
 
Tryvały, mocny ŭ nas kaściak,
Što nam łichaja ściuža.
Biełarusy my jak-nijak,
Nas ściužam nie adužać!
 
 
 
 
*  *  *
Ziamla nia śpić, ziamla jašče žyvaja,
Harcuje viecier la biaźłistych kron,
Pad biełym śnieham ŭsio adpačyvaje.
Zasłužany, błahasłavienny son.
 
I snu i pracy jana znaje mieru,
Taki zakon pakinułi viaki.
Voś pryjdzie čas, paciahnucca z davieram
Nasustrač soncu kvołyja łistki.
 
Buduć daždžy, hrymotnyja akordy,
Umyjuć łiŭni jaje hožy tvar,
I budzie znoŭ radzić addana, ščodra,
I pčoły z nakvieci źbiaruć nektar.
 
Vačyma prahnymi da rodnych niŭ prypaści,
Biaskonca słuchać sałaŭja ŭnačy.
Ziamla ćvicie. Jakoje heta ščaście!
Jak maci, treba ziemlu ścierahčy.
 
Tut ŭnukam žyć na hetym biełym śviecie,
Ziamla haduje, kormić zmałku dzion,
Na ŭłońni niŭ usie my – jaje dzieci,
Zakon ziamłi i naš śviaty zakon.
 
 
 
 
Oj, pajdu
Oj, pajdu, pajdu ja
dy ŭ staronku tuju,
dzie maja dziaŭčyna
ŭsio pa mnie sumuje...
 
Dzie načami viecier
pieśni, kazki baje,
dzie mianie matula
sumna vyhladaje.
 
Dzie nad rodnaj chataj
cicha dub nahnuŭsia...
Oj, pajdu, pajdu ja,
kasoj razmachnusia!..
 
Pakašu atavu,
pakašu ja zielle, –
šykuj, dzieŭka, skryniu
šykuj na viasielle!
 
Prydbaj, dzieŭka, miodu
za naš Kraj čaroŭny,
za tvajo zdaroŭje, –
vypju čaru poŭnu!
 
Voraham na hańbu –
vypju ja druhuju!
Treciu za pałosku
svaju darahuju.
 
A kałi śpiaješ mnie
cicha našu pieśniu
i dasi mnie vusnaŭ
śpiełyja čarešni –
 
ja za ich, za kosy
u čyrvonaj stužcy,
addam dušu, serca
tabie – Biełaruscy!
 
Dyk čakaj, hałubka, –
ja pryjdu, viarnusia!
Ni ciabie, ni Kraju
svajho nie zrakusia!
 
 
 
 
Zabejdzie-Sumickamu
Ty zapieŭ nam pieśniu ab baroch sasnovych,
ab pachiłych ŭ połi, sumnych dziesiatkoch,
ab cudoŭnych miežach ź ćvietam vasilkovym,
što zdajucca časta na čužynie ŭ snoch.
 
Ty zapieŭ nam pieśniu ab biarozie biełaj,
jak ŭ zialonaj chuście strojnaja staić
i ab tym, jak javar u načy niaśmieła
ab svaim kachańni łistam šalaścić.
 
Dy jak cicha viecier łiściami ź biarozy
zasypaje sumna niezabyty śled,
što pakinuŭ kažny z nas tam na darozie,
jak išoŭ dy z chaty ŭ nieprychilny śviet.
 
Ab radzimaj vioscy zapiajaŭ nam pieśniu,
matčynuju pieśniu zapiajaŭ nia raz
i ab tym, jak ptuški kažnaje pradvieśnie
pryvitańni z serca tam niasuć ad nas.
 
Chaj z tvajoju pieśniaj, chaj šlachom husinym
razmachniecca serca, dy lacić tudy,
dzie astaŭsia śled naš ŭ rodnych kalainach,
dzie my pahublałi śmiech naš małady.
 
 
 
 
Novy Hod
Novy Hod idzie krokam badziorym,
krokam zvonkim, jak sam maładym,
raśściłaje nadziei uzornyja,
hoić kryŭdaŭ i ranaŭ ślady.
 
Idzie stul, dzie ŭ zaviejanych chatach
nas čakaje siamja za stałom,
kab z zahublenym synam ci bratam
padziałicca siamiejnym ciapłom.
 
Idzie stul, viecier dzie u łazinach
pa-za hurbami śniehu zacich;
na haścincach dzie skryp pałaziny
zamiraje u dalach lasnych.
 
Idzie ź śnieham zasłanych zahonaŭ
Nioman śpić dzie pad lodu karoj.
Chaj-ža ŭ našuju čarku zazvonić
na čužynie dy bratniaj rukoj!
 
Chaj niasie uspaminy ab siołach,
što u biełaj zadumie lažać.
Pryvitajma-ž jaho my viasioła,
kab nivodzin nia śmieŭ sumavać!
 
Novy Hod idzie krokam badziorym,
jak zaŭsiody – ź biaremam nadziej.
Mo viasnoju palami uzornymi
ŭ rodny, volny naš Kraj zaviadzie.
 
 
 
 
Dola
Ŭ sažałcy dziaŭčyna
lanok namačyła,
u vadzie prazora
kab admok,
 
kab byŭ załacisty,
kab byŭ vałaknisty,
kab byŭ jasny, miakki,
byccam šoŭk.
 
Kab prałasia nitka
dy pałotny vytkać,
razharnuć viasnoju,
byccam ściah,
 
nad rakoju siniaj,
dy napoŭnić skryniu
pałatnom dziavočym
na pasah.
 
Nad vadoj ab miłym
dzieŭka varažyła,
rassypała kraski
na prypoł...
 
Krasački varožać,
što budzie pryhožy,
budzie strojny, śmieły,
by sakoł,
 
da ŭsialakaj pracy –
i zahon haraci,
i siačy pakosy,
i kachać...
 
– Budzieš haspadyniaj,
viečaram-ža sinim
budziecie ab ščyraści
razmaŭlać...
 
 
 
 
Viečar
Apaŭ viečar vakoł cichim sumam,
tajamnicaj nieprahladnaj loh,
apaŭ chmaraj nieviasiołych dumaŭ,
razasłaŭsia husta na paloch.
 
Až prasnuŭsia viecier nad palanaj,
dźmuchnuŭ ŭ popieł zvohnienamu dniu,
załunaŭ dzieś miesiac nad kurhanam,
zory błisnułi by suharki ahniu.
 
Miakka hnucca hryvistyja travy...
Niechta chaty cicha usypiŭ.
Viecier stada chmaraŭ kučaravych
ŭdal pahnaŭ pa niebie, pa stepi.
 
Noč ŭ drymocie kłonicca i vianie,
by padkošanaja ŭ mai sienažać,
tolki zory zbudžanym kachańniem,
tolki zory dziŭnyja harać.
 
 
 
 
Panad Vełtavaju
Panad Vełtavaju
lotajuć, płavajuć
kaharki ŭ soniečny dzień.
Stadami biełymi,
byccam viasielnymi,
maniać na bierah ludziej.
 
Strełami lotnymi,
vietru ŭźlotami
šybajuć ŭ siniuju vyś.
Nieba-ž pad dotykam
strojnaje ґotyki,
praskaje nieba dryžyć.
 
Byccam-by topałi
ŭ soncam rastoplena
našaje nieba hladziać.
Ćvietam-ža ŭ mai
sady zasypajuć
siniaha Niomanu hładź.
 
Tak nad Vełtavaju
kružać to płavajuć
kaharak biełych viry...
Z čaram pahodnaha-ž
nieba, jak rodnaha,
ŭspomnicca Nioman stary.
 
 
 
 
Miaciełica
Pa paloch dy pa zahonach,
      pa asiełicach,
oj, sivaja jdzie, hulaje
      k nam miaciełica.
 
Tumanami śnieh pušany
      ŭsio kudziełicca,
pa darohach, la parohaŭ,
      miakka ścielecca.
 
To žanočym žalem zvonkim
      razhałosicca,
to ab šyby bje vuzkija,
      ŭ chatu prosicca.
 
To viasioła adaźviecca
      raśpiajanaja,
zavie, manić z saboj serca
      ŭ dal niaznanuju.
 
Piaje pieśniu, zaciahaje
      ŭsio tužłivuju,
češa viecier, zaplataje
      kosy sivyja.
 
Ściele buraj, zasypaje
      śled zaviejany
matylkami, by u mai,
      śnieham siejanym.
 
Narakaje, płača, tužyć
      nočču ciomnaju,
bje u vokny, złosna budzić
      viosku sonnuju.
 
Oj, skrypiać, skrypiać biarozy,
      nahinajucca,
pierad kryžam, pry darozie,
      byccam kajucca.
 
Mo za viosny z majem tyja
      raśpiajanyja,
mo za pieśni maładyja,
      za viaśnianyja.
 
Mo za šepty toj miaciełi,
      oj, niaznanyja,
za piaščoty ź vietram kvołym,
      dy za pjanyja.
 
 
 
 
Kałi viecier
Kałi viecier asieńni časami
pačnie bicca ab ćviordy beton,
niejdzie rvacca bujnymi kryłami –
raskałyšycca serca jak zvon.
 
Dy praź ścieny damoŭ kamianyja
i praz strechaŭ iržavuju miedź,
ŭbačyš sercam prastory inyja,
dzie jakraz pačało sutunieć.
 
Byccam jedzieš damoŭ pa darozie,
koni zvonka kapytami tnuć,
blady miesiac apioršyś na rozie
śviecić tuchłaj latarniaj u ćmu.
 
Tolki pyrskajuć borzdyja koni
dy čužoje mirhaje akno,
sumny viecier raskazvaje stohnam,
što siami ŭžo niama tut daŭno.
 
Byccam ptuški daloka u vyraj
adlatajuć prad sivaj zimoj, –
na prastory łichoje Sibiry
zaviaźłi ich usich hramadoj.
 
Ale ptuški viasnoju svabodna
prylatuć jašče ŭ bieły naš sad,
tolki tyja, ź Sibiry chałodnaj,
ŭžo nia viernucca ŭ vioski nazad...
 
 
 
 
Kvołaj kraskaj
Kvołaj kraskaj haryć, raśćvitaje,
i siarebranym iskrycca dniom,
zielanieje zapoźnienym majem
niešta ŭ sercy astyŭšym daŭno.
 
Byccam pieśnia u połi zasnułym
zakałyša tužłiva dušoj...
Niešta sercam maim skałychnuła,
niešta dumy zabrała z saboj.
 
Hołas rozumu vianie biaśsilna,
kałi serca, jak volny toj ptach,
razmachnułasia šyraka kryllem
z maładoju viasnoju u tacht.
 
I strymaci jaho nia strymaješ...
Dy nia varta viasnoj i trymać!
Chaj śmiajecca, haryć, raśćvitaje
dla taho, chto prymusiŭ kachać.
 
 
 
 
Zahad
Uradžaj šumłivy na paloch,
łuhi, i reki, i aziory,
i mahutniejšy bor ad boru –
ŭsio heta daŭ nam dobry Boh.
 
Avios viacisty, nivy žyta,
pšanicy zvonkaje kałośsie,
i šmat daroŭ bahatych ŭ vosień
ź ziamielki płodna-sakavitaj.
 
I chaty rodnaje paroh,
krasu dziaŭčatam našym miłym,
a dzieciukom bujnuju siłu, –
ŭsio heta daŭ nam dobry Boh.
 
Daŭ nakvieć biełuju sadoŭ,
bahaćcie pieśniaŭ miłahučnych,
a ŭ sercy daŭ ahoń piakučy
kachańnia da ziamłi dziadoŭ.
 
I daŭ zahad nam dobry Boh:
kab kažny mocnaju rukoju
haraŭ zahon dy siejaŭ volu
i Rodnuju Ziamlu ściaroh.
 
 
 
 
Jość kraj adzin
Jość kraj adzin pad pramianistym niebam,
dastupny siańnia tolki maim snom,
dzie hožy łuh la ciomna-sinich hreblaŭ
zasłany śniežna-biełym tumanom.
Tam niedzie ŭ chvalach rekaŭ pierazvonnych,
ŭ paloch, dzie zaćvitajuć vasilki,
ŭ ačoch dziaŭčat i jasnych lechaŭ lonu
hublaje nieba cudny svoj błakit.
 
Dałoni j serca zrodnieny z ralloju,
a dušy z krajem ŭ nakvieci hałin.
Tam Nioman piennym burycca prybojem,
niŭ chuściem jarym ścielucca pałi.
Šumić pšanica załacistym čubam,
źvisaje ź viećcia pierłami avios,
zanośłiva irdzicca sini łubin,
a hrečka kvołaja łunajecca z pałos.
 
Jość kraj adzin, akviečany jurhiniaj,
kraj, tkany zieleńniu uzorystych krasnoch,
kraj, vyšyty u pacierki kałinaŭ,
dzie noč z rasoj siadaje na paroh
i češa kosy doŭha, zadumlona,
ŭplataje zory ŭ ciemień vałasoŭ,
bladyja ruki vyciahaje sonna
i nadzić miesiac, kab apaŭ dałoŭ.
 
Jość kraj adzin, tak śvietu mała znany,
dziavočy kraj miž sini i zarnic,
dzie dniu nasustrač koń irže bułany,
hatovy ŭ połi viecier dahanić.
Viatrami česany i rosami umyty,
dzie honi z soncam mieraje siaviec,
i hniecca ŭ pojas kałasami žyta...
Jość kraj adzin – moj ceły, ceły śviet!
 
 
 
 
Nad Zelviankaj
Staju adna, a prada mnoj irdzicca,
sinieje pojasam vuzieńkaja raka...
Pryjšła siudy ja rańniem na hranicu
z druhoha boku ptušak sustrakać.
 
Voś vyletuć jany ź zialonych chvojaŭ,
pačnuć viasioła z soncam hamanić
i papłyvuć u sini nada mnoju,
nia znajučy ni miežaŭ, ni hranic.
 
Voś vyletuć... ušyr i ŭdoŭž pa krai,
dzie tolki kłiča recha bratnich muk.
Ich volny lot ništo nie zatrymaje –
ni siń Dniapra, ni bystravodny Buh.
 
Nia ŭbaču bolš, jak sonca tut ustanie
i ŭ sinich chvalach hołaŭ akunie...
Nie zairdzicca u kustoch ružova rańnie
i tolki ŭ čužynie pryśnicca mnie.
 
Jak hlanu ja na strechi rodnych viosak,
što u łuhoch, jak ptušak čarada...
Mnie hetak ciažka rodnyja pałoski
i kraj svoj luby siańnia pakidać...
 
Kałi ciahnik žalezam zarahoča
i paniasie ŭ daloki, hułki vir,
imhłoju smutak apadzie na vočy,
ŭpadzie moj stohn na prydarožny žvir...
 
I, cicha stojačy ŭ vaknie vahona,
ja zachaču, samotnaja, adna
svaje aŭsom zasiejanyja honi,
i vobraz sioł, i bury les abniać.
 
Byvaj užo, płyvi dalej, Zelvianka,
nam pryjdziecca z taboj rasstacca ŭsio ž...
Idu damoŭ, a prada mnoj sialanki
stupajuć pa darozie basanož.
 
Hladziać u tvar, i čujecca pytańnie:
čamu ŭ vačoch taki dziŭny ahoń,
adkul pryjšła čužaja pani
i płača tak niaviedama čaho?
 
Pajšłi dalej, ich słovy zacichałi,
upaŭšy niedzie ŭ polny małačaj.
Mnie ž zastałasia tolki žmienia žalu
j daroha sumnaja ŭ čužy, daloki kraj.
 
1943
 
 
 
 
Majoj pieśni
Šuhaj, maja pieśnia, šlachom niedastupnym,
arłinaju ściežkaj dachaty laci.
I ja palacieła b z taboj, kab nia puty,
što dolu tak rana skavałi ŭ žyćci.
 
Laci, maja pieśnia, dzie našy dziaŭčaty,
kałinavy ćviet u vianki ź imi vi
dy čornaj razoraj idzi za aratym,
tuhoju za volaj pa Niomnie płyvi.
 
Z haračaha serca ciabie pasyłaju
da ćvietam pachučym asypanych łip, –
vitaj i lalej tam usio, što kachaju,
nat kamień amšeły na rodnaj ziamłi.
 
Nia šmat paniasieš ty z saboj pa darohach
u rodnych prastoraŭ tumannuju siń.
Aproč majho serca, nia maju ničoha, –
jaho ty da chataŭ, jak dar, zaniasi.
 
Pryspanuju ćmoju, niavolaj viakovaj
arłinuju dušu pad śvitaj budzi.
Ty siłaj kachańnia kryšy nam akovy
i kłičam krainu da sonca viadzi.
 
1942-1945
 
 
 
 
Padabajecca     Nie padabajecca
2009–2020. Biełaruś, Miensk.